Mastercard kończy z Maestro. Dla klientów będzie to spora rewolucja

Marka Maestro ma zniknąć z rynku do połowy 2023 roku. To rodzi pytania, w jaki sposób będzie funkcjonować nawet 100 mln kart na niemieckim rynku.

Mastercard to obok Visy jeden z największych na świecie operatorów kart płatniczych. Firma od kilkudziesięciu lat obsługiwała też karty pod marką Maestro. Teraz jednak koncern poinformował, że marka zostanie wycofana z rynku "do połowy 2023 roku".

Przyszłość Girocard pod znakiem zapytania

Marka zniknie z całej Europy, a szacuje się, że na całym kontynencie jest obecnie zarejestrowanych 400 mln takich kart. 

Jednak to w Niemczech ten ruch wzbudza wyjątkowe zainteresowanie. Pod marką Maestro działa bowiem bardzo duża część kart z systemem Girocard.

- To klasyczny, bardzo dobrze działający niemiecki system płatności debetowych - mówi serwisowi tagesschau.de profesor finansów Jürgen Moormann. System pozwala Niemcom rozliczać się łatwo za granicą, na przykład podczas zakupów w supermarkecie w Austrii czy Polsce.

Reklama

- Żeby jednak proces rozliczeń między bankami mógł się odbywać, niezbędne jest wsparcie dużej firmy, jak Mastercard - opowiada Moormann. W Niemczech z systemu Girocard korzysta 100 mln kart płatniczych. Działają one albo pod marką V-Pay Visy, albo właśnie jako Maestro.

Mastercard zapewnia jednak, że wszystkie karty które zostały już wydane (i które zostaną wydane do połowy 2023 r.) będą bez zakłóceń działać aż do momentu, gdy stracą ważność - ale nie później niż do końca 2027 r.

BIZNES INTERIA na Facebooku i jesteś na bieżąco z najnowszymi wydarzeniami

W co gra Mastercard

- Maestro istnieje od 30 lat. Jednak w erze cyfrowej system jest już przestarzały - przyznawała menedżerka Mastercard Valerie Nowak.

Eksperci zwracają uwagę, że kartami z systemem Girocard nie można dokonywać płatności online. Wielu klientów banków ma więc po dwie karty: taką działającą w oparciu o Girocard do płatności w sklepach i do wybierania gotówki oraz osobną właśnie do opłacania zakupów w internecie. - Wygląda więc na to, że Mastercard chce w przyszłości więcej zarabiać na handlu elektronicznym - mówi w rozmowie z "Mitteldeutsche Zeitung" David Riechmann, ekspert ds. bankowości.

- Bo jeśli Mastercard zrezygnuje z kart Maestro, to będzie wydawać więcej innych kart kredytowych i debetowych. Takich, które pozwalają na płatności internetowe. A to oznacza, że Mastercard będzie mógł liczyć na marże od takich transakcji - uważa Riechmann.

Co zrobią banki?

Decyzja Mastercard wywołała popłoch wśród niemieckich banków, które od lat korzystają z systemu Girocard. Co więc zrobią teraz banki?

Teoretycznie mogą z systemu Girocard zwyczajnie zrezygnować i proponować klientom zwykłe karty Mastercard czy Visa. Banki by jednak mocno na tym straciły, gdyż pobierają marże od transakcji i kredytów przez system Girocard. Na prostej zamianie kart straciłyby więc niemieckie banki, a zyskałyby amerykańskie korporacje: Mastercard oraz Visa.

Innym stosunkowo prostym rozwiązaniem byłaby po prostu zamiana kart Maestro na V-Pay Visy. Te drugie karty też obsługują system Girocard. Jednak jak twierdzą niemieckie media finansowe, również Visa myśli o wygaszeniu V-Pay. W takim rozwiązaniu Girocard straciłby już wsparcie wszystkich ważnych operatorów kart.

Niemieckie banki mają więc twardy orzech do zgryzienia. Niektóre widzą nadzieję w Europejskiej Inicjatywie Płatności (EPI). Ma ona na celu stworzenie ogólnoeuropejskiego systemu płatności i sieci międzybankowej, która mogłaby konkurować z amerykańskimi gigantami.

(DPA/mat), Redakcja Polska Deutsche Welle


Deutsche Welle
Dowiedz się więcej na temat: MasterCard
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »