Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

PASAŻ FINANSOWY

10 najmłodszych siłą Europy

Świat przyspiesza, zostawiając sytą Europę za zakrętem. Część polityków i społeczeństwa "starej" Unii zdają się nie dostrzegać, jak bardzo zmienia się świat, w którym Europa dawno przestała odgrywać rolę lidera wyznaczającego innym trendy i standardy. Realizacyjna klęska Strategii Lizbońskiej nie wszystkim otworzyła oczy.

Świat przyspiesza, zostawiając sytą Europę za zakrętem?
Świat przyspiesza, zostawiając sytą Europę za zakrętem? /© Panthermedia

Głód sukcesu motywuje do działania. Zaspokojone potrzeby zachęcają do biernej obrony dorobku, a nie do walki i mierzenia się z wyzwaniami. Czy młodsi członkowie Unii Europejskiej są w stanie pchnąć Wspólnotę w kierunku trwałego rozwoju?

- Przed nami 10 lat walki o poprawę konkurencyjności gospodarek krajów unijnych - przypomina Jerzy Buzek, przewodniczący Parlamentu Europejskiego. - Tym razem ten cel, przyjęty już przed dekadą w Strategii Lizbońskiej, musimy zrealizować.

Świat nam ucieka

Kryzys gospodarczy jeszcze bardziej uwypuklił problem. Nie wszyscy mu ulegli. Gospodarki azjatyckie zmieniają się z bezprecedensową w dziejach prędkością, podczas gdy kraje unijne... drepczą. Za oceanem amerykańska gospodarka szybko otrząsnęła się z kryzysowego szoku, na południu rosną potencjalne gospodarcze potęgi z Brazylią na czele.

Świat dostarcza wyzwań, z którymi Europejczycy - jeszcze dwie-trzy dekady temu postrzegani jako innowatorzy i awangarda - nie bardzo mogą sobie poradzić. Dociera coraz dobitniej inna gorzka prawda, że jesteśmy relatywnie małym kontynentem. W Europie żyje przecież zaledwie 7 proc. ludności świata. Co gorsza - procesy demograficzne działają na jej niekorzyść.

- Cały świat wychodzi z kryzysu finansowego, lecz to Europa ma największy problem w ustabilizowaniu finansów publicznych. Unia ma ukryty problem, który przesłania bieżący kryzys finansowy, szczególnie w Grecji. Jest nim starzenie się społeczeństw krajów członkowskich i związanych z tym rosnących kosztów - diagnozuje Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetu i programowania finansowego.

Niekorzystne procesy demograficzne powodują, że w najbliższych latach dramatycznie wzrośnie problem funkcjonowania systemów emerytalnych. Bez koniecznych reform grozi im bankructwo w większości krajów. Ponadto należy oczekiwać znacznego wzrostu kosztów leczenia i opieki społecznej. Z szacunków Komisji Europejskiej wynika, że do 2050 roku będą one pochłaniały 2,3 proc. wzrostu PKB, czyli cały margines dopuszczalnego obecnie deficytu budżetu państw członkowskich.

Tymczasem UE nie uporała się nadal z problemem, który można nazwać wstydliwym. 80 mln osób, czyli 16 proc. jej mieszkańców, żyje poniżej progu ubóstwa i doświadcza poważnych przeszkód w dostępie do zatrudnienia, edukacji, mieszkań, usług społecznych i finansowych.

Co gorsza, jak podkreśla Eurostat, odsetek zagrożonych ubóstwem ustabilizował się od 2005 roku i oscyluje w granicach 16-17 proc. Jeżeli wskaźnik ten pogorszyli nowi członkowie, to tylko w części.

Poniżej jego średniego poziomu plasują się przecież od lat m.in. Grecja i Hiszpania (po 20 proc.) czy Portugalia. Odpowiedzią na te wyzwania ma być "Program UE na lata 2010-2020", nakreślony wstępnie na początku marca przez Komisję Europejską. Wyciągając wnioski z nieudanej Strategii Lizbońskiej, liczbę priorytetów ograniczono w nim do siedmiu kwestii.

- Europa potrzebuje wielkiego wysiłku, energii i entuzjazmu, aby te cele zrealizować - twierdzi Danuta Hübner, przewodnicząca Komisji Rozwoju Regionalnego w Parlamencie Europejskim.

Od samego początku powstania "Programu..." wskazuje ona na potrzebę rozwiązywania nakreślonych celów w inny sposób niż dotychczas. Według Hübner, europejska strategia nie powinna się skupiać wyłącznie na tym, co nowe w gospodarce, ale także tworzyć bodźce do przekształcania i modernizacji tych przedsiębiorstw i przemysłów, które istnieją, a nie radzą sobie z konkurencją na rynku światowym. Unia powinna stawiać na subsydiarność, co na nowo i w szerszym zakresie określił Traktat Lizboński. Wszystkich zadań, jakie stoją przed Europą, nie mogą już rozwiązywać jedynie instytucje unijne i rządy, lecz także dwa inne poziomy Unii: regiony i społeczności lokalne, czyli także biznesmeni.

Zarazem źle odczytujemy rzeczywistość unijną. Niektórzy twierdzą, że skoro różnica pomiędzy najuboższym w UE jednym z regionów bułgarskich a najbogatszym (londyńskie City) wynosi jak 1:17,5, dowodzi to ogromnych dysproporcji rozwoju, jakie wiążą się z rozszerzeniem UE. Zdaniem Hübner, to dowód tego, jak wielki niewykorzystany potencjał rozwojowy ma nasz kontynent!

- Jeżeli udałoby się uruchomić te rezerwy, Europa mogłaby poprawić swoją konkurencyjność, zwiększyć udział w gospodarce globalnej i zapewnić swym obywatelom lepszą jakość życia - stwierdza przewodnicząca. - Tu tkwi wielka jej szansa.

Skoro potrzebujemy ogromnej energii i mobilizacji całego potencjału, musimy sięgać nie po utarte schematy, działania przez struktury unijne i rządy krajów członkowskich, lecz tworzyć nowe modele.

Nowy ład gospodarczy

Janusz Lewandowski uważa, że nowy ład gospodarczy w Europie nie zrodzi się z dekretów i działań struktur unijnych; to będzie zadanie dla różnych środowisk, spośród których szczególna rola przypada przedsiębiorcom.

- Postawmy na średniaków - apelował w Katowicach, w trakcie inauguracji Europejskiego Kongresu Gospodarczego, Lech Wałęsa. - Dajmy im szansę na wyrównanie różnic w rozwoju, ale nie, aby się ścigać jeden z drugim, lecz dzięki temu pociągnąć całość, by wyrównać poziom w Europie, by słabsi mogli dołożyć się do wspólnego interesu.

Młodzi, zdolni, obiecujący

Coraz bardziej oczywista staje się konieczność nowego ładu, który zapewniłby Europie stabilne podstawy wzrostu gospodarczego. Potrzebę zmiany paradygmatu politycznego i ekonomicznego dla Europy, który obowiązywał przez ostatnie 50 lat, widzi m.in. Jan Krzysztof Bielecki, przewodniczący Rady Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów.

Zużyta doktryna zakładała m.in. obecność USA w sferze militarnej (efektem jest pakt NATO, który się sprawdził), trzymanie Niemiec "pod kontrolą", a Rosji na zewnątrz Europy. Tymczasem, jak podkreśla Bielecki, Niemcy nie chcą już być głównym bankomatem Unii, a Europa może więcej zyskać, realizując konsekwentnie założenia polityki Wspólnoty, co nie zostało dopełnione w kilku sferach. Wtedy lepiej można wykorzystać potencjał nowo przyjętych krajów członkowskich, które stają się obecnie czynnikiem mogącym zdynamizować rozwój całej UE. Należy też sięgać po współpracę transatlantycką, wykorzystując doświadczenia funkcjonowania NATO.

- Głęboko wierzę, że ten obóz demokracji panatlantyckiej się połączy - podkreśla były premier.

Dla Jana Kulczyka, przewodniczącego rady nadzorczej Kulczyk Investments, nowy ład powinien się skupić na zmniejszeniu regulacji administracyjnych, ograniczających swobodę działania przedsiębiorców. On także był źródłem kryzysu finansowego. Zdaniem Kulczyka, sytuacja w Europie jest jednak bardzo zróżnicowana i nie można mówić o jednym wspólnym problemie.

Oto bowiem kraje Europy Środkowo-Wschodniej wychodzą już z kryzysu, także dzięki udanym działaniom i reformom wewnętrznym lub rozsądnemu zarządzaniu - jak w Polsce, która w ogóle uniknęła kryzysu. Są to kraje, które nie piętrzą problemów dla Europy, lecz je rozwiązują. Doświadczone przez lata transformacji gospodarczej, a wcześniej przez permanentne kłopoty gospodarki zcentralizowanej, oswoiły się z rozwiązywaniem problemów i potrafią się szybciej adaptować do zmieniających się warunków. Są bardziej mobilne, a swoją postawą pokazują, że od nich można czerpać wskazówki.

Kulczyk uważa wręcz, że nasz region ma obecnie swoje pięć minut i musi je dobrze wykorzystać. Dlatego w trakcie Kongresu zgłosił inicjatywę, nazwaną CEED (Central & Eastern Europe Development), której celem jest promowanie 10 najmłodszych, ale też najdynamiczniejszych gospodarek UE jako coraz ważniejszego gracza na międzynarodowej arenie.

Według tej koncepcji, należy powołać inkubator myśli i inicjatyw CEED, którego zadaniem jest promowanie Europy Środkowo-Wschodniej. Jest to obecnie "region o unikatowej wartości, ogromnym potencjale i licznych przewagach konkurencyjnych", z bardziej prężnymi firmami, wyrastającymi na liderów swoich rynków.

- Nasza postawa i osiągnięcia dają nam prawo do tego, żeby świat, a szczególnie międzynarodowe środowisko finansów, nie postrzegał naszego regionu tylko jako jednego z wielu "koszyków inwestycyjnych", posługując się ponadto mało czytelnym pojęciem "rynków wschodzących" - uzasadniał Kulczyk. - Zasługujemy na to, by oceniano nas nie tylko przez pryzmat naszych aspiracji, ale przede wszystkim realnych i mierzalnych osiągnięć.

Z konsekwencją biznesmena Kulczyk już wciela ideę CEED w czyn. Wkrótce napisze list do swoich odpowiedników w dziewięciu krajach z naszej strefy, zapraszając ich do stworzenia Think-Tanku - centrum myślenia i promocji. Zarazem wspólnie z Lechem Wałęsą opublikują list w globalnym piśmie ekonomicznym, upowszechniając tą drogą ideę.

- Chcemy też zwrócić uwagę dużych banków inwestycyjnych, aby oswajały się z nowym pojęciem strefy CEED i ewentualnie uwzględniały to w swoich analizach i ratingach jako odrębny, wyjątkowy region gospodarczy - dodaje Jarosław Sroka, członek zarządu Kulczyk Holding.

Na początku przyszłego roku ma szansę powstać raport pokazujący, jak kraje CEED plasują się na mapie konkurencyjnej świata. Jego wymowa powinna być przekonująca, skoro będą stać za nim najbogatsi ludzie w naszym regionie.

Każdy wygrywa

Społeczeństwa Europy Zachodniej udzieliły bez większych problemów zgody na rozszerzenie UE, widząc w tym szansę na zniesienie granic i w konsekwencji rozszerzenie obszaru unijnych swobód. Zgoda dotyczyła także tego, aby przeznaczać 0,2 proc. PKB swoich krajów na koszty wspierania nowych członków.

Czy te pieniądze są dobrze wydane? Co do tego nie ma wątpliwości. Udanie rozszerzono krąg krajów wyznających wspólne wartości i zasady. Przesunięto granice wolności, swobód gospodarczych i społecznych, przeszczepiono wyższe standardy - od norm bezpieczeństwa energetycznego, ochrony środowiska, po normy produkcji mleka.

Podczas ubiegłorocznej uroczystości piątej rocznicy rozszerzenia UE, Komisja Europejska przedstawiła ocenę wpływu tego aktu na gospodarkę. - Beneficjentami były obie strony - stwierdził jednoznacznie Olli Rehn, członek KE ds. rozszerzenia UE.

W ciągu dekady handel zagraniczny pomiędzy "starymi" a "nowymi" krajami się potroił (179 mld euro w 1999 r. - 500 mld w 2008 r.). Co ciekawe, wymiana towarowa pomiędzy nowymi krajami UE zwiększyła się pięciokrotnie (z 15 do 77 mld euro). Większe obroty handlu umożliwiły coroczny wzrost zatrudnienia o 1,5 proc. "Stare" kraje unijne odnoszą korzyści nawet z wydatków na środki na fundusze strukturalne, choć są płatnikami netto.

- Drogi i inne inwestycje infrastrukturalne realizują często firmy ze "starej" Unii, a wydatki na pomoc dla "nowej" Unii stwarzają nowe możliwości także w UE 15 - mówił Rehn.

Co teraz? Czy Unia powinna oprzeć swój rozwój na terytorialnej "ekspansji", licząc na impulsy rozwojowe ze strony nowych członków? W przedsionku stoją przecież kraje bałkańskie, także Turcja, być może Maroko. A może bardziej się opłaca Europie bardziej intensywne wykorzystanie udanego rozszerzenia o 12 nowych członków?

- Nadal istnieje niewykorzystany potencjał krajów naszego regionu w samej Unii - uważa Marcin Koczor, analityk w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

A może warto działać w obu kierunkach? Idea promocji kilku krajów unijnych nie przeczy idei solidarności i wspólnego działania wszystkich jej członków. - Chcemy pokazać jedynie nasz potencjał rozwojowy, który dobrze wykorzystany, także przez naszych zachodnich sąsiadów, będzie służył całej Unii - zastrzega Jarosław Sroka. - W sensie mobilizacji, pobudzenia, ale też bezpośrednich efektów gospodarczych.

Nie można nie zauważyć, że kraje naszego regionu konkurują ze sobą na co dzień o inwestorów zagranicznych, kapitały, o rynki zbytu na towary, których struktura produkcji jest u nas podobna.

Czy będziemy współpracować na poziomie wewnątrzunijnej promocji?

- Kraje CEE mają wieloletnią tradycję współpracy i doświadczenia w kooperacji - stwierdza Jerzy Predescu, ambasador Rumunii w Polsce. - Obecnie, gdy większość z nich stała się członkami UE, spotęgowało to i rozszerzyło możliwości współpracy i integracji na wielu płaszczyznach.

Jarosław Sroka dodaje, że realizacja CEED ma być działaniem neutralnym. Jej wspólnym mianownikiem jest przecież poprawa wizerunku krajów naszego regionu. Konkurowanie na co dzień nie wyklucza przecież współpracy w tej dziedzinie. Dla krajów naszej strefy ważne jest zrozumienie, jak duży potencjał tkwi w regionie i jak go można wykorzystać, aby być bardziej produktywnym i sprostać konkurencji globalnej.

- Mam nadzieję, że wykażemy mądrość - szczególnie w poszukiwaniu rozwiązań kryzysu gospodarczego, co wobec jego skali jest ważniejszą sprawą niż proste współzawodnictwo między sobą - ambasador Predescu.

Piotr Stefaniak

Źródło informacji: Nowy Przemysł

Więcej o:
standardy,
hübner,
strefy,
Jarosław,
problem,
Jan Kulczyk,
Europa,
świat

Dodatki

 

Ankieta

Czy akcje Facebooka będą dobrą inwestycją?





Czy akcje Facebooka będą dobrą inwestycją?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Tak

 
22%

Nie

 
60%

Trudno powiedzieć

 
12%

Nie mam zdania

 
6%Głosów: 5684

Zagłosuj w innych ankietach »


  • Stworzyć nastepne kilka tysięcy stanowisk
    (2010-09-06 10:31)
    ~cyniczny czytelnik

    dla brukselskich urzędników, a na pewno Europa zacznie się szybciej rozwijać ;)

  • żęby na świecie było tak żle jak w Europie (1)
    (2010-09-05 21:40)
    ~krzych

    wtedy będę szczęśliwy

  • haha, starzenie się społeczeństwa
    (2010-09-05 22:23)
    ~as

    i co z tego, skoro ponad 10% Polaków w wieku produkcyjnym nie ma pracy? Może lepiej umożliwić pra...

  • Strategia lizbońska
    (2010-09-05 22:02)
    ~fox

    to zbiór biurokratyczno-socjalistycznych głupot.To mi przypomina czasy PRL-u.Wtedy też "OŚWIECONE...

  • "... Polska uniklela kryzysu" HAHAHA (1)
    (2010-09-05 16:07)
    ~D

  • jewrokołhoz
    (2010-09-05 15:14)
    ~fokusM

    Towarzysze! rzekł pierwszy komisarz brukselski. Nasze plany wiloletnie nie przynoszą rezultatów,c...

  • Przesada z tą demografią. Największe
    (2010-09-05 13:07)
    ~camp.

    problemy to mają kraje dalekiego wschodu Chiny, Japonia, Korea, Tajwan. Poza tym nawet w krajach...

  • Największe
    (2010-09-05 12:57)
    ~były młody

    Takie brednie słuchałem tylko za tow. Wiesława. Pani Hubner wywodzi się z tych środowisk nie ma s...

  • Pani Huebner
    (2010-09-05 11:43)
    ~lolo

    to NAJWIEKSZA SIŁA "EUROPY" :)Chęć regulowania wszystkich i wszystkiego to przyczyna wszelkich kr...

  • Hi
    (2010-09-05 09:19)
    ~Nawiedzony...

    Coś wspaniałego, nie myślałem wcześniej, że POLACY to tak wspaniały naród..., teraz już wiem - zo...

  • ble ble ble
    (2010-09-05 07:50)
    ~DAR

    nic nie robią, tylko mącą wodą, by łowić kasę - brukselskie nieroby...


Informacje dodatkowe