Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

PASAŻ FINANSOWY

Ekologiczne upiory

Euro 2012. Zdążymy wybudować stadiony, jakoś dojadą tam piłkarze i VIP-y. W korkach na niedokończonych drogach mogą jednak ugrzęznąć kibice, ponieważ kolejne rządy nie zmieniły przepisów o ochronie środowiska.

Ekologiczne upiory
AFP

Przepiękny rejon Biebrzy odwiedzają co roku tysiące turystów, także zagranicznych. Próba ratowania tego typu dziedzictwa natury dla potomnych zrodziła na początku minionej dekady unijny program Europejska Sieć Ekologiczna Natura 2000. Jego celem było utworzenie w krajach członkowskich wspólnego systemu ochrony obszarów przyrody szczególnie zagrożonych. Za takie uważa się między innymi biebrzańskie siedliska ptaków.

- Dwie ekologiczne dyrektywy Unii Europejskiej w innym wymiarze stawiają sprawy dbałości o przyrodę - tłumaczy Jacek Skorupski, kierownik pracowni Biura Planowania Rozwoju Warszawy. - Nie w formie zachowawczej, poprzez tworzenie parków i rezerwatów, ale ochronę systemową.

W 2004 r. Polska formalnie ją wprowadziła. Określono 124 obszary ptasie i 364 obszary siedliskowe. Wydawało się, że wypełniliśmy warunki przystąpienia do Unii i działamy tak jak inni jej członkowie. Sprawy jednak nie załatwiono. Okazuje się bowiem, że tak naprawdę trzy poprzednie ekipy rządowe zamiatały pod dywan najtrudniejsze problemy związane z wdrożeniem i przestrzeganiem nakazów tego programu. Dzisiaj wyłażą one w różnej postaci, niczym upiory, przypominając o tym, co złego się wydarzyło w ministerstwach ochrony środowiska.

Administracyjna nieudolność byłaby może nadal skrywana przed opinią publiczną, gdyby nie aktywność społecznych organizacji ekologicznych i niezależnych ekspertów, do których grona należał obecny minister środowiska prof. Maciej Nowicki. Niemal jednym głosem mówili od kilku lat, że zakres programu Natura 2000 polski rząd okroił i nie uwzględnia wszystkich obszarów, jakie należy chronić. Dlatego niezależne stowarzyszenia wytypowały dodatkowo 140 obszarów ptasich oraz około 500 obszarów siedliskowych. Tak powstała społeczna lista Natura 2000, nazwana Shadow List, z aprobatą przyjęta przez Komisję Europejską.

Powoduje ona ważkie konsekwencje, a sprawa - używając języka prokuratorów - jest rozwojowa, i to w dość nieoczekiwanej materii: budowy dróg. Zanim powstanie trasa, przedsiębiorca musi uzyskać wiele pozwoleń administracyjnych. Jedno z nich to tzw. decyzja środowiskowa, czyli dokument oceniający, w jakim stopniu inwestycja będzie wpływała na otoczenie, wydawany po uzyskaniu opinii ministra środowiska. Dla niego zaś, co oczywiste, punktem odniesienia są resortowe listy obszarów chronionych. Gdyby więc urzędujący w roku 2004 i 2005 ministrowie uwzględnili uwagi ekologów oraz oficjalną listę Natura 2000 rozszerzyli, byłaby ona jedyna i słuszna. Niestety tego nie zrobili, a tymczasem Shadow List została dostatecznie głośno rozpropagowana wśród parlamentarzystów unijnych. I mleko się rozlało.

Już w kwietniu 2006 r. Komisja Europejska wystosowała pierwsze ostrzeżenie do rządu polskiego, wskazując na "niedostateczny poziom wdrożenia programu Natura 2000". Potem, w grudniu, przesłała na ręce premiera tzw. uzasadnioną opinię, co było drugim i ostatnim ostrzeżeniem przed wszczęciem procesu przed Trybunałem Sprawiedliwości Wspólnot Europejskich (TSWE) o zbyt wąskie wyznaczenie przez Polskę obszarów specjalnej ochrony ptaków. Rząd PiS nie zareagował, więc Komisja spełniła swoją powinność. Złożyła również następne skargi. Obecnie na polskim sektorze ochrony środowiska i gospodarki wodnej ciąży osiem orzeczeń TSWE w sprawie naruszeń prawa unijnego, a dwie kolejne skargi czekają na rozpatrzenie.

Nie można się zatem dziwić Komisji Europejskiej, że od pewnego czasu przyjęła postawę: jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie. Różni przedstawiciele polskiej administracji stwierdzają z goryczą, że od kilku miesięcy KE niezwykle wnikliwie analizuje wszystkie wnioski o dofinansowanie budowy autostrad oraz dróg ekspresowych. Unijni eksperci szczególnie skrupulatnie oceniają dokumentację pod kątem poszanowania tzw. kryteriów środowiskowych oraz spełnienia bez wyjątku procedur, w tym przedstawienia alternatywnych tras przebiegu nowych dróg.

- O ile do połowy ubiegłego roku Komisja przymykała oko na wiele nieprawidłowości i oceniała inwestorów ulgowo, to od tamtego czasu traktowani jesteśmy już surowo, tak jak każdy stary kraj członkowski - zauważa Maciej Trzeciak, wiceminister środowiska.

Źródło informacji: Manager Magazin

Więcej o:
stadiony,
ekologia,
Komisja Europejska,
procedury,
trzeciak,
minister,
Euro 2012,
budowy,
natura

Dodatki

 

Ankieta

Czy banki w Polsce są bezpieczne?





Czy banki w Polsce są bezpieczne?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Tak

 
20%

Nie

 
44%

Trudno powiedzieć

 
19%

Czas pokaże

 
17%Głosów: 1005

Zagłosuj w innych ankietach »



Informacje dodatkowe