Hossa na rynku ropy może obudzić banki centralne

Seria aresztowań w Arabii Saudyjskiej może służyć przede wszystkim umocnieniu pozycji rodziny królewskiej, ale książę Mohammed bin Salman piecze również drugą pieczeń na tym ogniu. Tymczasem nieco niespodziewana hossa na rynku ropy może wzniecić globalną inflację i wytrącić banki centralne ze stanu uśpienia.

Przez 18 miesięcy ceny ropy gatunku Brent pozostawały w dość wąskim przedziale wahań pomiędzy 42 a 58 dolarów za baryłkę. Był to przedział, który wydawał się optymalny z punktu widzenia globalnej gospodarki - większości producentów ropy zapewniał on opłacalność (choć oczywiście nie domykał rozbuchanych budżetów z czasów, gdy cena baryłki przekraczała 100 dolarów), odciążał gospodarki strefy euro i Chin, a bankom centralnym zapewniał niską inflację, dzięki której można było utrzymywać luźną politykę pieniężną.

Reklama

To, że w ogóle ceny znalazły się w tym przedziale po załamaniu z lat 2014/15 zawdzięczamy porozumieniu procentów w ramach kartelu OPEC z udziałem Rosji, dzięki czemu na rynku zaczęły znikać nadwyżki surowca. Samo porozumienie, które zapewne 30 listopada zostanie przedłużone do końca 2018 roku to jedno, jednak producentom ropy sprzyja ostatnio także splot innych czynników.

W Iraku mamy konflikt pomiędzy Kurdami a rządem odnośnie zasobnych w surowiec terenów - Kurdowie marzą także o niepodległości, więc napięcia w tym rejonie mogą oznaczać zakłócenia w dostawach ropy. W podobnym kontekście rozpatrywane są obecne czystki w Arabii Saudyjskiej, gdzie pod sztandarem walki z korupcją książę bin Salman rozprawił się z potencjalnymi konkurentami.

Choć nie oznacza to bezpośredniego zagrożenia dla dostaw, wzmaga napięcie na linii stosunków z Iranem, a dodatkowo bin Salman postrzegany jest jako zwolennik dalszego zamrożenia produkcji.

Oczywiście kulminacja tych czynników może być przejściowa i patrząc na istotne zaangażowanie inwestorów o nastawieniu spekulacyjnym można zastanawiać się, czy wzrosty cen ropy będą trwałe. Jeśli jednak tak by się stało, będzie to rodzić konsekwencje dla polityki banków centralnych, które zaczęły przyzwyczajać się, że bardzo mocnej koniunkturze gospodarczej towarzyszy chronicznie niska inflacja.

Warto w tym kontekście zwrócić uwagę choćby na ostatnią decyzję EBC, który pomimo najlepszego roku w tej dekadzie w strefie euro nie ogłosił końca programu QE oraz oddalił dyskusję o podwyżkach stóp procentowych.

Co drożejąca ropa oznacza dla złotego? Choć często korelacja pomiędzy nastrojami rynkowymi, cenami ropy i kursem złotego jest pozytywna, droga ropa nie jest w interesie gospodarek rozwiniętych, które głównie ją importują.

Ponadto trwała zwyżka jej cen zagroziłaby obserwowanej obecnie stabilności na rynkach finansowych, dlatego z naszej perspektywy to zdecydowanie czynnik niekorzystny.

Przechodząc do spraw bieżących, wtorkowy kalendarz rynkowy wygląda dość spokojnie. Głównym wydarzeniem jest konferencja we Frankfurcie, na której głos zabrać ma szef EBC Mario Draghi. Wieczorem czeka nas decyzja RBNZ. Na otwarciu handlu w Europie złoty jest stabilny. O 9:15 euro kosztuje 4,2370 złotego, dolar 3,6565 złotego, frank 3,6545 złotego, zaś funt 4,8112 złotego.

dr Przemysław Kwiecień CFA

Główny Ekonomista XTB

x-Trade Brokers DM SA
Dowiedz się więcej na temat: stopy | rynek ropy | banki centralne | ropa naftowa | OPEC
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »