Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

PASAŻ FINANSOWY

Zacznij myśleć o emeryturze

Tytuł mojego artykułu dla osób młodych może wydawać się jakby nie z tej planety. Nie należy się dziwić takiemu podejściu. Dopóki człowiek piękny, młody i nader zdrowy, dopóty nie w głowie mu wizja starości, niedołężności i zdania na łaskę i niełaskę Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.

Im wcześniej zaczniemy oszczędzać, tym większe profity będziemy mieli z tego tytułu w przyszłości
Im wcześniej zaczniemy oszczędzać, tym większe profity będziemy mieli z tego tytułu w przyszłości /© Bauer

Trzeba zaznaczyć, że konstrukcja systemu ubezpieczeń społecznych w naszym kraju nie jest przyjazna przeciętnemu obywatelowi. Toteż jeżeli uświadomimy sobie to odpowiednio wcześnie, to możemy zapewnić sobie całkiem spokojną i radosną jesień życia. Któż z nas w końcu nie marzy o dostatniej i szczęśliwej jesieni życia. Sami jesteśmy kowalami naszego losu i tylko od nas zależy, czy nadal będziemy tylko zazdrosnym okiem spoglądali na beztroskie wojaże staruszków zza Odry. Może nasz kapitał na starość pozwoli nam także żwawo przemierzać świat wzdłuż i wszerz.

Im wcześniej zaczniemy oszczędzać, tym większe profity będziemy mieli z tego tytułu w przyszłości. Zasada ta nie wymaga głębszego komentarza. Nawet laik w dziedzinie ekonomii doskonale ją rozumie. Dodatkowo jeżeli zadbamy o odpowiednią wysokość i częstotliwość oszczędzanych środków pieniężnych, możemy naprawdę poważnie zmaksymalizować korzyści. Brzmi to banalnie, ale nie wszędzie obowiązują te proste mechanizmy.

Takie zasady obowiązują w gospodarce opartej na zdrowych podwalinach oraz jasnych i przejrzystych regułach. Niestety system wypłat świadczeń z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych nie spełnia tych reguł. Osoby bardzo dobrze zarabiające wcale nie mogą liczyć na proporcjonalnie wyższą emeryturę niż ta część społeczeństwa, która zarabiała znacznie gorzej. To samo dotyczy wysokości przyszłego uposażenia na starość w zależności od ilości lat pracy.

Pracownicy pozostający aktywni zawodowo dłużej dostaną niewiele więcej niż osoby, które skorzystały z przywileju wcześniejszego przejścia na emeryturę. Dzieje się tak głównie dlatego, że dystrybucja tych składek oparta jest na solidarności społecznej. Niweluje się w ten sposób dysproporcje w wysokości przyszłych świadczeń. Można się zgadzać z takim stanem rzeczy lub nie. To zależy od naszych poglądów gospodarczych - zorientowanych liberalnie lub socjalistycznie. Dodatkowym czynnikiem, który zaburza ten porządek jest źródło środków pozyskiwanych na emerytury. Wypłata bieżących emerytur, rent, zasiłków, itd. jest możliwa składkom potrącanym z pensji pokolenia jeszcze czynnego zawodowo.

Przypomina to nieco słynną piramidę finansową Madoffa. Tylko inwestorzy, którzy stosunkowo wcześnie powierzyli środki "oszustowi stulecia" mogli liczyć na korzyści. Zyski były możliwe dzięki naiwności nowo-pozyskanych inwestorów. Były one wypłacane z ich środków, który nierzadko był dorobkiem całego ich życia. Taki stan rzeczy nie mógł trwać jednak wiecznie. W pewnym momencie zniecierpliwieni inwestorzy chcieli z powrotem odzyskać swoje wkłady pieniężne.

Piramida runęła niczym domek z kart i wiele osób, które zaufały Madoffowi, stały się bankrutami. Dopóki jednak działalność Zakładu Ubezpieczeń Społecznych jest dotowana przez państwo, dopóty ciężko wyobrazić sobie zawalenie się tego systemu. Nikt też nie może domagać się zwrotu potrąconych z naszych wynagrodzeń składek. Reguły pierwszego filaru nie przewiduję też dziedziczenia zgromadzonych środków. Zresztą krach systemu ubezpieczeń społecznych byłby brzemienny w skutkach i lepiej, żeby ta czarna wizja nigdy się nie ziściła.

Jednak jak mówi mądre porzekadło: "strzeżonego Pan Bóg strzeże, ale sam się człowieku strzeż. Warto zastanowić się co zrobić, aby na starość nie być uzależnionym od kondycji finansowej ZUS-u. Tym bardziej, że będący prawdziwą bolączką naszego kraju i koszmarem każdego ministra finansów, rosnący dług publiczny, może sprawić, że politycy nie będą już dłużej chcieli, aby system ubezpieczeń społecznych był finansowany z budżetu państwa.

Wyobraźmy sobie zatem następującą z życia wziętą sytuację. Świeżo upieczony absolwent studiów wyższych w Polsce dysponuje pewnym stałym miesięcznym dochodem. Raczej nie od razu przekracza on średnią krajową. Młoda osoba ma co oczywiste marzenia i ambitne plany. Zakup własnego mieszkania, eleganckiego samochodu, założenie rodziny, itd. Ile więc może miesięcznie odkładać na rachunku oszczędnościowym w banku: 100 PLN, 200 PLN, a może 400 PLN? Załóżmy, że ów 25 - latek będzie przez 40 lat (a więc do momentu, w którym może przejść na emeryturę) "chomikował" 200 PLN miesięcznie.

Należy dodać, że wybór banku jako instytucji finansowej, której powierzymy nasze oszczędności wynika z kilku ważnych powodów. Przede wszystkim dlatego, że prowadzenie konta oszczędnościowego w banku nie wymaga specjalistycznej wiedzy z dziedziny finansów. To co interesuje przeciętnego Kowalskiego, to wysokość zgromadzonego kapitału na koniec okresu. Poza tym lokowane przez nas co miesiąc środki pieniężne w banku są dość bezpieczne.

Gwarantem tego bezpieczeństwa jest umocowany ustawą Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Fundusz ten wypłaci nam całą zgromadzoną na rachunku oszczędnościowym sumę w przypadku niewypłacalności lub bankructwa banku. Gwoli ścisłości wypłaci nam do pewnego zapisanego w ustawie poziomu, jednak my tego pułapu nie osiągniemy.

Stopa zwrotu z inwestycji na kontach oszczędnościowych jest stosunkowo niska. Nie są to przecież ryzykowne gry giełdowe, gdzie można liczyć na ogromne zyski, ale można zanotować także spektakularne straty. Giełdę zatem zostawmy specjalistom. My rozpatrujemy sytuację, w której każdy - nawet osoba z wielką awersją do ryzyka - jest w stanie inwestować. Konto oszczędnościowe zapewni nam skromny, ale pewny zysk.

  • Po 30 latach zyskamy 240 zł?

    Pracodawcy oraz związkowcy z Komisji Trójstronnej sceptycznie odnoszą się do zaproponowanych w ubiegłym tygodniu zmian w systemie emerytalnym. więcej »

Pierwszym rodzajem ryzyka związanym z rozpatrywaną inwestycją, jakie przychodzi nam na myśl, jest ryzyko inflacji. W końcu dzisiaj za 200 PLN kupimy nabędziemy więcej dóbr i usług niż za 40 lat. Dlatego też wynik symulacji powinien uwzględniać zjawisko spadku wartości pieniądza. Aby banki były atrakcyjnym miejscem powierzenia swoich pieniędzy, muszą zaoferować inwestorom oprocentowanie wyższe niż inflacja. Przyjmijmy z dużym marginesem bezpieczeństwa, że średnie oprocentowanie kont oszczędnościowych w ciągu 40 lat w Polsce wyniesie 5% w skali roku, natomiast inflacja 3,5%. Zatem skorygowana o efekt inflacji stopa procentowa wyniesie 1,5%.

Załóżmy, że banki stosują kapitalizację miesięczną w oparciu o działanie procentu składanego. Aby sobie uświadomić mechanizm i magię procentu składanego, musimy przenieść się w czasy dzieciństwa. Niemal każdy z nas w młodości lepił zimą bałwana. Zanim powstał brzuch bałwana, musieliśmy zacząć toczyć przez pewien czas małą kulkę śnieżną. Każdy obrót kuli był taki sam i wynosił 360 stopni. Jednak kula powiększała się coraz szybciej, gdyż rosła powierzchnia, do której przylepiały się kolejne warstwy białego puchu. Odnosząc tą sytuację do procentu składanego w instytucji bankowej, oznacza to, że odsetki są doliczane do wkładu i procentują wraz z nim w okresie następnym.

Odkładając co miesiąc przez 40 lat 200 PLN (łącznie przez okres 480 miesięcy wpłacimy 96000 PLN) na rachunek oszczędnościowy, w chwili przejścia na emeryturę będziemy dysponowali kapitałem w wysokości: 131594,10 PLN (skorygowany o efekt inflacji). Gdybyśmy jednak nie uwzględniali inflacji to w chwili przejścia na emeryturę będziemy mieli na koncie (przyjmując, że bank oferuje stałe oprocentowanie wynoszące 5%) 306475,70 PLN.

Przyjmijmy jednak, że na początku nie stać nas odkładać 200 PLN, gdyż toniemy w kredytach, ale z czasem coraz lepiej się nam powodzi. Powiedzmy, że przez pierwsze 10 lat odkładamy co miesiąc 100 PLN, przez następne 200 PLN, przez kolejne 300 PLN, aż wreszcie w ostatniej dekadzie przed emeryturą 400 PLN. Nasze środki na starość będą, co ciekawe niższe niż gdyby regularnie odkładać 200 PLN. Nie uwzględniając inflacji nasze oszczędności wyniosłyby 293678,10 PLN. Biorąc zaś pod uwagę wzrost cen dóbr i usług byłoby to 152241,20 PLN. Dodajmy jeszcze, że na konto wpłaciliśmy łącznie przez 40 lat 120000 PLN. Widzimy zatem jak ważne jest, aby zadbać o to, aby od początku nasze wkłady były dość wysokie.

Jeżeli ktoś jednak zbyt późno dojdzie do wniosku, że warto oszczędzać na starość i będzie odkładał 200 PLN tylko przez 20 lat, to przy 48000 PLN wpłaconych otrzyma 131093,20 PLN pomijając inflację i tylko 56006,87 PLN - wkalkulowując ryzyko inflacji. Gra jest w tym przypadku nie warta świeczki. Pokazuje to nam jak ważna jest decyzja o wczesnym rozpoczęciu oszczędzania na własną emeryturę.

Pamiętajmy także, że kapitał zgromadzony w ten sposób może być dziedziczony i nie przypada w przypadku śmierci. Środki te mogą posłużyć sfinansowaniu naszej konsumpcji w dowolnym momencie, jeżeli uznamy, że nie ma już potrzeby odkładania na spokojną starość, gdyż być może nasz system ubezpieczeń społecznych będzie gwarantował wypłatę godnej emerytury. Na co jednak w najbliższym czasie się nie zanosi.

Mieszko Kozłowski

Czytaj również:

Nasz system emerytalny jest nie do ruszenia

Umrą, zanim doczekają emerytury?

Uwaga na zagraniczną emeryturę

Źródło informacji: certuscapital

Więcej o:
emerytura,
wizja,
oprocentowanie,
środki,
starość

Dodatki

Waluty

EUR4,36821.21 %
CHF3,63711.22 %
USD3,43532.31 %

Giełda

WIG38 215,230,15 %
WIG202 119,730,41 %
TECHWIG792,68-0,34 %

Stopy

WIBOR6M5,100,00 %
LIBOR6M(EUR)0,93-0,35 %
EURIBOR6M0,97-0,10 %

Ankieta

Czy obawiasz się uwolnienia cen energii?




Czy obawiasz się uwolnienia cen energii?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Tak

 
88%

Nie

 
9%

Trudno powiedzieć

 
3%Głosów: 8543

Zagłosuj w innych ankietach »

 


Informacje dodatkowe