Czy Balcerowicz musi odejść?

28 grudnia minęła 25 rocznica przyjęcia przez polski Sejm pakietu ustaw zwanych planem Balcerowicza. W wyniku reform doszło do radykalnego pogorszenia wszystkich kluczowych wskaźników społeczno-ekonomicznych, a mimo to Balcerowicz wciąż często jest przedstawiany jako autorytet.

Leszek Balcerowicz uosabia wszystko to, co najgorsze w polskich przemianach: bezrobocie, biedę, obniżki płac, cięcia socjalne, pogorszenie jakości usług publicznych, państwo sprzyjające wąskim elitom biznesu, bezmyślną prywatyzację.

Skutki "cudu gospodarczego" Balcerowicza były porażające

W latach 1990-1991 PKB spadło o prawie 18 proc., w ciągu 2 lat bezrobocie wzrosło do ponad 2 mln, już w pierwszym roku transformacji ponad dwukrotnie wzrósł odsetek ludzi żyjących poniżej minimum socjalnego (z 15 proc. w 1989 r. do 31 proc. w 1990 r.).

W pierwszych dwóch latach transformacji doszło też do radykalnego spadku produkcji i wydajności pracy. Realne wynagrodzenia spadły o 25 proc., a płace rolników zmniejszyły się o ponad połowę. W sumie był to proces nietwórczej destrukcji, któremu nie towarzyszyła modernizacja technologiczna czy wzrost wydajności, następowała natomiast szybka pauperyzacja większości społeczeństwa.

Reklama

Transformacja doprowadziła też do wielu negatywnych zjawisk, o których mało kto mówi: spadek liczby wybudowanych mieszkań, bibliotek i domów kultury, spadek liczby przedszkoli i żłobków, wzrost skali samobójstw, alkoholizmu, prostytucji. Masowa pauperyzacja, wykluczenie społeczne, brak pracy, segregacja w edukacji, niedofinansowanie kultury - tego typu kwestie nigdy nie interesowały guru polskiego liberalizmu.

Obrońcy Balcerowicza lubią powtarzać, że nie było alternatywy dla neoliberalnych reform. Tymczasem przyjęta strategia reform nie była konieczna. Przykładowo rząd sam napędzał inflację, wprowadzając kilkukrotną podwyżkę cen energii. Z niezrozumiałych przyczyn doprowadzono do prawie całkowitego zniesienia ochrony celnej, co spowodowało bankructwo wielu krajowych firm.

Balcerowicz uparł się, aby zniszczyć sektor publiczny, więc podatki dla firm państwowych były dwukrotnie wyższe niż dla prywatnych. Zlikwidowano znaczną część infrastruktury socjalnej, zmniejszono wydatki na walkę z ubóstwem, a bezrobocie uznano za konieczną konsekwencję przemian wolnorynkowych.

Pomimo klęski przemian ustrojowych, Balcerowicz już w 1997 r. wrócił do władzy, po raz kolejny szkodząc milionom Polek i Polaków. Druga odsłona rządów Balcerowicza oznaczała spadek dynamiki wzrostu PKB, jak też skokowy wzrost bezrobocia i ubóstwa. Odsetek osób żyjących poniżej minimum egzystencji między 1997 i 2001 r. wzrósł z 5,4 proc. do 9,5 proc., a poniżej minimum socjalnego z 50,4 proc. do 57 proc.. W tym czasie rosło też rozwarstwienie dochodów, ograniczano wydatki socjalne i komercjalizowano kolejne wymiary życia społecznego.

Zarazem obniżano podatki dla firm, chociaż nie miało to pozytywnego przełożenia na kondycję gospodarki. W latach 1997-2001 wzrosło też zadłużenie krajowe: z 22,0 proc. PKB do 25,6 proc., a deficyt sektora finansów publicznych powiększył się z 2,9 proc. do 5,1 proc..

Polityka cięć i schładzania nie przyniosła więc poprawy stanu finansów państwa. Rząd Jerzego Buzka, w którym gospodarką sterował Balcerowicz, wprowadził również 4 nieudane reformy, z których negatywnymi skutkami do dzisiaj kolejne władze nie mogą sobie poradzić.

Potem Balcerowicz mylił się jeszcze wielokrotnie

Tuż przed kryzysem w Irlandii zachwalał osiągnięcia irlandzkiego rządu, a republiki nadbałtyckie, na kilka miesięcy przed gigantyczną zapaścią, stanowiły dla niego wzorzec do naśladowania. Wielokrotnie wieszczył upadek krajów skandynawskich, podczas gdy te nieustannie przewodziły i przewodzą w rankingach dotyczących konkurencyjności, rozwoju technologicznego i wskaźników jakości życia.

Od wielu lat Balcerowicz konsekwentnie wprowadza w błąd opinię publiczną, mówiąc o rzekomo wysokich wydatkach na zabezpieczenia społeczne w Polsce, chociaż te należą do najniższych w UE. Podaje też nieprawdziwe dane o olbrzymich obciążeniach fiskalnych, gdy te są znacznie mniejsze niż średnia unijna. Głównym obiektem ataków Balcerowicza każdorazowo są bezrobotni, renciści, rolnicy, pracownicy sektora publicznego. W każdym sporze trzymał stronę silnych przeciwko słabym.

Obecnie Balcerowicz koncentruje się głównie na obronie skompromitowanych i niewydajnych Otwartych Funduszy Emerytalnych. Balcerowicz wciąż chce ograniczać prawa pracownicze, odbierać świadczenia bezrobotnym, rolnikom czy rencistom. Zarazem chce wspierać pracodawców, banki, elity finansowe. Nie wyciągnął on żadnej lekcji ze swoich błędów, a nawet nie przeprosił za tragiczne w skutkach reformy. Nie da się już odwrócić fatalnych skutków przemian ustrojowych, ale warto walczyć o to, aby już nigdy nie wprowadzano w Polsce podobnych eksperymentów i aby nie dopuszczano do władzy takich ludzi jak Balcerowicz.

Piotr Szumlewicz, ekspert i doradca OPZZ

Dowiedz się więcej na temat: Leszek Balcerowicz | plan balcerowicza
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »