Nowy czynnik ryzyka dla metody szczelinowania hydraulicznego

Amerykańskie firmy stawiające na szczelinowanie hydrauliczne boją się niskich cen ropy. Może to oznaczać koniec ich biznesu.

Nie tylko Rosja ma kłopoty ze spadkiem cen ropy naftowej. Amerykańskie firmy, stawiające na technologię szczelinowania hydraulicznego, znalazły się w obliczu kryzysu. Ta metoda wydobycia jest opłacalna tylko wtedy, kiedy ropa jest droga. Spadek cen ropy, jeśli się utrzyma, może jej poważnie zagrozić, a w skrajnym przypadku okazać się przysłowiowym gwoździem do trumny.

"My się utrzymamy!"

Ray Payne, wiceprezes firmy BNK Petrolium z Ardmore w stanie Oklahoma, nie traci optymizmu: - Od trzydziestu lat rozwijamy technologię szczelinowania hydraulicznego wydobywając ropę z lokalnych pokładów łupków i mam nadzieję, że będziemy nadal na tym zarabiać, nawet wtedy, kiedy cena ropy jest niższa niż 80 dolarów za baryłkę - mówi.

Reklama

Nie wszyscy w Ardmore podzielają tę opinię. Bill Dolmann z firmy Hewitt Mineral Cooperation powiedział w wywiadzie dla BBC, że wiele firma zastanawia się w tej chwili, kiedy powinny wstrzymać wydobycie, jeśli cena ropy wciąż będzie spadać. To ważne pytanie, bo, jak mówi, szczelinowanie hydrauliczne jest wyjątkowo drogą technologią.

Różne ceny i oceny

Od lata cena ropy na rynku światowym spadła o prawie jedną trzecią i od paru tygodni wynosi mniej niż 80 dolarów za baryłkę. Część ekspertów uważa ją za próg, od którego nie opłaca się stosowanie metody szczelinowania. Specjaliści z Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) uważają, że próg opłacalności szczelinowania wynosi 50 dolarów za baryłkę, i że taka cena musiałaby utrzymać się przynajmniej przez rok. Dopiero wtedy USA zdecydują się na ograniczenie, a w skrajnym przypadku odejście od wydobycia ropy z łupków metodą frackingu.

Dyskusje na ten temat nie mają bynajmniej charakteru akademickiego. Fracking tym różni się od wydobycia ropy tradycyjnymi metodami, że już po roku eksploatacji złoża jego wydajność spada o ponad 50 procent. Utrzymanie wydobycia na niezmienionym poziomie wymaga w tej sytuacji dokonywania coraz nowych odwiertów, a to kosztuje. Nic więc dziwnego, że inwestorzy domagają się utrzymania stabilnych cen ropy przez dłuższy czas, o co obecnie trudno.

Ryzyko i jego skutki

Ryzyko jest spore. Jak informuje Barclays Bank, tylko w tym roku na nowe odwierty i eksploatację już rozpoznanych złóż ropy z łupków wyda się ponad 150 mld dolarów. Wiele firm, chcąc się utrzymać na tym rynku, sięga coraz częściej po wysokooprocentowane obligacje. Z ocen agencji ratingowej Standard & Poor's wynika, że trzy czwarte firm wydobywczych, stosujących fracking i korzystających z tego źródła finansowania swej działalności gospodarczej, należałoby zaliczyć do firm wysokiego ryzyka, a ich obligacje mają charakter tzw. obligacji śmieciowych.

Ta metoda sprawia, że firmy te na jednego zarobionego dolara są zmuszone wydawać dwa dolary, a czasem aż cztery, aby zaspokoić swych wierzycieli. Nierzadko wydobycie utrzymuje się tylko w tym celu, licząc na nadejście lepszych czasów, to jest na wzrost cen ropy.

Jak długo jeszcze taka metoda działania może się utrzymać? Pierwsze oznaki kryzysu analitycy dostrzegają w tym, że wielkie fundusze emerytalne i pracownicze, chętnie do tej pory kredytujące szczelinowanie hydrauliczne, już się z tego wycofały. Odbija się to nawet na tak dużych firmach wydobywczych jak Conoco Phillips czy Continental Resources, zaprzestających nowych wierceń.

Wszyscy czekają na OPEC

Zdaniem Jamesa Williamsa z firmy konsultingowej WTRG Economics, specjalizującej się w doradzaniu przedsiębiorstwem z sektora naftowego i gazowego, należy przyjąć zasadę, że podlega on takim samym regułom gry, jak każda inna branża: - Kiedy ceny, a przez to także obroty, spadają, wtedy ogranicza się inwestycje - mówi.

Cały szkopuł jednak w tym, że, jak twierdzi, "dalszy spadek cen ropy grozi załamaniem energetycznego boomu w USA, a przynajmniej zaprzestaniem wydobycia ropy z łupków w wielu miejscach". Trudno powiedzieć kiedy to nastąpi, bo opłacalność każdego odwiertu jest inna i inne są koszty utrzymania w tym miejscu wydobycia.

W rezultacie cała branża frackingowa czeka z napięciem na spotkanie krajów OPEC w czwartek 27 listopada br. w Wiedniu. Jeśli kraje OPEC ograniczą wydobycie, ceny pójdą w górę, ale mało kto w tej chwili gotów jest twierdzić, że właśnie to nastąpi.

- Jedno jest pewne, w ten czwartek, w którym w USA obchodzony jest Dzień Dziękczynienia, ktoś będzie wdzięczny za decyzje podjęte w Wiedniu. Albo konsumenci, cieszący się, że płacą mniej za benzynę, albo amerykańscy nafciarze, którzy postawili na ropę z łupków - mówi Williams.

Miriam Braun / Andrzej Pawlak, Redakcja Polska Deutsche Welle

Deutsche Welle
Dowiedz się więcej na temat: szczelinowanie | gaz łupkowy | czynniki ryzyka | cena ropy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »