Wiesz, co jesz?

Sami musimy dbać o sprawdzanie, czy to, co wkładamy do koszyka i co później trafia do naszych żołądków, jest zdatne do spożycia. Przede wszystkim powinniśmy zwracać uwagę na datę produkcji i przydatności. Nawet wyraźnie podany termin nie gwarantuje, iż dany produkt nadaje się do skonsumowania. Sprzedawca może go przechowywać niezgodnie z zaleceniem producenta, np. w zbyt wysokiej temperaturze.

Powinniśmy być szczególnie wyczuleni na daty słabo czytelne, napisane długopisem, zaklejane lub zamazane - termin takiego towaru z dużym prawdopodobieństwem minął, lub właśnie mija i nie powinien on trafić na nasze stoły. Np. nieświeże wędliny mają trochę inny kolor - najczęściej są ciemniejsze, przesuszone i pomarszczone, a więc wyglądają mniej apetycznie i choćby tylko z tego powodu powinny wzbudzić naszą czujność. Najlepiej jednak w ogóle unikać wędlin, czy serów w folii, a kupować tylko krojone z całości. Pracownicy Sanepidu radzą zaopatrywać się w sklepach mięsnych, w których można dokładnie obejrzeć i nawet powąchać towar.

Reklama

A jeśli ktoś po wypakowaniu w domu zakupów stwierdzi, że kupione paczkowane mięso, czy wędlina jest nieświeża, ser żółty zapleśniał następnego dnia po zakupie, a sałatka piecze w język i nadaje się tylko do śmieci, mimo że termin jej ważności jeszcze nie minął, powinien zanieść ją do Sanepidu. Ten zarządzi kontrolę we wskazanym sklepie i może go ukarać mandatem w wysokości od 50 zł do 500 zł w zależności od masy trefnego towaru. Jak dowiedzieliśmy się w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Warszawie, kwota ta może ulec zwielokrotnieniu, jeśli eksperci stwierdzą, że za obecność na półkach towaru o zmienionych właściwościach organoleptycznych odpowiedzialna jest więcej niż jedna osoba, np. kierownik stoiska - za brak nadzoru nad podwładnym, oraz pracownik - za niedopełnienie obowiązków.

Może więc warto zadać sobie trochę trudu i pofatygować się jednak do najbliższego oddziału Sanepidu, który skontroluje nasz osiedlowy sklep - dzięki temu będziemy mogli być choć trochę spokojniej o nasze własne żołądki. A przy okazji spełnimy też obywatelski obowiązek - wszak uchronimy przed trefnym towarem również naszych sąsiadów.

A Tobie ile razy zdarzyło się skorzystać z pomocy Sanepidu? A może chociaż wróciłeś do sklepu zareklamować serek z pleśnią, czy zwarzone mleko? Czy raczej wolisz machnąć na wszystko ręką, bo "przecież to tylko parę złotych", a do tego sklepu na pewno już nie pójdziesz? Ale o swojej obietnicy pamiętasz krótko, bo "to najbliższy sklep w okolicy". Aż do następnego razu...

Na naszym Forum poruszamy ważne tematy:
Naciągnięci w hipermarkecie * Biznes - droga przez mękę * Uciec za granicę * Z ojca na syna * Złodziej zgodny z prawem? * Urzędnicy szkodzą? * PKP - terrorysta? * Emerytura pod palmami? * Odebrać paszporty? * Ukarać pracodawcę * Cleaner wyprze sprzątaczkę? * Leczcie się! * TVP - misja niemożliwa? * Odpracować zasiłek * Ciemność widać? * Kosztowny nałóg palenia * Etyka wysokich zarobków * Jak odchudzić państwo? * Żadnej pracy się nie boję... * Handel, czyli pole walki

INTERIA.PL/inf. własna
Dowiedz się więcej na temat: Biznes | jedzenie' | jeść | Wiem | wiedźmy | wiesz co jesz | jedzenie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »