Bowiem w Niemczech i we Francji po blisko całodniowym przebywaniu pod kreską sesja ostatecznie zakończyła się skromnym 0,2% wzrostem. Za oceanem odwrotnie. Tamtejszy S&P500 po praktycznie całodniowych wzrostach i zbliżeniu się na odległość 5 pkt od styczniowego szczytu w ostatniej godzinie handlu uległ presji podaży, która zredukowała zdobycz do 0,2%. Dla NASDAQ była to zwyżka o 0,4%, a dla DJIA wzrost o 0,1%.
Sygnały techniczne takie jak przełamanie marcowej linii trendu wzrostowego także nie okazały się wystarczające do pogłębienia spadków. Wydaje się więc, że bez wyraźnych sygnałów makroekonomicznych inwestorzy w krótkim terminie nie potrafią wybrać odpowiedniej drogi. Dzisiejszy poranek także nie przynosi istotnych zmian. W Azji mamy do czynienia z kosmetycznymi spadkami (NIKKEI225 -0,04%, SHAGHAI -0,7%). Natomiast kontrakty na S&P500 zniżkują o 0,1%. W związku z tym kolejne neutralne otwarcie i kontynuacja korekty nie będzie zaskoczeniem. Przed nami kolejny dzień pozbawiony ważniejszych doniesień ze światowych gospodarek, więc podobnie jak wczoraj będziemy śledzić poczynania otoczenia. Z punktu widzenia analizy technicznej w ostatnich dniach handel toczy się w przedziale 2380-2400 pkt. Poziomy te w najbliższym czasie wyznaczają istotne poziomy wsparć i oporów.
Łukasz Janus






Twój komentarz może być pierwszy!