Rząd przyjął wstępnie projekt budżetu na 2016 r.

Rząd przyjął wstępnie projekt budżetu na 2016 r. z deficytem nie większym niż 54 mld 620 mld zł - poinformował w poniedziałek podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu minister finansów Mateusz Szczurek.

- Tak jak każdy budżet ten również wymagał trudnych wyborów. Wymagał z jednej strony odpowiedzialności za pieniądze podatników, odpowiedzialności za stabilność finansów publicznych. Z drugiej strony wymagał spełnienia w jak najlepszym stopniu oczekiwań obywateli wobec państwa, usług wobec obywateli, podstawowych funkcji państwa, a także wypełnienia zobowiązań, które pani premier i rząd poczynili podczas swojej kadencji - powiedział na konferencji minister finansów.

Jak zaznaczył, w tym roku unijna rada ECOFIN przyjęła decyzję, która zakończyła procedurę nadmiernego deficytu wobec Polski, "ale to nie znaczy, że projektowanie budżetu państwa, przyjmowanie tego budżetu było w jakikolwiek sposób łatwiejsze".

Reklama

Zgodnie z projektem resort finansów przewiduje, że w przyszłym roku dochody budżetu państwa wyniosą 296 mld 879,2 mln zł, a wydatki 351 mld 499,2 mln zł. Projekt uwzględnia budżet środków europejskich, w którym zaplanowano dochody w wysokości 62 mld 399,6 mln zł oraz wydatki w wysokości 71 mld 640,9 mln zł. Tym samym deficyt budżetu środków europejskich wyniesie 9 mld 241,3 mln zł.

MF przyjął opracowując przyszłoroczne dochody budżetu, że PKB wzrośnie w ujęciu realnym o 3,8 proc., a średnioroczna inflacja wyniesie 1,7 proc. Wynagrodzenia w gospodarce narodowej wzrosną nominalnie o 3,6 proc., zatrudnienia wzrośnie 0,8 proc., spożycie prywatne nominalnie o 5,5 proc. Zaplanowano, że dochody podatkowe wyniosą 268 mld 443 mln zł, co stanowi 14,2 proc. prognozowanego na 2016 r. PKB.

Resort finansów przewiduje, że budżet zasilą wpłaty z zysku Narodowego Banku Polskiego w wysokości 3 mld 200 mln zł, dywidendy sięgną ponad 4 mld 500 mln zł, a wpłaty z zysku 254,5 mln zł.

_ _ _ _ _ _ _

Resort finansów w projekcie budżetu na przyszły rok uwzględnił wpłatę zysku z NBP w kwocie 3,2 mld zł - wynika z wypowiedzi ministra finansów Mateusza Szczurka cytowanej w poniedziałkowym wydaniu "Dziennika Gazety Prawnej".

"W projekcie budżetu uwzględniliśmy wpłatę z zysku NBP w kwocie 3,2 mld zł" - zapowiedział Szczurek cytowany w poniedziałkowym wydaniu "DGP".

"Kwota jest uzgodniona z bankiem centralnym. Wyniki za pierwsze półrocze wskazują, że wpłata jest niemal pewna, choć oczywiście na rynku walutowym wiele może się jeszcze wydarzyć" - dodał.

DGP cytuje również szefa biura prasowego NBP Przemysława Kuka, z którego wypowiedzi wynika, że zysk NBP w I poł. 2015 r. był "wyraźnie wyższy niż 3 mld zł".

W tym i ubiegłym roku NBP nie przekazał środków do budżetu.

Zgodnie z konstytucją, rząd przesyła projekt budżetu do Sejmu do końca września. Parlament - Sejm i Senat - mogą pracować nad budżetem cztery miesiące, z tym że Senat ma na zgłoszenie swoich poprawek 20 dni od dnia przekazania ustawy przez Sejm. Jeżeli w ciągu 4 miesięcy od dnia przedłożenia Sejmowi projektu ustawy budżetowej nie zostanie ona przedstawiona prezydentowi do podpisu, prezydent może w ciągu 14 dni zarządzić skrócenie kadencji Sejmu.

Była wiceminister finansów, przez wiele lat odpowiedzialna w MF za prace nad budżetem (obecnie doradczyni prezesa NBP Marka Belki), Elżbieta Suchocka-Roguska powiedziała PAP, że w roku wyborczym kończący kadencję parlament ma za mało czasu, aby zakończyć procedurę budżetową. Zgodnie z zasadą dyskontynuacji, nowy Sejm nie może jednak kontynuować prac nad projektem.

- W związku z tym zazwyczaj nowy rząd na swoim pierwszym posiedzeniu przyjmuje projekt przygotowany przez poprzednią ekipę i kieruje go do Sejmu. Jednocześnie zaczyna prace nad ewentualnymi poprawkami, które ma prawo składać w formie autopoprawki lub poprawek - wyjaśniła Suchocka-Roguska.

W przyjętych wiosną założeniach projektu ustawy budżetowej określono, że w przyszłym roku PKB ma wzrosnąć o 3,8 proc. (po wzroście o 3,4 proc. w tym roku), a średnioroczna inflacja wyniesie 1,7 proc. (wobec przewidywanej deflacji na poziomie 0,2 proc. w 2015 r.).

Rzeczniczka MF przypomniała, że zgodnie z założeniami do projektu budżetu na 2016 r., planowane jest przeznaczenie dodatkowych środków na wynagrodzenia dla tzw. budżetówki - grup pracowniczych, które - co do zasady - od 2010 r. były objęte "zamrożeniem" płac.

W założeniach wskazano, że przy konstruowaniu budżetu państwa na rok 2016 rząd, podejmując szczegółowe decyzje co do kierunków wydatkowania pieniędzy z budżetu, będzie mieć na uwadze m.in. bieżącą i prognozowaną sytuację makroekonomiczną, obecnie obowiązujące ramy prawne, a także realizację zapowiedzi z expose premier Ewy Kopacz z października 2014 r.

Głównym czynnikiem determinującym wysokość wydatków budżetu państwa na rok 2016 ma być stabilizująca reguła wydatkowa, która wyznacza ich nieprzekraczalny limit. Jej antycykliczny charakter ma sprzyjać konsolidacji fiskalnej "w sposób niezagrażający średniookresowym perspektywom rozwoju kraju".

W założeniach przyjęto, że wyjście przez Polskę z procedury nadmiernego deficytu nie będzie automatycznie oznaczać poluzowania dyscypliny budżetowej. "Rząd prowadzi bowiem konsekwentnie taką politykę fiskalną, która dostosowywana jest zawsze do aktualnej sytuacji gospodarczej. Nadchodzący rok budżetowy jak i kolejne lata upłyną więc przede wszystkim pod znakiem dalszych działań na rzecz osiągnięcia przez Polskę średniookresowego celu budżetowego, tj. deficytu strukturalnego na poziomie 1 proc. PKB" - czytamy.

Inne

Ministrowie zajmą się ponadto projektem uchwały w sprawie ustanowienia programu wieloletniego pod nazwą "Program Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023 (z perspektywą do 2025 r.)".

Premier Ewa Kopacz ogłosiła projekt "Programu Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-2023" pod koniec sierpnia w Opolu. Zakłada on m.in. 107 mld zł na wybudowanie 3,9 tys. km sieci autostrad i dróg ekspresowych, 57 nowych obwodnic i poprawa bezpieczeństwa ruchu drogowego.

Premier zapowiedziała, że nowy Program Budowy Dróg Krajowych wart 107 mld zł będzie realizowany do 2023 r. z możliwością przedłużenia do 2025 r. Główny cel Programu to dokończenie sieci dróg w Polsce i takie skomunikowanie głównych miast, by czas przejazdu między nimi skrócił się o minimum 15 proc. Zmieni się też sposób wskazywania inwestycji do realizacji; zniknie lista podstawowa i rezerwowa, a kolejność inwestycji na liście nie przesądzi o kolejności ich przeprowadzenia. Projekty będą realizowane w zależności od stopnia ich gotowości do realizacji.

W nowym Programie Budowy Dróg Krajowych postawiono silny akcent na poprawę bezpieczeństwa na drogach. Rząd będzie realizował Program Likwidacji Miejsc Niebezpiecznych. Chodzi o przebudowę i modernizację najbardziej niebezpiecznych miejsc na drogach krajowych, budowę lub przebudowę skrzyżowań, chodników, przejść dla pieszych, dróg rowerowych, dróg prowadzących do szkół czy przystanków autobusowych. Wydatki na realizację tych zadań sięgną 4,8 mld zł.

Kolejny punkt posiedzenia rządu, to projekt uchwały w sprawie ustanowienia programu wieloletniego pod nazwą "Program rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej na lata 2016-2019" oraz projekt zmiany rozporządzenia w sprawie udzielania dotacji celowych dla jednostek samorządu terytorialnego na przebudowę, budowę lub remonty dróg powiatowych i gminnych.

- - - - - -

Gomułka: 3 proc. to zbyt wysoki deficyt przy wzroście 3-4 proc. PKB

Przyjęcie 3 proc. deficytu to krok w tył w stosunku do pierwotnych planów resortu finansów; przy wzroście gospodarczym między 3 i 4 proc. PKB. Założony deficyt jest ewidentnie zbyt wysoki - powiedział PAP prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista BCC.

Rząd w poniedziałek przyjął wstępnie projekt budżetu na 2016 rok z deficytem nie większym niż 54,620 mld zł - poinformował na konferencji minister finansów Mateusz Szczurek. Jak mówił, deficyt sektora finansów publicznych w 2016 r. ma nie przekroczyć 3 proc. PKB. Szef MF zaznaczył, że dochody budżetu państwa determinowane będą przez wzrost PKB w ujęciu realnym na poziomie 3,8 proc.

- Tak jak przypuszczałem, minister finansów zaproponował wzrost deficytu sektora finansów publicznych z 2,3 do 3 proc. Rozumiem, że wynika to z korekty początkowych założeń dotyczących wydatków i być może także dochodów. Niewątpliwie jest to korekta w stosunku do początkowych planów w kierunku podwyższenia deficytu - zauważył ekonomista.

- Jedyne, co można dobrego powiedzieć o tej propozycji to to, że rząd nie zamierza przekraczać tego maksymalnego dopuszczalnego deficytu sektora finansów publicznych i prawdopodobnie oznacza to, że Polska nie wpadnie z powrotem w nadmierny deficyt. Ale jest to odstępstwo od początkowego planu zmniejszania deficytu do poziomu ok. 1 proc. w ciągu najbliższych paru lat. Prawie 55 mld zł rocznie to jest de facto nie jakiś wielki, ale jednak krok do tyłu w porównaniu z oczekiwanym wynikiem w roku bieżącym - ocenił Gomułka.

Jak dodał, rząd jest pod wielką presją, z jednej strony żeby nie przekroczyć granicy 3 proc. deficytu, a z drugiej strony, ze względu na sytuację wyborów, żeby zwiększyć wydatki albo zmniejszyć dochody podatkowe.- To jest kompromis pomiędzy tymi naciskami i czy ten kompromis jest bliższy jednemu czy drugiemu dopiero się okaże - podsumował.

Minister finansów broni projektu przyszłorocznego budżetu. Wczoraj został on wstępnie przyjęty przez rząd.

Projekt przewiduje, że PKB wzrośnie w przyszłym roku o 3,8 procent, a inflacja ma wynieść 1,7 procent. Limit deficytu budżetowego przekroczy 54 miliardy złotych. Minister Mateusz Szczurek powiedział w Jedynce, że projekt budżetu nie ma charakteru wyborczego, a projekt odpowiada stanowi gospodarki.

Wzrost PKB może być, zdaniem Szczurka, większy niż przewidziano w projekcie. Minister dodał, że oczekuje też dalszego spadku bezrobocia. Podkreślił, że przyjęty limit deficytu budżetowego nie oznacza, iż deficyt rzeczywiście tyle wyniesie. Szczurek dodał, że Polska z miesiąca na miesiąc płaci coraz mniej za obsługę długu publicznego. Podkreślił, że w projekcie przeznaczono miliard 410 milionów złotych na jednorazowe dodatki do emerytur wynoszących nie więcej, niż dwa tysiące złotych. Resort nie planuje zmian stawek podatku VAT. Mateusz Szczurek powiedział, że projekt zostanie rozesłany do partnerów społecznych, a po konsultacjach, pod koniec września, zostanie przyjęty przez rząd i przesłany do Sejmu.

Mówiąc o obietnicach przedwyborczych prezydenta Andrzeja Dudy, minister finansów powiedział, że da się obniżyć wiek emerytalny, ale pod warunkiem albo podniesienia podatków, albo obniżenia emerytur. Można też obniżyć kwotę wolną od podatku, ale pod warunkiem podniesienia innych podatków. Mateusz Szczurek dodał, że kwota wolna od podatku nie ma dla większości Polaków większego znaczenia, gdyż jedna trzecia z nich nie płaci podatku dochodowego.

IAR

PAP
Dowiedz się więcej na temat: projekt budżetu | podwyżki płac | autostrady | budzet | rzad | NBP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »