Słabo swoje czwartkowe sesje zakończyły indeksy za oceanem. DJIA stracił 0,29%, Nasdaq Composite 0,57%, a S&P 500 0,42 %. Spadki były reakcją na gorsze niż oczekiwano wyniki finansowe niektórych producentów dóbr konsumpcyjnych, m.in. koncernów Colgate-Palmolive i Kellogg.
Z technicznego punktu widzenia wciąż trwa przepychanka kupujących i sprzedających w kanale 2450 pkt. - 2495 pkt., a byki nie są w stanie postawić kropki "nad i" i zamknąć dnia handlu na linii 2500 pkt. Być może uda się to dziś, gdy inwestorom w warszawie pomoże dobry sentyment za oceanem. Dziś bowiem rynek pozna amerykańskie PKB za 2Q'10. Wartość prognozy wynosi 2,5% q/q. Odczyt będzie miał miejsce o godzinie 14.30 naszego czasu. Wprawdzie akcje dyskontują stan gospodarki z około 5-6 miesięcznym wyprzedzeniem, jednak jeśli dzisiejszy wynik byłby wyższy od prognozy, wtedy można spodziewać się mocnego impetu byków i ataku na tegoroczne maksima.
Z innych ważnych danych makro należy wymienić: indeks KOF ze Szwajcarii (11.00, 2.3 pkt.), indeks Chicago PMI (15.45, 56 pkt.) oraz indeks zaufania konsumentów Uniwersytetu Michigan (16.55, 67 pkt.).
Przed rozpoczęciem sesji notowań ciągłych poznaliśmy zmiany sprzedaży detalicznej w Niemczech. Wskaźnik ten w ujęciu rok do roku wzrósł o 3,1% (prognoza 1%), a w ujęciu miesięcznym spadł o 0,9% (prognoza 0%). Słabo dzisiejsze sesje zakończyły parkiety w Japonii - NIKKEI225 stracił 1,64%. Spadki były reakcją na gorsze od prognoz zmiany japońskiej produkcji przemysłowej w ujęciu miesięcznym i rocznym (odpowiednio -1.50% vs 0,2% i 17.00% vs. 18.90%).
Biorąc dodatkowo pod uwagę lekko spadające poranne wartości kontraktów na zachodnioeuropejskie parkiety należy spodziewać się dziś ujemnego rozpoczęcia sesji notowań ciągłych w Warszawie.
Krzysztof Zarychta






Twój komentarz może być pierwszy!