Branża słodyczy zdziwiona pomysłami PARPA dot. wyrobów z alkoholem

Branża czekoladowo-cukiernicza jest zdziwiona pomysłami, które niedawno zaprezentowała Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). Agencja chce, by słodycze o wysokiej zawartości alkoholu były oklejone banderolą oraz żeby zostały usunięte ze sklepów bez koncesji.

Przedstawiciele branży czekoladowo-cukierniczej są mocno zdziwieni pomysłami zaprezentowanymi niedawno przez Państwową Agencję Rozwiązywania Problemów Alkoholowych (PARPA). Agencja postuluje m.in. oklejenie słodyczy o wysokiej zawartości alkoholu banderolą i usunięcie ich ze sklepów bez koncesji.

Przypomnijmy, jak podała "Rzeczpospolita", urzędnicy PARPA zainteresowali się słodyczami po tym, jak udało im się zakupić w jednym z warszawskich sklepów cukierki z wódką, zawierające ponad 4,5 proc. alkoholu. Zdaniem urzędników, tego typu produkty powinny być sprzedawane tylko na specjalnych stoiskach z alkoholem.

Reklama

PARPA przygotowała nawet listę "podejrzanych" produktów (znalazł się na niej np. batonik Pawełek wytwarzany przez Lotte Wedel) i zgłosiła już sprawę do prokuratury, warszawskiego ratusza, Izby Celnej oraz do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Urzędnicy PARPA, broniąc swojej opinii, powołują się na przepisy ustawy z dnia 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi. Zgodnie z ustawą, napojem alkoholowym jest produkt przeznaczony do spożycia, zawierający alkohol etylowy pochodzenia rolniczego w stężeniu przekraczającym 0,5 proc. Według PARPA, skoro ustawa mówi o produkcie, to nie musi on być cieczą. PARPA twierdzi więc, że cukierki, na które natrafili jej przedstawiciele, wyczerpują przywołaną definicję.

Z taką opinią nie zgadza się Marek Przeździak, prezes stowarzyszenia Polbisco, reprezentującego interesy producentów wyrobów czekoladowych i cukierniczych. Twierdzi on, że przepisy ustawy nie mają zastosowania do słodyczy, zawierających z powodów technologicznych czy smakowych niewielkie ilości alkoholu.

- Aby produkt uznany był za napój alkoholowy, musi z definicji mieć formę płynną (napoju) i zawierać określoną w ustawie ilość alkoholu etylowego. Za napój alkoholowy nie mogą więc być uznane i podlegać przepisom tej ustawy wyroby czekoladowo-cukiernicze czy inne produkty spożywcze, zawierające znikome ilości alkoholu - twierdzi szef Polbisco, poproszony o komentarz przez serwis portalspozywczy.pl.

Warto zwrócić uwagę na fakt, że przez ponad 30 lat obowiązywania ustawy wykształciła się już w Polsce praktyka dotycząca tego, w jaki sposób dokument powinien być interpretowany. Przemysł czekoladowo-cukierniczy od wielu lat w niektórych swoich wyrobach stosuje dodatek alkoholu etylowego lub aromaty na bazie alkoholu i jak dotąd nie wzbudziło to kontrowersji.

Wspomniane dodatki mają na celu przede wszystkim nadanie produktowi określonego smaku oraz aromatu, a ich ilości w produkcie końcowym są niewielkie. Co więcej, alkohol w nieznacznych ilościach może się również pojawiać w innych produktach obecnych na rynku np. w ciastach, aromatach do ciast, lodach czy produktach leczniczych np. syropach.

Podobne zdanie przedstawia Igor Jeliński, prezes ZPC Mieszko, firmy produkującej wiele wyrobów z dodatkami alkoholu. - Czekoladki z niewielką ilością alkoholu mają w Polsce i wielu innych krajach długoletnią tradycję. Od dawna sprzedawane są jako ogólnie rozumiane słodycze. Ustawy regulujące te kwestie weszły w życie wiele lat temu i od tego czasu na rynku funkcjonuje w większości wspólna ich interpretacja, która wskazuje, że napój alkoholowy służy do picia, więc nie są nim czekoladki - tłumaczy Jeliński dla serwisu portalspozywczy.pl.

Stanowiskiem PARPA zdziwiony jest także Konrad Mickiewicz, prezes ZPC Bałtyk. Gdańska firma w swoim portfolio posiada cukierki zawierające alkohol, m.in. Likworki Gdańskie. - Takich likworków trzeba przecież zjeść ponad pół kilograma, aby było to zbliżone do jednego piwa. To 2 tysiące kcal! Nie popadajmy więc w skrajności - apeluje szef Bałtyku.

I dodaje: - Mamy na likworki swoje tradycyjne, sprawdzone receptury, od lat lubiane przez smakoszy. Mówimy otwarcie, że w składzie tej receptury jest alkohol - a dokładnie niecałe 3 proc. Jednak przez lata ich produkcji nie znam przypadku, aby ktokolwiek traktował je w kategorii alkoholu. Klienci wybierają je dla doznań smakowych, aby się nimi delektować, ale nie objadać! - zauważa Konrad Mickiewicz.

Marek Przeździak, prezes Polbisco, komentując całe zamieszanie dla serwisu portalspozywczy.pl podkreśla, że producenci z branży cukierniczo-czekoladowej w pełni stosują się do obowiązujących przepisów prawa w zakresie bezpieczeństwa żywności, w tym także znakowania. Informacja o obecności alkoholu w słodyczach, zawsze podawana jest w wykazie składników na etykiecie, gdy tylko faktycznie alkohol został użyty w produkcji (zmusza do tego m.in. rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady UE nr 1169/2011 w sprawie przekazywania konsumentom informacji na temat żywności).

- W niektórych sytuacjach, gdy np. w nazwie danego produktu jest odniesienie do tego składnika lub jest on w inny sposób podkreślony w oznakowaniu środka spożywczego słownie, obrazowo lub graficznie, podaje się również ilościową zawartość tego składnika. Dotyczy to także alkoholu - tłumaczy Przeździak, dodając, że takie oznaczanie produktu pozwala konsumentom podejmować świadome decyzje zakupowe i ewentualnie powstrzymywać się od spożycia produktu, jeżeli nawet niewielka ilość alkoholu zawarta w produkcie mogłaby być klientom niewskazana.

Igor Jeliński podkreśla, że jeśli rzeczywiście miałoby dojść do jakichkolwiek zmian w interpretacji obecnych przepisów (bądź wręcz do wprowadzenia nowych regulacji), to przede wszystkim powinny one być przemyślane, jednoznaczne i sensowne dla wszystkich zainteresowanych stron, to jest zarówno dla konsumentów, jak i producentów.

- Zmiany są potrzebne, są one naturalne, a nawet niezbędne dla życia. (...) Jednocześnie, firmy, inwestycje czy ogólnie rozumiany business potrzebują solidnej i stałej bazy legislacyjnej, aby się rozwijać. Niepewność, zbyt częste zmiany czy brak stabilności w przepisach lub ich interpretacjach są wrogiem długotrwałego i stabilnego rozwoju - zwraca uwagę prezes Mieszka.

Paweł Jachowski, www.portalspozywczy.pl

Więcej informacji na portalspozywczy.pl

Dowiedz się więcej na temat: alkohol | słodyczy | słodycze | cukierki
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »