ITI chce szybko wykupić udziały SBS w TVN

Jan Wejchert, szef ITI Holdings, potwierdza, że grupa przygotowuje się do emisji obligacji. Pozyskany kapitał zostanie przeznaczony na najważniejszą dla holdingu inwestycję - wykupienie od SBS 33 proc. udziałów w TVN. Mimo nieudanej próby debiutu giełdowego holding nie porzuca tego pomysłu, ale jego realizacja w najbliższym czasie jest mało realna.

Jan Wejchert, szef ITI Holdings, potwierdza, że grupa przygotowuje się do emisji obligacji. Pozyskany kapitał zostanie przeznaczony na najważniejszą dla holdingu inwestycję - wykupienie od SBS 33 proc. udziałów w TVN. Mimo nieudanej próby debiutu giełdowego holding nie porzuca tego pomysłu, ale jego realizacja w najbliższym czasie jest mało realna.

Puls Biznesu: Kiedy upływa ważność prospektu emisyjnego grupy ITI?

Jan Wejchert: Nasz prospekt w obecnym kształcie traci ważność 31 grudnia. Możemy ją jednak przedłużyć do końca marca 2003 r. Nie musimy nawet o to występować do KPWiG. Wystarczy, że złożymy odpowiednie sprawozdania finansowe.

Po co grupa ITI miałaby przedłużać ważność prospektu, skoro rynki finansowe nadal tkwią w marazmie?

Na wypadek, gdyby pojawiła się sprzyjająca okazja do złożenia oferty publicznej.

Na to raczej się nie zanosi...

Tak, ale prospekt może okazać się przydatny do poszukiwania innych form finansowania spółki Ń chociażby emisji obligacji dopuszczonych do obrotu publicznego.

Reklama

Czyli ITI cały czas myśli o upublicznieniu akcji? Zakładając, że koniunktura się poprawi, ile czasu zabrałoby wam przygotowanie kolejnej oferty?

Nie zrezygnowaliśmy z tego rozwiązania, ale to, co obserwujemy na giełdach, zniechęca do podjęcia decyzji. Opracowanie ponownej oferty wymagałoby pewnie około dwóch miesięcy.

Czy przy ewentualnym ponowieniu próby debiutu na GPW ITI ujawni treść umowy, na mocy której spółka 3W przekaże swoje udziały w TVN spółce ITI Holdings?

Ta umowa jest dostępna w prospekcie emisyjnym. Prowadzimy starania, aby kwestie 33 proc. udziałów w TVN należących do spółki 3W całkowicie wyjaśnić. W naszej ocenie jest to niepotrzebne, ale jeżeli inwestorzy uważają, że struktura holdingu powinna być bardziej przejrzysta, to wychodzimy im naprzeciw. W innych obszarach poprawienie struktury ITI nie będzie konieczne. Chcę jednak podkreślić, że nasza struktura jest wynikiem dostosowywania się holdingu do wymogów podatkowych, co też jest przecież atrakcyjne dla potencjalnych inwestorów.

Jaka cena akcji ITI byłaby dla was satysfakcjonująca?

Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie, bo nie prowadzimy bieżących analiz.

W opinii wielu obserwatorów rynku, ostatnia wasza propozycja cenowa była zbyt wygórowana. Na ofertę nie zareagowały np. fundusze emerytalne.

Przypominam, że na rynkach panowała absolutna zapaść. Inwestorzy instytucjonalni zamrozili wszystkie projekty inwestycyjne. Głównie dlatego rynek nie zareagował na ofertę ITI.

Wracając jednak do ceny Ń różnice między rekomendacjami BRE Banku i Erste Securities były ogromne. Która z nich odzwierciedlała rzeczywistą wartość ITI?

Cena, którą zaproponowaliśmy między 9,75 a 14 zł, była z naszej strony dużym kompromisem. Wracając zaś do rekomendacji Erste, to nasi prawnicy przygotowują pozew do sądu. Czekamy także na opinię KPWiG. Raport Erste był skandaliczny. Nie chodzi nawet o wycenę, bo o tym zawsze można dyskutować. Erste opublikowało jednak w swoim raporcie nieprawdziwe informacje Ń na przykład o tym, że ITI Holdings ma 49 proc. akcji Onetu, podczas gdy w tamtym czasie nasz udział w Onecie był zdecydowanie wyższy.

Nie jest jednak tajemnicą, że ITI aktywnie poszukuje kapitału. Kiedy dojdzie do skutku rozważana obecnie emisja obligacji wartości 150-200 mln EUR?

Rzeczywiście rozważamy taką możliwość, bo obecnie obligacje cieszą się zdecydowanie większą sympatią rynku niż akcje. W tej chwili trwają analizy ofert doradców, którzy taką emisję mogliby przeprowadzić. Ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęliśmy Ń są przecież alternatywne źródła pozyskania kapitału, choćby długoterminowe kredyty.

Jeżeli jednak emisja obligacji dojdzie do skutku, to czy papiery ITI trafią na CeTO?

Obligacje ITI mogą być notowane na publicznym rynku pozagiełdowym, ale równie dobrze mogą trafić bezpośrednio na Giełdę Papierów Wartościowych. Warszawski parkiet przecież także prowadzi notowania obligacji.

Ale strategia GPW zakłada koncentrację notowań obligacji właśnie na CeTO...

Tak jak już wspomniałem, ostatecznej decyzji jeszcze nie podjęliśmy.

Czy prawdą jest, że podmiotem, który ma wspomóc ITI w tej operacji, jest firma Larchmont Capital, która została wskazana wam przez CeTO?

Prawdą jest, że firmę Larchmont, która zaproponowała przygotowanie naszej oferty, poznaliśmy poprzez CeTO. Poinformowaliśmy już jednak tę firmę o tym, że zrezygnowaliśmy z jej usług. Zachowali się nieprofesjonalnie, bo jednego dnia wstępnie omawiamy potencjalną transakcję, a następnego dowiadujemy się o tym z "Pulsu Biznesu".

Po co ITI tak duże pieniądze? Czy chodzi, tak jak w przypadku oferty publicznej akcji, o wykupienie udziałów TVN od SBS?

Tak. W czerwcu tego roku podpisaliśmy umowę dającą nam prawo wykupienia od tego amerykańskiego koncernu 33 proc. udziałów w TVN za ustaloną już cenę. Umowa jest ważna do końca roku.

Co się zmieni po pierwszym stycznia? Czy warunki cenowe tej transakcji będą dla was mniej atrakcyjne...

Niekoniecznie.

Dlaczego SBS chce wycofać się z TVN?

Moim zdaniem, Amerykanie zainwestowali w TVN z myślą o współpracy z UPC. Docelowo udziałowcem TVN miał zostać właśnie koncern UPC. Ten plan nie został zrealizowany. SBS ma swoich przedstawicieli w naszej radzie nadzorczej, ale to my zarządzamy stacją. Poza tym SBS nie może konsolidować dobrych wyników TVN. Ważne jest również to, że Amerykanie zaciągnęli na poczet zakupu akcji TVN dużą pożyczkę i jest to dla nich dość kosztowna inwestycja.

A dlaczego ITI tak zależy na odkupieniu udziałów w TVN? Czy nie ma pilniejszych inwestycji?

Jeżeli doszłoby do transakcji na ustalonych w czerwcu warunkach ITI Holdings zapłaciłby za 33 proc. udziałów w TVN 150 mln USD. Sytuacja finansowa TVN jest bardzo dobra i będzie coraz lepsza, chcemy więc wykupić udziały SBS, bo za dwa, trzy lata będą miały znacznie wyższą wartość.

Czyli SBS ma dobrowolnie pozbyć się kury znoszącej złote jaja?

Tak jak już wspomniałem, ze sprawozdań finansowych SBS wynika, że koszt obsługi zadłużenia tego koncernu wynosi 27 mln USD rocznie, z czego 15 mln USD przypada na kredyty zaciągnięte na zakup akcji ITI. Jeżeli sprzedałby nam udziały w TVN dzisiaj, uzyskałby pieniądze na wykup obligacji, a ich zysk powiększyłby się o 15 mln USD.

Czy alternatywą dla poszukiwania emisji obligacji lub akcji nie mogłoby być pozyskanie dla TVN inwestora? Na rynku krąży przecież kilka firm, które chętnie zainwestowałyby w polską telewizję, choćby Agora...

Jesteśmy otwarci na prawie wszystkie propozycje.

Skoro jesteście tacy atrakcyjni i obiecujący, to dlaczego Agora - która słynie z nosa do interesów - zainteresowała się Polsatem?

Proszę zapytać Agorę. Inwestor jest jedną z możliwości, które rozważamy. Nie mówię o Agorze. Mam na myśli inwestora, który mógłby wesprzeć grupę na poziomie TVN lub na poziomie ITI Holdings.

Jakie będą wyniki finansowe grupy ITI w 2002 r.?

Na razie znamy wyniki po dziewięciu miesiącach. Wzrost przychodów dla całej grupy ITI wynosi około 24 proc. Podobny wynik notuje TVN, który dodatkowo zwiększył marżę EBIDTA z 8 do 23 mln USD.

Przepraszamy za dość staroświeckie podejście do rachunkowości, ale co z pozycją "zysk netto"?

Po dziewięciu miesiącach strata netto wynosi 52 mln USD. W tej kwocie 19 mln USD pochodzi z przeszacowania wartości akcji SBS, do tego dochodzi rezerwa na koszt naszego wejścia na giełdę, a także koszty nowych projektów inwestycyjnych.

Zróbmy więc krótką inwentaryzację. Do których spółek ITI musi jeszcze dokładać?

Grupę ITI dzielimy na trzy segmenty. W pierwszym są spółki, które funkcjonują od dłuższego czasu i są dochodowe Ń TVN, TVN7, Multikino i Endemol-Neovision. W drugiej grupie są uruchomione niedawno, ale o stabilizującej się sytuacji finansowej spółki Ń TVN24, Onet, który kupiliśmy rok temu, Tenbit oraz ITI Cinema i ITI Film Studio. W dwóch ostatnich spółkach trwa restrukturyzacja i uruchamianie nowych działalności, m.in. produkcji filmów i impresariatu. Na dobrą sprawę Onet i Tenbit już dzisiaj mogłyby zostać zakwalifikowane do pierwszej grupy. Ostatecznie trafią tam w połowie 2003 r. Mniej więcej w tym samym czasie powinien się w niej znaleźć TVN24. ITI Cinema ma czas do końca przyszłego roku. Trzecia grupa to zupełnie nowe projekty, nad którymi jeszcze pracujemy.

A konkretnie?

Przygotowujemy nowe obszary działalności dla Onetu Ń wprowadzenie płatnych usług. Chcemy wykorzystać potencjał, jakim ten portal dysponuje. Pierwszym krokiem było uruchomienie wraz z firmą Energis własnego numeru dostępowego. Cały ten rynek jest wart 500 mln zł. W tej chwili jest zdominowany przez TP SA. Liczymy, że w ciągu kilku, kilkunastu miesięcy uda się nam uszczknąć kilkanaście procent.

To są usługi oparte na platformie Onetu. A co z mediami tradycyjnymi? Polska branża medialna żyje dziś zmianami na rynku reklamy zewnętrznej i rynku radiowym.

ITI ogranicza swoją działalność do mediów cyfrowych.

A radio?

Rynek radiowy jest oczywiście interesujący. Jeżeli nadarzyłaby się jakaś ciekawa okazja, na pewno bliżej się z nią zapoznamy. W Polsce brakuje radia informacyjnego.

Myśli Pan o radiowej wersji TVN24?

To dobry przykład. TVN24 ogląda codziennie około półtora miliona osób.

Ale to nie wystarcza na pokrycie kosztów działalności tego kanału. ITI ciągle do niego dokłada.

Jest duża szansa, żeby TVN 24 przekroczył próg rentowności w 2003 r. Ń w dwa lata po jego uruchomieniu.

W TVN24 trwa ograniczanie kosztów. Po uruchomieniu kanału miesięczne koszty operacyjne szacowano na 1 mln USD (4 mln zł). Ile udało się zaoszczędzić?

Obecnie miesięczne koszty wynoszą około 800 tys. USD (3,2 mln zł).

Ilu abonentów brakuje TVN24 do równowagi finansowej?

Średnia cena z jednego gniazdka to 20 centów (około 1 zł). Z dużych sieci nie podpisaliśmy umów z UPC TK, Telewizją Vectra i należącą do grupy Polsatu TV Dami. Wliczając platformę Cyfra+ w połowie 2003 r. powinniśmy mieć 2 mln abonentów.

Kiedy ruszą zapowiadane kanały tematyczne?

Myślimy o kanale związanym z tematyką zdrowia, fitness lub podróżami. Jesteśmy bliscy podjęcia ostatecznej decyzji w tej sprawie. Nowy kanał ITI powinien ruszyć w ciągu najbliższych sześciu miesięcy. W pierwszym kwartale 2003 r. uruchomimy kolejny kanał skierowany do Polonii.

Jest Pan zadowolony z udziałów TVN w rynku telewizyjnym?

W ogólnopolskiej widowni udział TVN w tzw. prime-time sięga 19 proc. W naszej grupie docelowej udział ten wynosi 23 proc. Biorąc pod uwagę wyniki konkurencji i fakt, że TVN dociera tylko do 70-75 proc. gospodarstw domowych, można to uznać za niezły wynik. Tym bardziej, że przy średniej oglądalności na poziomie 14 proc. udział TVN w rynku reklamy telewizyjnej wynosi 24 proc.

Czy TVN będzie się jeszcze rozwijał?

To zależy od możliwości rozszerzenia zasięgu stacji.

O nowe koncesje naziemne będzie bardzo ciężko.

Niekoniecznie. Są jeszcze wolne częstotliwości wojskowe.

Jest jeszcze TV Puls, która szuka partnera i mogłaby wesprzeć TVN swoimi koncesjami naziemnymi. Rozważa Pan możliwość takiej współpracy?

Częstotliwości, na których nadaje TVN i TV Puls, w większości pokrywają się .

Inaczej jest w przypadku TVN7, która jest dostępna tylko w kablówkach i na platformie Cyfra+.

Tak. TVN7 bardzo zyskałaby na rozszerzeniu zasięgu o nadajniki naziemne.

TVN7 ma gotowy program, TV Puls nadajniki. A zatem współpraca między tymi podmiotami jest realna?

Jeżeli chodzi o TV Puls, to mogłyby nas interesować tylko ich nadajniki. Szersza współpraca nie wchodzi w rachubę.

TVN utracił wpływ na politykę Polskich Mediów, właściciela TV4. Czy nie byłoby lepiej całkowicie wycofać się z tej spółki?

W przyszłym roku sprawa powinna się rozstrzygnąć. Rozważamy również sprzedaż pakietu akcji Polskich Mediów.

Czy partnerem w takiej transakcji mógłby być SBS, który szuka możliwości szerszego zaistnienia w Polskich Mediach?

Nie sądzę. W portfelu SBS są akcje stacji należących do ścisłej czołówki na poszczególnych rynkach. Nie można tego powiedzieć o TV4.

Nie obawia się Pan rosnącej w siłę TVP?

Telewizja publiczna ma na rynku pozycję monopolisty. Ma trzy stacje ogólnopolskie i na godzinę może nadawać 36 minut reklam. Brak równowagi między nadawcą publicznym a nadawcami komercyjnymi rzeczywiście staje się problemem. W żadnym z krajów Unii Europejskiej telewizja publiczna nie ma tak silnej pozycji. W Niemczech stacje publiczne nadają reklamy tylko do godz. 20.00, a w weekendy nie nadają ich w ogóle. W Anglii BBC całkowicie zrezygnowała z reklam. W Polsce powinny zostać wprowadzone podobne ograniczenia.

Nie obawia się Pan, że nowelizacja ustawy o radiofonii i telewizji utrwali dominację TVP?

Wszyscy nadawcy komercyjni tego się obawiają. Próbujemy uświadomić ustawodawcy, że nowela powinna porządkować rynek w duchu europejskim. Tymczasem nowa ustawa zezwala TVP m. in. na uruchamianie kanałów tematycznych. TVP ma na tyle bogate archiwum, że nowe kanały może uruchomić bez dodatkowych kosztów. Już dzisiaj dominacja TVP jest nie do przyjęcia. Byłoby bardzo źle, gdyby jej pozycja została jeszcze wzmocniona.

Puls Biznesu
Dowiedz się więcej na temat: nadajniki | ITI | TVP | SBS | jan wejchert | TVN SA | reklamy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »