Zwrot za nieubezpieczonych pacjentów

Ministerstwo Zdrowia ma zwrócić około 150 tys. zł wraz z odsetkami Wojewódzkiemu Podkarpackiemu Szpitalowi Psychiatrycznemu w Żurawicy (Podkarpackie) za leczenie nieubezpieczonych pacjentów. Tak zdecydował w środę Sąd Okręgowy w Rzeszowie.

Ministerstwo Zdrowia ma zwrócić około 150 tys. zł wraz z odsetkami Wojewódzkiemu Podkarpackiemu Szpitalowi Psychiatrycznemu w Żurawicy (Podkarpackie) za leczenie nieubezpieczonych pacjentów. Tak zdecydował w środę Sąd Okręgowy w Rzeszowie.

Jak powiedział PAP dyrektor tego szpitala Janusz Kołakowski, chodzi o należności za ostatnie dwa miesiące 2007 i trzy miesiące 2008 roku. Od tego orzeczenia strony mogą się jeszcze odwołać.

Problem z wypłatą należnych szpitalowi pieniędzy wynikł z różnicy między stawkami za pacjenta nieubezpieczonego i ubezpieczonego. Za pacjenta nieubezpieczonego stawka w tamtym okresie wynosiła 100 zł i była o 30 zł niższa, niż za pacjenta ubezpieczonego.

Zatem wyegzekwowane od ministerstwa pieniądze to różnica w stawkach za leczenie tych pacjentów.

Reklama

Dyrektor zapowiedział, że wkrótce złoży czwarty już i ostatni pozew dotyczący wyegzekwowania od ministerstwa należności za leczenie nieubezpieczonych pacjentów. Chodzi o okres dziewięciu miesięcy 2008 roku. Od 2009 roku koszty leczenia pacjentów psychiatrycznych przejęły oddziały NFZ.

Ponadto w kwietniu w Sądzie Apelacyjnym w Warszawie ma się odbyć rozprawa odwoławcza w podobnej sprawie. Chodzi o 307 tys. zł oraz odsetki dla szpitala w Żurawicy za leczenie pacjentów nieubezpieczonych przez 10 miesięcy 2007 oraz odsetki od tej kwoty. Sąd I instancji w październiku ub. roku nakazał ministerstwu zwrot tych pieniędzy, jednak resort odwołał się od tego orzeczenia.

Pierwszy pozew dotyczył 92 tys. zł za leczenie pacjentów nieubezpieczonych w ostatnim kwartale 2006 roku oraz odsetki od tej kwoty. W 2008 roku, nakazem Sądu Najwyższego, ministerstwo zwróciło szpitalowi w Żurawicy tę sumę.

Należność za leczenie nieubezpieczonych pacjentów z ministerstwa odzyskał już także Specjalistyczny Psychiatryczny Zespół Opieki Zdrowotnej w Jarosławiu. Resort zwrócił placówce prawie 145 tys. zł oraz odsetki. Jak poinformował PAP dyrektor placówki Józef Długoń, jest to należność za okres 12 miesięcy - od października 2006 do końca września 2007 roku.

Dyrektor zrezygnował natomiast ze złożenia pozwu o należności za leczenie nieubezpieczonych pacjentów za ostatni kwartał 2007 roku. Jak wyjaśnił, koszty procesowe znacznie przewyższyłyby kwotę należności.

Nowe regulacje spowodowały, że wielu obłożnie chorych utraciło możliwość korzystania ze wzmożonej opieki pielęgniarskiej - alarmuje Naczelna Rada Pielęgniarek i Położnych, domagając się od rządu pilnych, systemowych rozwiązań w tym zakresie. "My nie możemy protestować, bo musimy nieść pomoc naszym pacjentom. Nie możemy zostawić ich bez opieki. (...) Życie Polaków wydłuża się, ale ważna jest też jakość ich życia" - mówiła w środę podczas konferencji Ewa Taranta z Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych. Jak dodała, zmiany m.in. wskaźnika, na podstawie którego pacjenci kwalifikowani są do opieki długoterminowej, utrudniły im dostęp do świadczeń pielęgniarskich. Według danych NRPiP problem dotyczy 2/3 z 300 tys. objętych nią pacjentów. "Pozostaje im czekać na pogorszenie stanu zdrowia" - zaznaczyła. Uczestniczące w spotkaniu pielęgniarki podkreślały, że pacjenci obłożnie chorzy wymagają profesjonalnej opieki, której często nie są w stanie im zapewnić bliscy. Podkreślały, że koszt leczenia w szpitalu skutków nieodpowiedniej pielęgnacji - odleżyn - sięga 300 zł dziennie. Zwracały także uwagę na sytuację w domach opieki społecznej, gdzie - w myśl zmian - pielęgniarka powinna zapewniać opiekę 12 osobom. "Niepełnosprawność osób znajdujących się w domach opieki społecznej wiąże się często z niepełnosprawnością intelektualną. Są niewidome lub słabo widzące, jest utrudniony z nimi kontakt werbalny. By zapewnić im opiekę, pielęgniarka musi nawiązać z nimi kontakt" - mówiła Barbara Nurzyńska, kierownik NZOZ "Dom" w Ryżkach. Jak dodała, w praktyce oznacza to, ze pielęgniarka powinna poświęcać każdemu ze swoich podopiecznych od 1,5 do 4 godzin dziennie, a przy ich liczbie jest to niemożliwe. "Wszystkich nas czeka starość, oby jak najlepsza. Ale jak państwo będziecie się czuć, gdy przy waszych łóżkach zabraknie profesjonalnej opieki pielęgniarskiej?" - dodała prezes NRPiP Elżbieta Buczyńska. Od 1 marca nastąpiła zmiana sposobu finansowania dotychczasowych świadczeń pielęgniarki podstawowej opieki zdrowotnej - tzw. zadaniowej. Po zmianach realizacja tych świadczeń będzie się odbywać w ramach umów pielęgniarskiej opieki tzw. długoterminowej. Zamiast dotychczasowej "metody zadaniowej", gdzie pielęgniarka otrzymywała pieniądze za wykonanie poszczególnych czynności wykazanych w rozliczeniu z NFZ, wprowadzono system oparty o stawki za pomoc poszczególnym pacjentom - tzw. osobo-dzień. Na początku marca w Sejmie wiceminister zdrowia Marek Haber wyjaśniał, że długoterminową opieką pielęgniarską objęci zostali pacjenci najciężej chorzy i najbardziej niesamodzielni - według skali Barthel (skali określającej samodzielność pacjenta), mieszczący się w przedziale od 0 do 40 punktów. Zapewniał również, że ci, którzy do tej pory mieli taką opiekę, ale mieszczą się w przedziale 40-60 punktów (do tej pory wskaźnik Barthela wynosił 60 punktów - PAP) również nie będą pozbawieni pomocy, gdyż pozostaną pod opieką pielęgniarki POZ.

INTERIA.PL/PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »