Niemcy siedzą po ciemku, bo nie stać ich na prąd

Z powodu wysokich cen energii elektrycznej coraz więcej Niemców zalega z płaceniem rachunków. W 2012 roku 320 tys. osób pozbawiono dopływu prądu.

Takich informacji udzieliło niemieckie ministerstwo gospodarki lewicowej partii Die Linke. Problem z zaległymi płatnościami za prąd dotyczy głównie osób o niskich dochodach. - Każdy przypadek odcięcia prądu, to o jeden za dużo. Trudno zaakceptować, by rodzina z powodu kilku euro musiała siedzieć po ciemku - stwierdziła Caren Lay wiceprzewodnicząca klubu parlamentarnego Die Linke.

Zdaniem Adolfa Bauera szefa Niemieckiego Związku Społecznego (SoVD) "liczby te wskazują na ubożenie społeczeństwa" .

Wszystkiemu winna odnawialna energia

Za jedną z przyczyn wzrostu cen prądu w Niemczech podaje się zbyt szybką rozbudowę odnawialnych źródeł energii, m.in. modułów słonecznych i parków wiatrowych, której podjęto się po katastrofie w Fukushimie.

Reklama

Obecne ceny energii elektrycznej na niemieckim rynku są wyższe niż średnia przeciętna w innych krajach Unii.

Krytyka związków socjalnych

Według organizacji ochrony konsumenta wysokie ceny prądu odczuwa boleśnie 10 do 15 procent niemieckiego społeczeństwa, szczególnie grupa bezrobotnych, emerytów i studentów. Osoby te spędzają więcej niż inni czasu w domu i dlatego płacą też wyższe rachunki za energię elektryczną.

Zdaniem Związku Socjalnego VdK suma 32 euro w ramach świadczeń podstawowych dla jednoosobowego gospodarstwa domowego jest zbyt mała, by pokryć rachunek za energię elektryczną. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez Związek Caritas w 80 tys. gospodarstw domowych o niskich dochodach odbiorcy zasiłku dla bezrobotnych ALG II otrzymują o 23 procent za mało, by zapłacić koszty prądu.

Ministerstwo gospodarki innego zdania

Wg ministerstwa gospodarki dotychczasowe wsparcie jest wystarczające. Sekretarz stanu w ministerstwie Uwe Beckmeyer zapewnił, że osoby korzystające ze świadczeń socjalnych mają też odpowiednio zabezpieczone prawo do korzystania z energii elektrycznej. A koszty prądu dla gospodarstw domowych są co roku rewaloryzowane.

Zakaz odcinania prądu

Rząd zadecydował podczas rozmów koalicyjnych, że zobowiąże dostawców energii elektrycznej do wprowadzenia tzw. modelu sprzedaży przedpłaconej (Prepaid-Modell). W tym celu w następnych latach wymienione zostaną liczniki prądu.

Tymczasem partia Die Linke pozostaje na stanowisku, że osoby o niskich dochodach oraz bezrobotni powinni otrzymać od państwa większą pomoc . - Należy zabronić odcinania energii elektrycznej dla prywatnych gospodarstw domowych. Konieczne jest też stworzenie funduszu dla szczególnie ciężkich przypadków, który pomógłby krótkoterminowo i bez zbędnej biurokracji zadłużonym gospodarstwom - stwierdziła Caren Lay wiceprzewodnicząca klubu Die Linke.

Natomiast Związek Społeczny (SoVD) domaga się dla osób o niskich dochodach specjalnej taryfy socjalnej. - Jeśli i to nie wystarczy, należy pomyśleć o dodatku na prąd - powiedział szef SoVD Adolf Bauer.

Jednak nim dostawca energii w Niemczech odetnie prąd, musi wysłać klientowi pisemne upomnienie oraz po czterech tygodniach powiadomić go też pisemnie z trzydniowym (3 dni robocze) wyprzedzeniem o terminie odłączenia prądu. W 2011 r. takie ostrzeżenie otrzymało 6 mln Niemców. Od decyzji można się zawsze odwołać.

epd/dpa/ Alexandra Jarecka, red.odp.: Elżbieta Stasik, Redakcja Polska Deutsche Welle

Deutsche Welle
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »