Wydaje się jednak, że to skutek narastającej presji na realizację zysków, która być może będzie widoczna także dziś na GPW, niż zapowiedź zmiany trendu i implikacji tezy, że szczyt hossy mamy już za sobą. Z punktu widzenie analizy technicznej wykres blue chipów wciąż jest ograniczony wsparciami na poziomach 2505-2500 pkt. i 2475 pkt. Opory należy wyróżnić na pułapach 2580 pkt. i 2600 pkt. Nie najlepiej poradziły sobie wczoraj także parkiety w Stanach Zjednoczonych. DJIA oddalił się od linii 11.000 pkt. i po zniżce o 0,66% notuje obecnie wartość 10897,52 pkt.. S&P500 stracił 0,59%, a technologiczny NASDAQ 0,23%.
Spadki w USA są najprawdopodobniej reakcją na wypowiedź przedstawicieli FED o możliwej podwyżce głównej stopy procentowej, której faktyczna zmiana mogła by mieć dalekosiężne skutki dla światowych rynków finansowych. Dziś na notowania wpływ będą mieć dane makro z Europy i z Ameryki. O 10.30 poznamy zmianę produkcji przemysłowej za luty w Wielkiej Brytanii (wartość prognozy to 0,5% m/m), a o 11 zmianę sprzedaży detalicznej w Eurolandzie (wartość prognozy to 0% m/m). Później, bo o 12, na rynek napłynie informacja o zmianie produkcji przemysłowej w Niemczech za luty. Wartość prognozy to 0,6% m/m).
Wydaje się jednak, że dziś w centrum uwagi będzie decyzja ECB w sprawie stóp procentowych w Eurolandzie. Prognoza wynosi 1%, tj. pozostawienie obecnej stopy bez zmian. Trudno raczej spodziewać się innej decyzji i wyprzedzenia przez ECB decyzji FED. Istotna dla rozstrzygnięć czwartkowej sesji będzie także informacja z 14.30 z USA, o liczbie wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Wartość prognozy wynosi 434 tys. Biorąc pod uwagę spadające poranne wartości kontraktów na zachodnioeuropejskie parkiety należy spodziewać się dziś ujemnego rozpoczęcia sesji notowań ciągłych w Warszawie.
Krzysztof Zarychta






Twój komentarz może być pierwszy!