Przejd� do g��wnej cz�ci strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Cyrkowe spodnie warte miliony

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

Komitety olimpijskie wielu państw obiecały zawrotne premie swoim reprezentantom za medale podczas zimowych igrzysk olimpijskich w Vancouver, lecz Norwegowie jechali do Kanady ze świadomością, że ich olimpijskie bonusy są równe zero.

W "cyrkowych" spodniach Norwegowie zdobyli srebro!
W "cyrkowych" spodniach Norwegowie zdobyli srebro! /AFP

Norweski komitet olimpijski i federacje sportowe nigdy i z zasady nie płacą za miejsca na podium. Nie szczędzą jednak pieniędzy na przygotowania i obie strony "interesu" dokładnie wiedzą, o co chodzi - o pieniądze z reklam i od sponsorów, które napływają wielkimi falami po zwycięstwach. Czasami jednak są to premie zupełnie niespodziewane.

czytaj również

  • W lutym zeszłego roku producent napojów energetycznych Red Bull za pół miliona dolarów wybudował halfpipe dla Shauna White'a w Silverton w stanie Kolorado - miejscu tak odległym, że sportowca dowozi tam helikopter. To właśnie tam White wymyślił najniebezpieczniejszą sztuczkę w swoim repertuarze - podwójnego McTwista 1260 - ewolucję, w trakcie której zawodnik wybija się w powietrze po jednej stronie ośnieżonej rampy i dwa razy obraca się głową w dół, wykonując jednocześnie trzy i pół obrotu i trzymając deskę ręką. więcej »

Podczas, kiedy norwescy biegacze, skoczkowie i łyżwiarze mieli obiecane solidne premie od sponsorów, najbiedniejszą drużyną w reprezentacji Norwegii byli curlingowcy, traktowani nieco jako "nadbagaż". Z racji tego, że kamienie do gry dostarcza organizator, pojechali do Kanady tylko z walizeczkami. Z braku funduszy za ostatnie prywatne pieniądze kupili najtańsze na rynku stroje z magazynu resztek amerykańskiej firmy ubierającej m.in. cyrkowców. Spodnie w kolorowe romby nie dość, że wytrącały z równowagi poważnych rywali, to po zdobyciu srebrnego medalu przyniosły wielomilionowy kontrakt reklamowy.

Kiedy Norwegowie wyszli na pierwszy mecz, na trybunach wybuchły gromkie oklaski, a rywale zataczali się ze śmiechu. W końcu curling to poważny sport, na równi z krykietem, golfem i polo, a w tradycyjnym dżentelmeńskim świecie obowiązują niepisane zasady dotyczące etykiety, a zwłaszcza stroju.

- Do końca nie wiedzieliśmy, jak się ubrać na olimpiadę. Koszulki były łatwe, ponieważ jest to polo z naszytą flagą, lecz na spodnie nie mogliśmy się zdecydować. W ostatniej chwili kolega z drużyny, nic nie mówiąc pozostałym, zamówił przez internet właśnie takie, widząc je tylko na zdjęciach. W rzeczywistości okazały się strojami cyrkowymi, lecz w przepisach międzynarodowej federacji curlingu nie ma nic na temat ubioru - powiedział kapitan norweskiej drużyny Tom Ulsrud.

Kiedy jednak "cyrkowcy" zaczęli wygrywać mecz po meczu, zaczęło się robić o nich głośno i zostali laureatami nagrody kanadyjskiej telewizji za najciekawszy strój olimpijski. Telewizje z całego świata, z amerykańskim NBC na czele, robiły sobie żarty, a przegrywający oskarżali ich o świadome... dekoncentrowanie. Kiedy jednak król Norwegii Harald, obecny na wszystkich meczach Norwegów, zamówił sobie na 73. urodziny, które obchodził w Vancouver, właśnie taki strój, wiadomość obiegła świat.

- Bardzo mi się podobają te spodnie i chciałbym takie mieć. Widać, że ci sportowcy naprawdę bawią się swoją dyscypliną, podczas gdy wszyscy inni wyglądają w swoich czarnych spodniach na bardzo poważnych - mówił król Harald podczas ceremonii wręczania "prezentu" zaraz po wygranym meczu ze Szwajcarią.

czytaj również

  • W wartej miliardy dolarów branży sportowej najbardziej zacięte walki rozgrywane są często poza miejscem rozgrywania zawodów. Sportowcy, firmy, zespoły i wydarzenia rywalizują o rozpoznawalność w nadziei zdobycia jak największego udziału w dochodach z rozrywki. Komu udaje się to najlepiej? więcej »

Norwegowie zdobyli srebrny medal i producent podpisał już z nimi gigantyczny kontrakt sponsorski.

- Pieniądze się tym chłopakom należą. Nasza sprzedaż wzrosła o ponad 300 proc., a strony internetowe odwiedza dziesięć razy więcej klientów niż przed igrzyskami. Poza tym uzyskaliśmy zupełnie przypadkowo bezpłatną reklamę w mediach całego świata - powiedział w norweskiej telewizji NRK ubrany w kompletny garnitur w kolorowe romby Larry Jackson, szef firmy Loudmouth Golf z Kalifornii, która ubiera m.in. kontrowersyjnego golfistę Johna Daly. Jackson przyjechał do Vancouver zaraz po programie NBC's Today Show, w którym głównym tematem były stroje Norwegów.

- Kontrakt sponsorski był zupełnie nieoczekiwany. Uprawiamy ten sport dla zabawy i sam wyjazd na olimpiadę był już dla nas bonusem. Zostaliśmy jednak docenieni. Kiedy przyszedłem do pracy w Oslo, moje krzesło było owinięte srebrną folią, lecz prawdziwym wyróżnieniem był widok mojego szefa w cyrkowych spodniach - powiedział Tom Ulsrud.

Zbigniew Kuczyński

Źródło informacji: Private Banking

Więcej o:
olimpijskie,
olimpijski,
Vancouver,
premie,
spodnie
 

Ankieta

Czy odkladasz jakieś oszczędności?



Czy odkladasz jakieś oszczędności?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Tak

 
36%

Nie

 
64%Głosów: 3768

Zagłosuj w innych ankietach »


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (2)

Dodaj komentarz

~Obywatel -

I tak powinien wyglądać sport. A nie tępi piłkarze za milionowe kwoty !!!

~Janek z Zawiercia -

Po raz kolejny potwierdza się, że to nie "szata czyni człowieka". Nie ubiór, nie wielkie pieniądze, tylko zaangażowanie, chęć walki,ale i .....zabawy pozwoliły sympatycznym Norwegom stanąć na olimpijskim podium. Piszę to aby przypomnieć niektórych naszych olimpijczyków, tych którym "przeszkadzał" kolor dresu, nie takie sznurówki, czy zły wzór na desce!