Pracuj długo, umrzyj wcześnie

Solidarność zbiera podpisy pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie zachowania obecnego wieku emerytalnego. Rząd chce stopniowego wydłużenia tego wieku do 67 roku życia zarówno dla kobiet, jak i dla mężczyzn.

Zdaniem Jeremiego Mordasewicza z Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan wydłużenie wieku jest koniecznością, gdyż żyjemy coraz dłużej a dzieci rodzi się coraz mniej. Protest zaś Solidarności jest bardzo niebezpieczny - powiedział IAR Jeremi Mordasewicz.

Dał przykład Grecji, Portugalii i Węgier, które mają ogromne kłopoty. Są one spowodowane między innymi tym, że mimo starzenia się społeczeństwa, nie podnoszono tam wieku emerytalnego i dzisiaj pracujący nie są w stanie udźwignąć kosztów utrzymania wszystkich emerytów - podkreślił ekonomista.

Reklama

Jeremi Mordasewicz zwraca uwagę, że rząd chce, by wiek emerytalny wydłużany był stopniowo a nie od razu. Według rządowych propozycji zarówno kobiety jak i mężczyźni będą przechodzić na emerytury w wieku 67 lat dopiero w roku 2040. Do tego czasu będziemy żyć o 5, 6 lat dłużej, co oznacza, że 67 lat w roku 2040 odpowiada mniej więcej 62 latom dzisiaj.

Jeremi Mordasewicz podkreślił, że godną emeryturę można uzyskać dopiero wówczas, gdy okres pracy jest mniej więcej trzy razy dłuższy niż okres pobierania emerytury. Obecny wiek emerytalny kobiet wynosi 60 lat a mężczyzn 65 lat.

IAR/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »