W 2022 r. będzie więcej bankructw przedsiębiorstw

Euler Hermes przewiduje, że w 2022 roku liczba niewypłacalnych firm na świecie wzrośnie o 15 proc. Zaskakują natomiast statystyki z okresu pandemicznego. Globalna liczba niewypłacalności spadła w 2020 roku o 12 proc., a w tym roku maleje o 6 proc. Przyczyną są rządowe programy pomocowe, które w czasie lockdownów podtrzymywały funkcjonowanie przedsiębiorstw. Polska jest jednym z nielicznych krajów, w których w latach 2020-21 wzrosła skala niewypłacalności.

Od 2020 roku publiczne programy wsparcia pomogły większości gospodarek uniknąć dużej fali niewypłacalności firm, pomimo historycznego wstrząsu ekonomicznego spowodowanego kryzysem Covid-19. Istnieje jednak ryzyko, że stopniowe wycofywanie się z osłon finansowych spowoduje wzrost liczby niewypłacalności w najbliższej przyszłości.

Tarcze pomogły

Liczba upadłości na świecie zmalała w 2020 roku o 12 proc. i nadal się zmniejsza w 2021 roku (o 6 proc.). - Patrząc na poziomy niewypłacalności firm, można powiedzieć, że rządom udało się pomóc przedsiębiorcom walczącym z kryzysem. Masowa interwencja państw zapobiegła w 2020 roku jednej na dwie upadłości w Europie Zachodniej i jednej na trzy w USA. Przedłużenie programów pomocy pozwoli utrzymać niewypłacalność na niskim poziomie także w tym roku. To, co stanie się później, zależy od tego jakie działania rządzący będą prowadzić w nadchodzących miesiącach - ocenia Maxime Lemerle z Euler Hermes.

Firma, która jest czołowym światowym ubezpieczycielem należności handlowych spodziewa się, że w 2022 roku, po dwóch z kolei latach spadku, liczba niewypłacalności na świecie wzrośnie o 15 proc. Jednak powrót do skali problemów finansowych sprzed kryzysu jeszcze trochę potrwa - w przyszłym roku liczba niewypłacalności będzie prawdopodobnie o 4 proc. mniejsza niż w przedpandemicznym 2019 roku. Zmienić to może przedłużający się atak kolejnej fali pandemii, powodujący zakłócenia w portach, fabrykach i łańcuchach dostaw.

Reklama



Euler Hermes informuje, że na rynkach wschodzących już obserwowany jest powrót do normalnych (przedkryzysowych) liczb upadłości przedsiębiorstw w związku z zarówno nowymi restrykcjami, będącymi odpowiedzią na następną falę Covid-19, jak i mniej hojnym wsparciem publicznym.

Bardziej i mniej odporni

"Spodziewamy się, że liczba niewypłacalności w Afryce w znacznym stopniu przekroczy poziom sprzed pandemii już w tym roku, a w Europie Środkowo-Wschodniej i w Ameryce Łacińskiej nastąpi to w 2022 roku. W Azji, po zauważalnym spadku liczby niewypłacalności w latach 2020-21 spowodowanym szybszym wyjściem z pandemii i związanym z tym ożywieniem gospodarczym, większość krajów regionu odnotuje w przyszłym roku wyższy ich poziom o 18 proc. W szczególności Indie odnotują silny wzrost (o 69 proc.) ze względu na wyjątkowo długi okres zawieszenia działalności sądów w latach 2020- 21, co przyczyniło do odłożonych w czasie orzeczeń o upadłościach" - czytamy w raporcie Euler Hermes.

Eksperci ubezpieczyciela podkreślają, że Europa Zachodnia nie będzie jednolita w zakresie liczby niewypłacalnych przedsiębiorstw. Hiszpania i Włochy prawdopodobnie już w 2022 roku odnotują ich znaczny wzrost ze względu na wyższy udział w ich gospodarce sektorów wrażliwych na ograniczenia związane z Covid-19. Z kolei w Niemczech, Francji, Belgii i Holandii powrót do poziomu niewypłacalności sprzed kryzysu potrwa dłużej ze względu na skalę i rozbudowany charakter programów pomocy finansowej.



W wyjątkowo dobrym położeniu będą firmy w Stanach Zjednoczonych. W ich wypadku spodziewana jest niewielka liczba niewypłacalności zarówno w 2021, jak i 2022 roku, głównie dzięki połączeniu ogromnego wsparcia rządowego z najsilniejszym od ponad trzech dekad ożywieniem gospodarczym.

Specyfika polskich statystyk

Polska jest jednym z niewielu krajów, w których liczba niewypłacalności nie spadła, ale nawet znacząco wzrosła w czasie pandemii. Nasz kraj w ubiegłym roku zanotował 32-procentowy skok niewypłacalności. Euler Hermes szacuje, że w 2021 roku będzie on dużo większy i wyniesie 62 proc.

Jednak te rekordowe liczby w dużym stopniu wytłumaczyć można zmianą przepisów, która w odpowiedzi na pandemię Covid-19, wprowadziła w czerwcu 2020 roku nowe rozwiązanie  -uproszczone postępowanie restrukturyzacyjne. Statystyki niewypłacalności firm poszybowały w górę w pierwszym półroczu 2021 roku, jednak dwie trzecie przypadków to efekt wykorzystania nowej procedury pozasądowej. Spowodowała ona także spadek popularności przyspieszonych postępowań układowych i postępowań sanacyjnych. Możliwość korzystania z nowej formy jest czasowa, ale została ostatnio wydłużona do 30 listopada tego roku.

Ogłoszenie uproszczonego postępowania restrukturyzacyjnego następuje wyłącznie poprzez obwieszczenie w Monitorze Sądowym i Gospodarczym i nie jest rejestrowane przez sąd. Forma ta upowszechniła się i dziś stanowi większość postępowań dotyczących niewypłacalności.  Uproszczona procedura zachęciła wiele podmiotów, które w normalnych warunkach zniknęłyby z rynku lub próbowałyby w jakiś sposób nadal funkcjonować, do ogłaszania niewypłacalności.

Jacek Brzeski

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: przedsiębiorcy | gospodarka | firmy | bankructwa
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »