Widmo oświatowej zapaści

Polska oświata stała nad przepaścią, ale dzięki polityce rządu Donalda Tuska wykonała ogromy krok do przodu. Ten żart, parafrazujący słynne przemówienie Władysława Gomułki, doskonale podsumowuje to, co się dzieje w polskiej oświacie. Rząd, szukając oszczędności wszędzie, gdzie się da, redukuje liczbę godzin nauczania, a wraz z nimi etaty dla nauczycieli.

Tylko z końcem sierpnia br. pracę straciło co najmniej 7,5 tys. nauczycieli, a blisko 15 tys. będzie miało zmniejszony wymiar godzin lekcyjnych w szkołach, w których pracują. To największa fala zwolnień w polskiej oświacie od 20 lat.

Droga do Trzeciego Świata

Jeszcze bardziej szkodliwy jest fakt, że w wielu przypadkach dyrektorzy szkół będą otrzymywali od władz samorządowych premie w wysokości uzależnionej od zrealizowania planu zwolnień w tym roku. Taka sytuacja ma miejsce m.in. w Krakowie, gdzie dyrektorzy szkół mają otrzymać premie w wysokości od 450 do 900 zł, w zależności od stopnia realizacji planu zwolnień w podległych placówkach. Pewne jest jedno - polityka szukania oszczędności budżetowych na oświacie zaowocuje po paru latach drastycznym spadkiem jakości nauczania w polskich szkołach. To najlepsza droga do tego, aby Polska stała się w przyszłości edukacyjnym Trzecim Światem.

Reklama

Proces zwalniania nauczycieli zaczął się już w maju br. To wówczas miały miejsce pierwsze przymiarki do zwalniania nauczycieli i zapadły pierwsze decyzje w tej sprawie. 31 sierpnia br. zakończy się pierwsza tura nauczycielskich zwolnień. Ilu nauczycieli w skali kraju obejmą te zwolnienia, tego jeszcze dokładnie nie oszacowano. Wiadomo jedynie, że będzie to liczba co najmniej 7 357 osób, które stracą pracę w szkołach. Szczegółowymi danymi w chwili obecnej nie dysponuje jeszcze Sekcja Krajowa Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność". Pewne jest jedno, że to dopiero pierwsza fala zwolnień w polskiej oświacie, następne będą w przyszłym roku.

Plaga zwolnień

Według szacunków Związku Nauczycielstwa Polskiego, w całej Polsce zwolnionych może być nawet 18 tys. nauczycieli. Z kolei, według przedstawicieli Wolnego Związku Zawodowego "Sierpień 80" i Polskiej Partii Pracy, w najbliższym roku zwolnionych może zostać nawet 30 tys. nauczycieli. Statystyka zwolnień, jakie zostały przeprowadzone do 31 sierpnia br. w poszczególnych województwach jest zróżnicowana. Najwięcej nauczycieli straciło pracę w województwach: mazowieckim - około 1 tys. i w małopolskim - 850 osób. W województwie podlaskim szacuje się, że zwolnienia dotknęły ponad 700 osób. W przypadku innych województw były to niższe liczby.

Zróżnicowane są również statystki zwalnianych nauczycieli w miastach. W Łodzi, gdzie od 2008 r. w ogóle nie było zwolnień, w tym roku wypowiedziano umowę 128 nauczycielom, a 57 nie przedłużono umów czasowych. Podobna sytuacja jest w Bydgoszczy. Tam w ostatnich trzech latach zlikwidowano 116 etatów. Z kolei na koniec maja wypowiedzenia otrzymało 47 osób, a z aż 375 nauczycielami nie przedłużono umów okresowych. W Kielcach w tym roku straciło pracę 212 nauczycieli, z których 58 wypowiedziano umowę o pracę lub przeniesiono w stan nieczynny, zaś 154 osobom nie przedłużono umów. Jest to czterokrotnie wyższa liczba niż suma wszystkich zwolnień w oświacie w ciągu trzech ostatnich lat.

Spośród mniejszych ośrodków miejskich zwolnienia dotknęły najbardziej miasta i miasteczka południowej Polski. Tam niejednokrotnie zwolnienia obejmują także pracowników administracyjnych szkół. Przykładowo w Jaśle jest to grupa 73 nauczycieli, z których 33 wypowiedziano umowę, a 40 nie przedłużono. W Jaśle zlikwidowanych zostało także ponad 20 etatów w administracji. Z kolei w małopolskiej Limanowej straciło pracę 21 nauczycieli, zaś w lubuskiej Nowej Soli 31 nauczycieli.

Znacznie większa skala nauczycielskich zwolnień dotyczyła gmin. Szacuje się, że redukcje nauczycieli w gminach mogą sięgać 20-30 proc., a nawet więcej. Przykładowo w gminie Dwikozy w woj. świętokrzyskim samorząd - mimo negatywnej opinii kuratorium - zlikwidował pięć wiejskich podstawówek, w których było około 50 nauczycielskich etatów. Takich wypadków w skali kraju będzie znacznie więcej.

Kolejne reformy w szkolnictwie to porażka? Dołącz do dyskusji na Forum INTERIA.PL

Oszczędności za wszelką cenę

Dyrektorzy szkół otrzymali zalecenia od władz samorządowych, aby szukać oszczędności w wydatkach na oświatę. Najprostszą do tego drogą jest redukcja etatów nauczycielskich w szkołach. Zalecenia te pojawiły się już w maju br. To wówczas zaczęto wręczać wypowiedzenia nauczycielom. Ale, jak podkreśla prezes ZNP - Sławomir Broniarz, kuriozalne jest także to, że dyrektorzy szkół nie kierują się jakimikolwiek kryteriami, podejmując decyzje wobec nauczycieli. Sprawa zwolnień nauczycieli została zamknięta 31 sierpnia br. - wtedy to, zgodnie z przepisami prawa oświatowego, formalnie kończy się rok szkolny. Ponieważ nauczycieli obowiązuje trzymiesięczny okres wypowiedzenia, dlatego decyzje dotyczące ich zatrudnienia zapadają z końcem maja.

Jak często podkreślają przedstawiciele resortu edukacji - zwolnienia nauczycieli to efekt niżu demograficznego, skutkującego likwidacją szkół i łączeniem klas oraz zmian w szkolnictwie ponadgimnazjalnym. To jednak jest jedynie część prawdy. Od 2008 r. resort edukacji kilkakrotnie "majstrował" przy podstawie programowej nauczania, doprowadzając do tego, że liczba godzin niektórych przedmiotów ulegała systematycznemu pomniejszaniu. Według przedstawicieli samorządów zwolnienia mają również związek z faktem, że znacznie zmniejszyła się subwencja oświatowa, która w 2012 r. została obcięta aż do poziomu 1,4 mld zł.

Ministerstwo Finansów nie doszacowało potrzeb polskiej oświaty w swoich budżetowych planach na rok 2012. Ale to stało się nie po raz pierwszy. Już w ubiegłym roku resort finansów błędnie oszacował subwencję oświatową, w efekcie czego samorządy dostały na oświatę co najmniej o 129 mln zł za mało. Miało to konsekwencje dla sytuacji oświaty w roku bieżącym. Poziom subwencji oświatowej z danego roku jest bowiem kwotą bazową do wyliczeń subwencji w roku kolejnym. Zatem błąd popełniony przez resort finansów ma konsekwencje dla sytuacji oświaty w roku bieżącym. Pewne jest jedno - resort finansów zaniżając subwencje oświatową ewidentnie naruszył artykuł ustawy o dochodach jednostek samorządu terytorialnego dotyczący realizacji zadań oświatowych.

Smutna perspektywa

Problem zwolnień nauczycieli to tylko fragment kłopotów polskiej oświaty, które od kilku lat narastają w przyspieszonym tempie. Jego źródłem jest polityka dramatycznego szukania oszczędności budżetowych, a co za tym idzie świadomego zaniżania wysokości subwencji oświatowych przez resort finansów. Jego szef, Jacek Rostowski, usiłuje przesunąć ciężar finansowania polskich szkół w stronę samorządów, licząc na to, że te jakoś poradzą sobie same z tym problemem. Z kolei samorządy w wielu wypadkach zmuszone są do zwiększenia wydatków na oświatę, w związku z zaniżanymi subwencjami.

Ale to nie tylko resort finansów jest winien dramatycznie pogarszającej się sytuacji polskiej oświaty. Ministerstwo Edukacji Narodowej nie zdołało w ostatnich latach przygotować żadnej długofalowej strategii, która m.in. uwzględniałaby polski niż demograficzny. Nic też nie wskazuje, że zdoła ją przygotować w przyszłości.

Pewne jest jedno: taka polityka w dłuższej perspektywie sprawi, że jakość nauczania w polskich szkołach może w następnych latach ulec diametralnemu pogorszeniu. To nie najlepsza perspektywa w obliczu gospodarczego kryzysu, jaki zbliża się do Polski. Będziemy nie tylko biedniejsi, ale także gorzej wykształceni, a to przełoży się na wolniejszy rozwój gospodarczy w przyszłości.

dr Leszek Pietrzak

Autor jest doktorem historii, przez wiele lat pracował w Urzędzie Ochrony Państwa, następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego. Był również członkiem Komisji Weryfikacyjnej ds.. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Gazeta Finansowa
Dowiedz się więcej na temat: edukacja | Gazeta Finansowa | ZNP | oświata | nauczyciele
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »