Przez dyplomatyczne spięcia tracą polskie firmy

Trudne relacje z Rosją, Białorusią i Ukrainą odbijają się na polskich zakładach. 11 listopada po burdach przed rosyjską ambasadą w Warszawie co najmniej dwie firmy dostały od moskiewskich kontrahentów pisma z wezwaniem do wynajęcia ochrony dla rosyjskich pracowników.

Trudne relacje z Rosją, Białorusią i Ukrainą odbijają się na polskich zakładach. 11 listopada po burdach przed rosyjską ambasadą w Warszawie co najmniej dwie firmy dostały od moskiewskich kontrahentów pisma z wezwaniem do wynajęcia ochrony dla rosyjskich pracowników.

11 listopada w trakcie Marszu Niepodległości spalono budkę strażniczą przed ambasadą Rosji w Warszawie. Kilka lat temu głośne były także ostre wypowiedzi szefa MSZ Radosława Sikorskiego pod adresem władz Białorusi. W ich efekcie Białorusini zablokowali próby kupienia przez Polskę kilku dużych firm w Mińsku.

Więcej informacji ekonomicznych na RMF24.pl

Jeden z przedsiębiorców opowiadał w rozmowie z reporterem RMF FM, że Rosjanie kilka tygodni zwlekali z podpisaniem kontraktu, bo czekali na wyniki wyborów w Polsce. Chcieli wiedzieć, czy do władzy dojdzie PO czy PiS.

Reklama

Jak twierdzi rozmówca RMF FM Rosjanie często tak działają. Polski MSZ w takich przypadkach jest bezradny.

Krzysztof Berenda

RMF
Dowiedz się więcej na temat: firma | Polskie | dyplomacja | Rosja
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »