Generalnie polski rynek sprawiał wrażenie silnego i nie poddawał się do piątku nastrojom korekcyjnym. Myślę, do zakupów skłaniał inwestorów silny złoty, jak również rosnące ceny surowców, ze szczególnym uwzględnieniem miedzi i ropy naftowej. W minionym tygodniu został zainaugurowany sezon publikacji wyników finansowych spółek za II kw. 2010. Jak na razie wyniki są lepsze od oczekiwań, a najbardziej pozytywnie wyróżniły się walory PKN Orlen oraz TP SA. Obie spółki wyznaczyły swoje nowe średnioterminowe maksima w ciągu tygodnia, ale reakcja na same wyniki była stonowana. Być może wynikało to z ogólnej sytuacji na rynku. Filarem wzrostu były akcje PZU, które zakończyły tydzień na swoim nowym absolutnym maksimum (biorąc pod uwagę notowania na giełdzie) na 394. W ujęciu sektorowym najlepiej wiodło się walorom spółek chemicznych, deweloperskich oraz medialnych. Z kolei wyraźnie słabiej spisywały się akcje spółek informatycznych, natomiast dało się również zauważyć presję na akcjach banków, spośród których wyróżniał się PKO BP, który pozostawał pod presją sprzedających. Trudno doszukać się motywów, bo nie sądzę by do spadku przyczyniała się możliwość dalszej prywatyzacji spółki przez Skarb Państwa. Wynika to z faktu, iż dalsza prywatyzacja miałaby dotyczyć również walorów PZU, które jednak kontynuowały wzrost. Na szerokim rynku uwagę przykuwały akcje ABM Solid, Almy Market oraz Polskiego Jadła. Pierwsza ze spółek zawarła kontrakt na budowę sieci wodociągowej, ale nie sądzę by to było motywem do kupna walorów spółki. W gronie spółek zniżkujących znalazły się głównie akcje niedawnych liderów wzrostów: Karenu, Komputronika, Muzy czy Rainbow Tours. W przypadku pierwszych dwóch spółek doszło do zawarcia umowy z inwestorem, pod który to motyw papiery te wcześniej silnie zwyżkowały. Generalnie miniony tydzień należy ocenić pozytywnie, gdyż główne indeksy odnotowały czwarty tydzień wzrostu, tym samym lipiec okazał się doskonałym okresem, w którym w dużej mierze odrobione zostały straty z poprzednich miesięcy. Na horyzoncie na razie nie widać czynników, które mogłyby wpłynąć na zmianę nastawienia inwestorów. Nadchodzące tygodnie będę upływały pod znakiem reakcji na publikowane przez spółki raporty finansowe.
Tomasz Jerzyk
Inwestorzy za oceanem już od pewnego czasu przymierzali się do realizacji pokaźnych zysków odnotowanych w lipcu. Do minionego tygodnia główną barierą realizacji takiego scenariusza były jednakże lepsze od oczekiwań raporty kwartalne trwającego już trzy tygodnie sezonu wyników. Na domiar złego dla giełdowych niedźwiedzi, również pierwsze odczyty danych makro bieżącego tygodnia zachęcały w dalszym ciągu do nabywania akcji - wzrost liczby sprzedanych domów na rynku pierwotnym w czerwcu o 23,6% m/m, do poziomu 330 tys.
Warto jednakże zauważyć, że wzrosty odnotowane po publikacji wspomnianych danych odbywały się przy relatywnie niskich obrotach, co zniekształcało niejako prawdziwe intencje uczestników rynku. Przygotowywali się oni przede wszystkim na piątkową publikację danych o tempie wzrostu gospodarki za oceanem w II kwartale, bagatelizując wpływ kolejnych publikacji sfery makroekonomicznej. Te jednak z każdą kolejną kreowały pesymistyczny sentyment, któremu nie potrafiły przeciwstawić się publikacje sezonu wyników - rynek zapoznał się z rozczarowującym raportem przede wszystkim danych o zamówieniach na dobra trwałego użytku (spadek o 1,% m/m vs. +1% m/m prognozy) oraz spadkiem indeksu zaufania konsumentów (do poziomu 50,4 pkt. z 54,3 pkt.), który trudno, żeby ulegał poprawie przy bezrobociu w Stanach Zjednoczonych na poziomie 9,5%. Dodatkowo, oliwy do ognia dodawał komunikat ujęty w Beżowej Księdze Rezerwy Federalnej, wskazujący, że w okresie ostatnich dwóch miesięcy aktywność gospodarcza w kilku okręgach obniżyła się (wpływ kiepskiej sytuacji na rynku nieruchomości komercyjnych oraz końca programu ulg podatkowych dla kupujących domy).
Finalna publikacja tygodnia również rozczarowała - amerykańska gospodarka rozwijała się w II kwartale w annualizowanym tempie 2,4%, poniżej oczekiwań analityków zakładających tempo wzrostu na poziomie 2,5%. Po raz kolejny niemalże całą winą można obarczyć konsumentów, których wydatki w II kwartale roku wzrosły o 1,6%. Na poziomie korporacyjnym, w dalszym ciągu mieliśmy do czynienia z większości lepszymi publikacjami raportów kwartalnych: w tym miejscu na pierwszy plan wysuwają się takie nazwy jak Coca-Cola, Boeing, McDonald's, czy American Express. Inwestorom spodobało się również podniesienie prognoz wyników ze strony DuPont, czy FedExu. Rozczarowujące dane odnośnie amerykańskiej gospodarki sugerują, że z jeszcze większą uwagą inwestorzy będą śledzili kolejnych publikacji makro. Już najbliższy tydzień może w tym względzie mocno pomóc w wypracowaniu sobie obrazu kondycji ekonomii za oceanem: zapoznamy się bowiem przede wszystkim z kolejnymi oficjalnymi danymi z rynku pracy oraz kluczowymi wskaźnikami wyprzedzającymi gospodarki - indeksami ISM dla przemysłu i usług. W odniesieniu do sezonu wyników, swoje raporty przedstawią m.in. takie spółki jak Loews, Procter&Gamble, czy D.R. Horton.
Adam Nowakowski
ANALIZA TECHNICZNA WIG -
Indeks odnotował wzrost do 42878, ale w drugiej części tygodnia WIG korygował wzrost. Najbliższe wsparcie dla indeksu wyznacza minimum na 42145, a w razie jego przebicia będę zwracał uwagę na linie trendu wzrostowego, która znajduje się na 41800. Przebicie tej linii będzie zapowiadało test 41530 lub też 40716. W przypadku silniejszego spadku kupujący winni bronić 40500. Najbliższy opór znajduje się na 42600, a w razie jego przebicia będę zwracał uwagę na 42719.
Ten ostatni poziom ma kluczowe znaczenie w krótkim terminie, a jego przebicie będzie wskazywało na korekcyjny charakter spadku i co za tym idzie będzie zapowiadało wzrost powyżej 42878. W przypadku jego przebicia będę zwracał uwagę na 43270. W przypadku pokonania tego ostatniego poziomu otwarta zostanie droga do testu maksimum z połowy kwietnia na 44302. Układ średnich jest pozytywny, co daje optymistyczne wskazania w średnim horyzoncie inwestycyjnym. Średnia krótkoterminowa wyznacza najbliższe wsparcie na 41723, a w razie jego przełamania popyt winien pojawić się na 40890, gdzie znajduje się średnia z 45 sesji.
Analiza wskaźnikowa potwierdza korektę na rynku, bowiem zdecydowana większość wskaźników zniżkuje. Na początku tygodnia należy liczyć się z perspektywą pogłębienia spadku, bowiem na razie żaden wskaźnik nie wskazuje na wyczerpywanie się potencjału korekcyjnego. MACD w dalszym ciągu znajduje się powyżej swojej linii sygnalnej, a to z kolei sugeruje, iż spadek jest tylko korektą. Na tygodniowym wykresie świecowym ukształtowała czarna świeczka o niewielkim korpusie, z zauważalnym górnym cieniem i nieco mniejszym dolnym. Linia świecy wskazuje na podaż na wyższych poziomach, z drugiej strony widać też zainteresowanie kupnem na niewiele niższych poziomach.
Tomasz Jerzyk
Analityk Techniczny
DM BZ WBK SA






~Jesse Livermore
Tydzień wielkiej aktywności - tak mozna podsumować to co się działo na tej spólce w ostatnim tyg...
dodaj komentarz »wszystkie wątki »