Wczorajszy skok do 120 dolarów za baryłkę pojawił się po tym, jak irańskie państwowe media ogłosiły uderzenie wyprzedzające przed zapowiedzianym na lipiec wprowadzeniem europejskiego embargo na irańską ropę - poinformowano o decyzji w sprawie wstrzymania dostaw do sześciu europejskich państw. Chociaż później ministerstwo ds. ropy naftowej zdementowało te doniesienia, pozwoliły nam one lepiej dostrzec, jak bardzo niekomfortowe są relacje z wieloma istotnymi światowymi producentami - dyskomfort jest tym większy, że nadwyżki mocy produkcyjnych występują właśnie w krajach leżących nad Zatoką Perską.
Od połowy grudnia, a w szczególności w ciągu ostatniego miesiąca, inwestujący w ropę reagowali na zaistniałą sytuację, koncentrując się wyłącznie na ryzyku strony podażowej - w rezultacie gromadzili długie pozycje na ropie Brent i WTI, sądząc, że prawdopodobieństwo wzrostów jest zdecydowanie wyższe od szans na spadki. Wpływ ryzyka geopolitycznego pogarszają panujące w Europie mrozy, które przyczyniły się do wzrostu konkurencji między europejskimi i azjatyckimi nabywcami ropy Brent - jej produkcja jest raczej niewielka i w rezultacie na rynku fizycznym rośnie przewaga popytu nad podażą, zaś ceny dostaw spotowych są obecnie wyższe od cen dostaw w przyszłości.
W tym samym okresie niewielką uwagę zwracano na wątpliwości związane ze stroną popytową, i to pomimo tego że zarówno OPEC, jak i Międzynarodowa Agencja Energii obniżyły swoje prognozy wzrostu popytu na ropę w 2012 głównie ze względu na wpływ kryzysu zadłużeniowego w strefie euro i ciągle wrażliwą gospodarkę globalną. Wzrostowi ceny ropy towarzyszył też powszechny wzrost bezpośredniego opodatkowania konsumentów - coraz większa część światowego dochodu rozporządzalnego przeznaczana jest właśnie na ropę. Ostatecznie wiąże się to (dokładnie tak, jak w 2011) z możliwością pogorszenia się fundamentów gospodarki, które z kolei może przełożyć się na spadki cen. Przy obecnych poziomach ropa Brent notowana jest 7,5% powyżej średniej z 2011, zaś jej cena w euro znajduje się obecnie mniej niż 2% poniżej szczytu z 2008 r., ponieważ hossie na rynku ropy towarzyszyło umacnianie się dolara.
Wspomniane trudne warunki na rynkach fizycznych w połączeniu z tym, że większość spekulacyjnych długich pozycji dotyczy cen spotowych, doprowadziły do poważnej zmiany krzywej ropy. W trakcie ostatniego miesiąca cena dostawy spotowej wzrosła o ponad 7 dolarów, podczas gdy w przypadku dostaw w przyszłości prawie nie drgnęła. Nachylenie w dół, zwane również backwardation, odzwierciedla obecne trudności zaopatrzeniowe, ponieważ cena dostaw natychmiastowych rosła szybciej od cen dostaw opóźnionych.
W sytuacji, w której inwestorzy koncentrują się wyłącznie na ryzyku związanym z zaburzeniami podaży, rynki ropy nie będą narażone na bessę, jednak jeżeli ceny utrzymają się na wysokim poziomie lub dodatkowo wzrosną, popyt zacznie spadać, co rezultacie zwiększy ryzyko korekty w dół. Kolejne kilka tygodni może mieć istotne znaczenie, ponieważ zbliżają się zaplanowane na 2 marca irańskie wybory parlamentarne, zaś państwa europejskie z coraz większą zaciekłością starają się uniknąć niewypłacalności Grecji. Na dodatek pojawia się też pytanie o to, jak towary - a w szczególności energia - zareagują na sytuację na rynku akcji, który wydaje się przeżywać pewien poślizg w czasie, gdy dolar zaczyna ponownie odnajdywać trwały trend wzrostowy?
Ole Sloth Hansen
Dyrektor ds. strategii rynków towarowych
Sprawdź: Wybory 2011








~Kalifax
Netherlanden.Piękna przemowa macie moje pełne poparcie:)
dodaj komentarz »wszystkie wątki »