Między "być" a "bywać" w internecie jest olbrzymia różnica. Polacy masowo stali się społeczeństwem uzależnionym od sieci. Oni w niej są i poszukują informacji, opinii o produktach i usługach, korzystają z serwisów społecznościowych. Tymczasem przedsiębiorcy często w internecie tylko bywają, ograniczając swoje działania marketingowe do posiadania witryny. To błąd, bo gdy w grę wchodzi walka o zaangażowanie (i portfele) najcenniejszych internautów - tzw. prosumentów - warunkiem koniecznym dla skutecznych działań jest stała obecność marki w sieci.
W cyklu artykułów "7 grzechów marketingu w internecie" będziemy kolejno przyglądać się najlepszym praktykom dla MSP w sieci, identyfikując obszary pozwalające przedsiębiorcom rozwinąć skrzydła i "grzechy", których należy unikać.
Grzech zaniedbania, czyli monolog z klientem
Wyzwaniem jest nie tyle zbudowanie serwisu internetowego, ale sprawienie, że ta witryna wraz z pozostałymi kanałami komunikacji w sieci wygeneruje pożądane efekty biznesowe. W XXI w. sam serwis nie zawsze jednak wystarcza. Wiele kategorii produktów i usług jest szeroko dyskutowanych na forach internetowych i dużej liczbie serwisów tematycznych - to tam toczy się realna walka o klienta. Przedsiębiorcy mogą zaniedbywać ten fakt, jednak nie zatrzyma to fali dyskusji i rekomendacji oddolnie inicjowanych przez potencjalnych klientów. Chcąc wykorzystać potencjał sieci, firmy muszą nie tylko informować, ale prowadzić proaktywny dialog. O tym, jakimi prawami rządzi się dzisiaj internet i jak wykorzystać je dla własnego biznesu otwierając się na potrzeby internautów, w I części cyklu.
Grzech próżności, czyli jak sprawić, by klienci się o tobie dowiedzieli
Marka nie jest bezludną wyspą. Aby odniosła sukces, potrzebuje klientów - podobnie, jak strony internetowe przedsiębiorstw potrzebują internautów. Często popełnianym błędem jest nadmierne skupienie na estetyce serwisu i bogatych animacjach - choć wizerunkowo wydaje się to trafny zabieg, okazuje się, że witryny wykonane w technologii Flash są prawie całkowicie nieprzyswajalne dla Google! Inaczej mówiąc, decydując się na serwis wykonany w całości taką techniką, wykluczamy możliwość odnalezienia nas w najpopularniejszej wyszukiwarce w Polsce. Tymczasem okazuje się, że już na etapie projektowania tzw. architektury informacji można znacząco zwiększyć dotarcie do potencjalnych klientów, poprzez wykorzystanie szeregu technik wspomagających pozycjonowanie w sieci (czyli obecność na pierwszej stronie wyników Google).
Pozycjonowanie nie jest jedyną techniką budowania zasięgu i ruchu na serwisie, choć niewątpliwie najbardziej efektywną kosztowo. Niestety wiele przedsiębiorstw wykazuje się grzechem próżności, uznając za sukces samo posiadanie serwisu internetowego, bez zapewnienia mu właściwej liczby użytkowników. Pojawia się pytanie - jakie inne techniki warto rozważyć i gdzie alokować budżety marketingowe, by skutecznie dotrzeć do właściwej grupy docelowej?






~Grzech :)
Same banały znane już od dawien dawna przez myślących i chcących się rozwijać.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »