Polacy mają dość smrodu ze spalanych odpadów. Strażnicy miejscy przyjmują coraz więcej zgłoszeń

W ubiegłym roku straże miejskie przyjęły więcej zgłoszeń w sprawie zadymienia i prawdopodobnego spalania odpadów niż rok wcześniej. Biorąc pod uwagę jednostki z miast wojewódzkich, najwięcej takich przypadków odnotowano w Krakowie. Statystyki wzrosły też m.in. w Poznaniu, Bydgoszczy, Białymstoku, a także Kielcach.

Z kolei mniej donosów było w Katowicach, Gdańsku czy Warszawie. Jednak podjęta interwencja nie zawsze skutkuje mandatem czy skierowaniem sprawy do sądu. Rzadziej niż kiedyś dochodzi również do używania jako rozpałki plastikowych butelek.

3814 zgłoszeń o zadymieniu i prawdopodobnym spalaniu odpadów przyjęła w 2019 roku Straż Miejska w Krakowie. Rok wcześniej było ich mniej, bo 3728. Tego typu wzrosty odnotowano również w Poznaniu (z 3309 do 3571), Bydgoszczy (z 1640 do 2193), Białymstoku (z 808 do 1194), Kielcach (z 1116 do 1179), Opolu (z 739 do 861), Olsztynie (z 327 do 424) oraz Zielonej Górze (z 157 do 162). Natomiast w Katowicach liczba zgłoszeń zmniejszyła się z 2530 do 2048. Spadki nastąpiły też w Gdańsku (z 1296 do 1106), Warszawie (z 1184 do 1077), Lublinie (z 1160 do 1008) i Gorzowie Wielkopolskim (z 268 do 228).

Reklama

- W Bydgoszczy te statystyki cały czas wzrastają, a początek smogofobii czy smogomanii był w 2017 roku. Wówczas mieliśmy 1304 zgłoszenia, a rok wcześniej - 668, czyli widzimy wzrost o prawie 100 proc. Trudno jednoznacznie powiedzieć, dlaczego tak się dzieje. 3 lata temu odczyty dot. jakości powietrza w sezonie grzewczym były gorsze niż w 2016 roku. Teoretycznie więc liczba zgłoszeń powinna spaść - komentuje Arkadiusz Bereszyński, rzecznik Straży Miejskiej w Bydgoszczy.

Jak przekonuje st. insp. Maria Plutka, rzecznik prasowy Straży Miejskiej w Kielcach, z roku na rok wzrasta świadomość ekologiczna społeczeństwa. Ludzie wiedzą, że spalanie substancji niedozwolonych to nie tylko łamanie prawa, ale przede wszystkim zagrożenie zdrowia swojego i swoich najbliższych. I jak podkreśla, mieszkańcy Kielc są na tym punkcie bardzo wyczuleni.

- W sezonie jesienno-zimowym do Straży Miejskiej wpływają zgłoszenia o zadymieniu i prawdopodobnym spalaniu odpadów. Strażnicy podejmują interwencje również z własnej inicjatywy. W szczególności takimi działaniami objęte są dzielnice domów jednorodzinnych, gdzie często mieszkańcy korzystają z pieców opalanych węglem i drewnem - informuje Jacek Kucharczyk, komendant Straży Miejskiej Miasta Lublin.

Natomiast Przemysław Piwecki, rzecznik Straży Miejskiej z Poznania podkreśla, że funkcjonariusze mogą kontrolować w zakresie gospodarki odpadami komunalnymi, w tym ich spalania. Te problemy w 99% są przypisane do nieruchomości mieszkalnych. Z kolei w zakładach pracy najczęściej mamy do czynienia ze spalaniem odpadów produkcyjnych, a nie komunalnych. Tego typu kontrole wykonuje Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

- Oczywiście, zdarzają się również zgłoszenia dot. np. zakładów produkcyjnych lub lokali gastronomicznych. W takich przypadkach zazwyczaj kierujemy je do właściwych podmiotów. W ubiegłym sezonie sprawdzaliśmy jakość używanego paliwa. Teraz, w związku z całkowitym zakazem używania paliw stałych na terenie Krakowa, wygląda to inaczej. Kontrolujemy, czy zakaz jest przestrzegany i czy stosowane przez mieszkańców paliwa są legalne - mówi Edyta Ćwiklik z biura prasowego Straży Miejskiej w Krakowie.

Od 2019 roku szczecińskim strażnikom pomaga dron antysmogowy. Jest on wydzierżawiony od specjalistycznej firmy na określoną liczbę nalotów. W ub.r. zostało przeprowadzonych 230 takich interwencji. Z kolei Arkadiusz Bereszyński podkreśla, że tylko poprzez kontrolę palenisk można stwierdzić wykroczenie, a nie z drona. W Bydgoszczy działa specjalistyczna grupa składająca się z sześciu osób. Natomiast Przemysław Piwecki podkreśla, że w przypadkach szczególnych pobierane są próbki popiołu. One trafiają do badań laboratoryjnych w celu sprawdzenia, czy spalano odpady.

Biznes INTERIA.PL na Twitterze. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

- Część zgłoszeń się powtarzała i dotyczyła tych samych posesji. Niejednokrotnie w trakcie kontroli okazywało się, że są tam spalane legalne paliwa, takie jak węgiel i drewno. Silne zadymienie powstawało jedynie w momencie rozpalania pieca, póki nie osiągnął on właściwej temperatury. W takiej sytuacji strażnicy nie mają podstaw do ukarania danej osoby - podkreśla komendant Kucharczyk.

Jak zaznacza Piotr Piętak, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Katowicach, zgłoszenia dotyczą m.in. wyczuwalnej uciążliwości zapachowej czy silnego zadymienia (dym zabarwiony, widoczny). Mieszkańcy informują również o podejrzeniu spalania odpadów, substancji bądź paliw niedozwolonych w paleniskach domowych ewentualnie na przestrzeni otwartej. Zdarza się, że wskazują miejsca i czas takich praktyk, dołączając zdjęcia czy materiały filmowe.

- Zgłaszający nie ma obowiązku przedstawienia się, może to zrobić anonimowo. Z naszego punktu widzenia istotne jest precyzyjne wskazanie miejsca. Prosimy więc o podanie nazwy ulicy i numeru posesji, w której mogą być spalane odpady. Osoba zgłaszająca nie zostaje świadkiem w postępowaniu sądowym, chyba że widziała, jak ktoś wkładał odpady do pieca - opisuje Arkadiusz Bereszyński.

Kontrolujący jest uprawniony m.in. do wstępu na teren nieruchomości, co podkreśla st. insp. Joanna Wojtach, rzecznik Straży Miejskiej w Szczecinie. I dodaje, że uniemożliwienie przeprowadzenia czynności kontrolnych to przestępstwo. Z kolei komendant Kucharczyk zaznacza, że w przypadku stwierdzenia spalania niedozwolonych materiałów bądź substancji możliwe jest wystawienie mandatu w wysokości do 500 zł. Inna opcja to skierowanie wniosku o ukaranie do sądu.

Pobierz darmowy program do rozliczeń PIT 2019

- Strażnicy podkreślają, że świadomość mieszkańców dotycząca tego, czym można palić w piecach cały czas się zwiększa. Podczas interwencji nie są już świadkami tak patologicznych sytuacji, jakie miały miejsce jeszcze kilka lat temu. Kiedyś na porządku dziennym było wykorzystywanie jako rozpałki plastikowych butelek. Palono gumowe kalosze, a raz nawet strażnicy znaleźli w palenisku kawałek nadpalonej opony. Teraz już takich drastycznych odkryć nie ma - podsumowuje st. insp. Wojtach.

MondayNews
Dowiedz się więcej na temat: ekologia | smród
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »