Unia krytykuje budowę autostrady przez Chińczyków

Krytykując budowę fragmentu autostrady w Polsce przez chińską firmę, unijny komisarz ds. handlu Karel De Gucht powiedział, że KE będzie przeciwstawiała się takim przypadkom, skoro Chiny nie zapewniają unijnym firmom dostępu do swojego rynku zamówień publicznych.

Zasada wzajemności w dostępie do zamówień publicznych jest jedną z podstaw przyjętej przez Komisję Europejską strategii handlowej UE do roku 2015.

- Podam niedawny przypadek: budowanie autostrady w Polsce. Była znacząco niższa oferta chińskiej firmy. W dodatku budowa tej części autostrady było dotowana z unijnego budżetu. To jest coś, czego nie możemy zaakceptować. Sądzę też, że to nie jest do zaakceptowania dla opinii publicznej. A w polityce chodzi też o to, by robić rzeczy, które są do zaakceptowania przez opinię publiczną - powiedział na konferencji prasowej.

Reklama

Z tym, że - jak KE zapewniała PAP w styczniu br. - odcinek autostrady A2 ze Strykowa do Konotopy, o którym mówił komisarz, nie jest budowany z funduszy unijnych. KE stała wówczas na stanowisku, że skargi na dumping ze strony konsorcjum chińskich firm z liderem China Overseas Engineering Group Co. Ltd. powinien rozpatrzyć polski Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Rzecznik ministerstwa infrastruktury Mikołaj Karpiński powiedział, że odcinek autostrady A2 ze Strykowa do Konotopy, na wybudowanie którego podpisano umowę z chińskim wykonawcą, nie jest dofinansowany z funduszy europejskich. Dodał, że to cały komentarz resortu w tej sprawie.

Chińczycy podpisali we wrześniu ub.r. umowę na wybudowanie dwóch odcinków z podzielonego na pięć fragmentów 91-kilometrowej autostrady. Chińczycy mają zbudować za 754,5 mln zł pierwszy odcinek oraz trzeci za 534,5 mln zł.

- Rozumiemy, że to taniej - przyznał de Gucht.

Dopuszczenie Chińczyków do inwestycji drogowych w UE uznał jednak za "subsydiowanie ich naszymi własnymi pieniędzmi", podczas gdy UE nie ma skutecznego dostępu do chińskiego rynku tego rodzaju zamówień publicznych.

- Ludzie nie sądzą, że to jest do zaakceptowania, i słusznie. W tego rodzaju sytuacjach powinniśmy mieć prawo do reagowania i będziemy to robić - zadeklarował. Na razie - podkreślił - UE nie ma prawnych możliwości działania w obronie swojego rynku zamówień publicznych.

Dlatego w strategii KE przewiduje "instrument wzajemności", który da możliwość ograniczenia dostępu krajom trzecim do rynku zamówień publicznych w UE. Komisarz tłumaczył, że ma się to odbywać "w sposób sektorowy, określony, umiarkowany, skupiając się na praktykach, których nie akceptujemy u innych". Zdaniem De Guchta, instrumentu wcale nie trzeba będzie często stosować, bowiem samo jego istnienie skłoni partnerów handlowych do otwarcia swoich rynków dla firm z UE.

- Zasada wzajemności nie oznacza protekcjonizmu - podkreślił De Gucht. - Jeżeli oni mają dostęp do naszego rynku, to my powinniśmy mieć to samo na zasadzie wzajemności.

Nowa unijna strategia handlowa ma przyspieszyć wzrost gospodarczy i tworzenie nowych miejsc pracy w UE. KE szacuje, że liberalizacja handlu w ramach WTO i bilateralnie z głównymi partnerami handlowymi, takimi jak Indie i kraje Ameryki Południowej Mercosur zwiększy unijny PKB o ponad 1 proc. rocznie.

Strategia ma pozwolić UE na zachowanie pierwszego miejsca na świecie, jeśli chodzi o wyminę handlową i inwestycje zagraniczne, wyprzedzając USA, Japonię, Chiny i Rosję. W 2009 r. unijny eksport wyniósł 1,6 bln euro, czyli 13 proc. unijnego PKB. W tym: 1094,2 mld euro stanowiły towary zaś 473,1 mld euro - usługi. Ponadto, suma zagranicznych inwestycji bezpośrednich w UE wyniosła 221,7 mld euro.

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »