Kryzys żywnościowy. "Rosja bierze cały świat na zakładnika"

Rosyjska inwazja na Ukrainę dramatycznie zaostrzyła kryzys żywnościowy na świecie. Uczestnicy międzynarodowej konferencji w Berlinie próbują znaleźć rozwiązania.

Rosja świadomie wykorzystuje głód jako broń i "bierze świat na zakładnika" - mówiła szefowa niemieckiej dyplomacji Annalena Baerbock przed otwarciem w piątek w Berlinie międzynarodowej konferencji o bezpieczeństwie żywnościowym. Na spotkanie niemiecki rząd zaprosił przedstawicieli 50 organizacji i krajów, w tym 40 ministrów. Konferencja ma przygotować także rozpoczynający się w niedzielę szczyt G7 w bawarskim Elmau, gdzie walka z głodem będzie jednym z głównych tematów.

- Nasze przesłanie jako G7 jest jasne: nie dopuścimy do tego, by rosyjska wojna napastnicza wtrąciła świat w kryzys głodu. Działamy razem - mówiła Baerbock na spotkaniu z uczestniczącym w konferencji sekretarzem stanu USA Antonym Blinkenem.

Reklama

Według Baerbock aktualnie 345 milionów ludzi w 82 krajach świata jest zagrożonych głodem. Powodów jest wiele: konflikty regionalne, susze, konsekwencje zmian klimatu i pandemia koronawirusa. Tymczasem Rosja blokuje transport zboża w ukraińskich portach, a ceny żywności w Afryce i na Bliskim Wschodzie eksplodują.

Rosja wywołała tsunami

- Kryzys głodu piętrzy się przed nami "niczym zagrażająca życiu fala" - mówiła Baerbock na konferencji prasowej. A napaść Rosji na Ukrainę "zrobiła z tej fali tsunami" - dodała. Skrytykowała też Moskwę za to, że próbuje obwiniać Zachód i zachodnie sankcje o kryzys żywnościowy. - To fake news - mówiła, wskazując, że rosyjski eksport zboża nie jest obłożony sankcjami. - Rosja blokuje ukraińskie porty i ostrzeliwuje spichlerze ze zbożem - powiedziała Baerbock.

W krótkim czasie, jak mówiła, należy znaleźć alternatywne drogi transportu i zwiększyć pomoc humanitarną dla zagrożonych kryzysem głodu krajów, jak również opracować długofalowe strategie bezpieczeństwa żywnościowego, jak np. zwiększenie produkcji żywności w krajach afrykańskich i ograniczenie zależności od importu.

Potrzeba 44 mld euro

Według niemieckiej minister w ostatnim czasie udało się w większym stopniu wywozić ukraińskie zboże koleją przez Rumunię. Od lipca planowany jest jeden transport dziennie. Otwarte mają zostać także inne drogi, w tym przez Polskę oraz Dunajem. Minister rolnictwa Cem Özdemir przyznał, że ta strategia natrafia na "logistyczne granice", bo nie ma do dyspozycji wystarczającej liczby ciężarówek i wagonów. - Napotykamy na wąskie gardła, a ceny szybują - mówił Özdemir.

Baerbock zaapelowała o zwiększenie pomocy na walkę z głodem. - W tym roku potrzeba 44 miliardów euro. Dopiero połowę udało się sfinansować - powiedziała. Zastrzegła, że celem konferencji w Berlinie nie jest jednak deklarowanie konkretnych kwot wsparcia, a wskazanie kierunków działań na przyszłość. Uboższe kraje muszą się lepiej przygotować na kryzysy, wyjaśniła. - Chodzi o to, by jakoś opanować to tsunami - powiedziała Baerbock.

Przed rosyjską inwazją Ukraina eksportowała miesięcznie około 5 milionów ton zboża. Według danych niemieckiego rządu eksport ten zmniejszył się po rozpoczęciu wojny do 350 tysięcy ton, a w maju wzrósł do 1,7 mln ton.

AFP, ARD/ widz, Redakcja Polska Deutsche Welle

Deutsche Welle
Dowiedz się więcej na temat: kryzys żywnościowy | inwazja Rosji
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »