Pakiet assistance, który otrzymuje (za 5 zł miesięcznie) użytkowniczka "Konta na obcasach" nie obejmuje awaryjnego otwierania samochodu w przypadku zatrzaśnięcia w środku kluczyków. Uwzględnia jednak kilka innych ryzyk, które grupa docelowa, czyli kobiety, powinna docenić. To między innymi ubezpieczenie medyczne, home assistance gwarantujący pomoc specjalisty w przypadku kradzieży lub zdarzenia losowego, na przykład zalania mieszkania, car assistance polegający między innymi na pomocy w wymianie koła czy holowaniu w przypadku poważniejszej awarii, a nawet infolinia, gdzie pomocny asystent wyszuka w razie potrzeby opiekunkę dla dziecka. Przy okazji "Konto na obcasach" zapewnia zniżki w kinach czy w wybranych sklepach, głównie odzieżowych, dochodzące nawet do 20 proc. Kobiety mogą czuć się dopieszczone. I to nie tylko przez BZ WBK, który "Konto na obcasach" oferuje. Z zestawienia dokonanego przez serwis Comperia wynika, że podobne udogodnienia dorzucają do rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego między innymi Deutsche Bank i BNP Paribas Fortis. Citibank zapewnia z kolei zniżki w ponad 1600 punktach handlowych w całym kraju, a konto osobiste w Millennium Banku nawet w dwóch tysiącach sklepów.
Dlaczego warto o tym wszystkim wspomnieć? W ofercie banków mamy przecież konta dla nastolatków, studentów, kibiców piłkarskich i dziesiątek innych grup społecznych. Wybór jest tak duży, że można mieć wątpliwości, czy dalsze rozdrabnianie rynku i dalsze indywidualizowanie oferty ma sens. Czy potencjalni klienci zwracają jeszcze uwagę na cokolwiek więcej niż koszt prowadzenia rachunku, wysokość opłat za przelewy, ewentualnie oprocentowanie? Pewnie nie, ale w przypadku kobiet jest inaczej. Akurat ta grupa klientów rzeczywiście ma dla banków strategiczne znaczenie, a to określenie można rozciągnąć na całą gospodarkę. Kobiety w długiej perspektywie będą tą grupą konsumentów, która zacznie nadawać ton trendom w światowej gospodarce. Prawdopodobnie z wielkim pożytkiem dla tej ostatniej.Siła napędowa gospodarki
Rozpoczęty dwieście lat temu proces emancypacji kobiet nieco rozciągnął się w czasie, ale chyba powoli dobiega do szczęśliwego końca. Nie ze względu na próby (w jednych krajach udane, w drugich nie) zapewnienia paniom połowy miejsc w parlamencie czy w zarządach spółek handlowych, ale zupełnie naturalne i demokratyczne zmiany w gospodarce. Według Banku Światowego grupą konsumencko-dochodową, która w najbliższych latach będzie siłą napędową globalnej gospodarki, będą właśnie kobiety. W najbliższych pięciu latach ich dochody wzrosną o pięć bilionów dolarów (z obecnych 10 do 15 bilionów). Dochody mężczyzn (w tej chwili około 23 bilionów dolarów rocznie) też będą rosły, tyle że znacznie wolniej, można powiedzieć, że będą waloryzowane o wskaźnik inflacji i wzrostu gospodarczego. Różnica między łącznymi zarobkami kobiet i mężczyzn będzie się zmniejszać, co dziwić nie powinno, bo dzieje się tak od co najmniej kilkudziesięciu lat. Jednak prognozowane tempo, w jakim kobiety będą pod względem dochodów gonić mężczyzn, jest zadziwiające.
U jego źródła leży stopniowa likwidacja, co tu dużo mówić, niesprawiedliwego zróżnicowania, zgodnie z którym mężczyzna na podobnym stanowisku zarabia więcej (o 5-35 proc.) niż kobieta. Finansowe równouprawnienie to po części zasługa takich organizacji, jak wspierana przez ONZ UNPAC (United Nations Platform for Action Comitee), która prowadzi intensywne działania edukacyjne na rzecz wyrównania (a właściwie szybszego wyrównania) ekonomicznego statusu obydwu płci (jednym z jej oficjalnych dokumentów jest Deklaracja ekonomicznych praw człowieka), a po części rosnącej siły kobiet na rynku pracy, które już dziś konkurują z mężczyznami wykształceniem.
Poza tym we wszystkich krajach rozwiniętych, jak pokazują dane Międzynarodowego Funduszu Walutowego i OECD (Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju), rośnie wskaźnik zatrudnienia kobiet. Tu warto wrócić na chwilę do Polski, bo pod względem odsetka pracujących pań wypadamy wyjątkowo słabo. W Polsce pracuje niecałe 54 proc. kobiet, podczas gdy średnia dla Unii Europejskiej wynosi ponad 63 proc., a w przodującej pod tym względem Danii pracuje ich aż trzy czwarte (tylko minimalnie niższe wskaźniki mają kraje dalekowschodnie, m.in. Chiny i Wietnam). Stopniowe zmniejszanie tego kosztownego dla podatników zapóźnienia (można przyjąć, że spora część niepracujących kobiet w wieku produkcyjnym korzysta z różnych form wsparcia finansowego ze strony państwa w postaci rent, świadczeń socjalnych albo dotacji do KRUS) jest kwestią czasu, bez względu na to, jaką inicjatywę poza programem 50+ wykaże rząd.Sprawdź: Szkolenia biznesowe, Szkolenia menedżerskie



~RICO
Porzućcie marzenia o normalności,bo ta mafia zniszczy was dokumentnie !
~Bartek
Przecież żydzi rządzą pieniądzami.
~Filip
polski, ale to bardzo mądry chłopczyk. Masz Bartuś w 100% rację. Wyrośnie z ciebie prawdziwy pat...
~8III
Dopóki facet nie urodzi dziecka nigdy nie będzie równouprawnienia!!! Kobiety chcą równouprawnieni...
~KL
SZCZEGOLNIE MLODZI, TRZYMAJCIE SIE Z DALA OD BANKOW. NIE KUPJCIE NA KREDYT DOBR KONSUMPCYJNYCH, N...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »