Polskie nowoczesne uzbrojenie na razie tylko w planach

Gawron miał ratować stocznie, Iryda - PZL Mielec. Najwyższy czas wyciągnąć wnioski z klęsk. Eksperci mają tę wiedzę, ale potrzeba politycznej woli - stałej, ponad kadencjami rządów.

Mimo ogromnych pieniędzy na projekty obronne nie udało się (poza nielicznymi wyjątkami) dopracować w tej dziedzinie polskich, nowoczesnych produktów. A te wyjątki? Samobieżny moździerz Rak, BSL FlyEye, AHS Krab czy zestaw przeciwlotniczy Grom/Piorun.

Istotną rolę w ich realizacji odegrały firmy prywatne (czasem zagraniczne), a przedsiębiorstwa państwowe, jak np. Huta Stalowa Wola, były integratorami wykorzystującymi swój potencjał przemysłowy. A przecież w polskim przemyśle zbrojeniowym przeważają firmy kontrolowane przez Skarb Państwa.

Dlaczego przedsiębiorstwom z bezpośrednim wsparciem państwa i środkami z offsetu nie udało się samodzielnie wprowadzić nowoczesnych rozwiązań, a udawało się to z udziałem niewielkich firm, założonych przez inżynierów? Czy wobec tego obecna polityka MON-u - preferująca w przetargach państwowy przemysł - jest słuszna?

Reklama

Stracone lata

Koncepcje mieliśmy dobre - i to na skalę światową. Gdzie w takim razie leżą przyczyny porażki?

- W przypadku korwety Gawron (teraz to okręt patrolowy - przyp. red.) odpowiedzialność za niezrealizowanie projektu spoczywa głównie na poprzednich władzach MON-u, które nie zapewniły ciągłości finansowania. Każdy duży projekt badawczo-rozwojowy czy też wdrożenie nowego kompleksowego produktu dla wojska musi być czynnością ciągłą, ze stałym finansowaniem - twierdzi Jerzy Aleksandrowicz, szef Praktyki Przemysłu Obronnego i Lotnictwa w Kancelarii Kochański, Zięba i Partnerzy.

Korwetę Gawron budowano 14 lat (!), kosztowała ponad miliard złotych i ostatecznie ukończono ją jako okręt patrolowy ORP Ślązak do ochrony morskich linii komunikacyjnych i podejść do portów. Zwodowana 2 czerwca 2015 r. jest szybka jak na ten typ okrętu - to pozostałość po wymaganiach stawianych Gawronowi (miał zwalczać okręty podwodne).

- Odrzutowiec Iryda był całkowicie polski, lecz już Gawron miał powstać we współpracy międzynarodowej, bo nie mieliśmy doświadczenia w budowie takiej klasy okrętów. Zakup licencji był dobrym pomysłem, ale pierwotnie planowano siedem takich jednostek. Kompletnym fiaskiem projektu było to, że nie dość, iż obcięto finansowanie, to jeszcze zrezygnowano z budowy pozostałych okrętów - przypomina Jerzy Aleksandrowicz.

Wielu ekspertów twierdzi, że zamiast dobrze wyposażonej korwety dostajemy "najdroższą motorówkę" w Marynarce Wojennej.

- To trochę niesprawiedliwe. Ostatecznie powstał drogi patrolowiec, który kiedyś można dozbroić. Zapłaciliśmy za grzechy przeszłości i trzeba się zastanowić, jak te złe doświadczenia wykorzystać, aby ich nie powielić przy kolejnym przedsięwzięciu - dodaje Aleksandrowicz.

Słabością polskiej zbrojeniówki pozostaje brak podejścia projektowego. Przykładem nie najlepszych wdrożeń jest armato-haubica Krab. Nośność podwozia w żadnym wypadku nie odpowiadała potrzebom, dopiero zakup licencji z Korei okazał się dobrym wyjściem. Ale to była decyzja Inspektoratu Uzbrojenia, a nie PGZ; wojsko musiało samo zasugerować rozwiązanie...

Najnowszy przykład opóźnień realizacji prac badawczych i niepewnej przyszłości to wóz wsparcia bezpośredniego Gepard (umowa z NCBiR z 2013 r.; prototyp miał być gotowy do kwietnia 2015 - termin przedłużono do marca 2017 r.; kolejna data zakończenia prac - grudzień 2018 r.!). O poważnej zwłoce można też mówić w przypadku systemu dowodzenia i kierowania ogniem Kryl. Umowa pochodzi z 2013 r.; projekt miał być zrealizowany w 2017 r. , a jest opóźniony o rok; nie został jednak ujęty w Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022, co oznacza, że wojsko nie jest nim zainteresowane.

Nie pociesza fakt, że z podobnym problemem boryka się na przykład Japonia. Ma świetne propozycje, ale zdarza się, że armia po pewnym czasie mocno redukuje pierwotne zamówienie. To powoduje, że japońskie projekty zbrojeniowe należą do najdroższych na świecie. Przykład? Projekt myśliwca opracowanego na podstawie samolotu F16. Mitsubishi F2 to powiększona i lepiej wyposażona, jak na swoje czasy (F2 powstał pod koniec lat 90. XX wieku), modyfikacja, dostosowana do dłuższego lotu. Zamówiono 140 sztuk, a później ścięto tę pulę o połowę.

- W Polsce od wielu lat popełniamy zasadniczy błąd: nie ma spójnej, długofalowej polityki zbrojeniowej - niezależnej od opcji politycznej. Jeśli ktoś powie, że taka polityka istnieje, to trzeba go od razu zapytać, w jaki sposób jest realizowana... - uważa Jerzy Aleksandrowicz.

Korea i Turcja w latach 80. XX wieku startowały ze zbliżonej do nas pozycji, ale zbudowały potęgę przemysłu obronnego. Dystans między przemysłem zbrojeniowym tych państw a Polską jest ogromny.

- Ta przepaść wynika m.in. z realizacji dużych projektów. Turcja i Korea zamawiały po kilkaset sztuk samolotów, czołgów czy serie okrętów, ale w zamian otrzymywały większe, a więc bardziej korzystne dla przemysłu, programy offsetowe - podkreśla Aleksandrowicz.

Odrobina strategii

Przemysł i wojsko od miesięcy czekały na najważniejszy dokument. W połowie maja br. MON przedstawił Strategiczny Przegląd Obronny (SPO). Eksperci twierdzą, że powinien powstać w nowej formie już dawno. Co zawiera? Zakupy samolotów wielozadaniowych piątej generacji (program "Harpia", co najmniej dwie eskadry); rozwój artylerii lufowej i rakietowej (wydatki wzrosną kilkukrotnie); nabycie śmigłowców szturmowych (przy mniejszym nacisku na śmigłowce wielozadaniowe); budowę wielowarstwowej obrony powietrznej (programy "Narew" i "Wisła"); "zwielokrotnienie potencjału przeciwpancernego" (zakupy przeciwpancernych pocisków kierowanych, ale i projekt nowego czołgu). Koncepcja przewiduje też wprowadzenie broni wykorzys-tującej lasery i działa elektromagnetyczne.

Na pierwszym planie postawiono misję obrony terytorium Polski, co jest fundamentalną zmianą w stosunku do poprzednich tego typu dokumentów, które dotychczas - jak zauważył prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski z Uniwersytetu Łódzkiego - odpowiadały przede wszystkim "na pewne zapotrzebowanie polityczne" (demonstrowanie naszej użyteczności w misjach zagranicznych czy zniesienie powszechnego obowiązku służby wojskowej).

Filip Seredyński z kancelarii SLS Seredyński Sandurski, ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Przemysłu Obronnego, zwraca uwagę, że na sprawnie działający mechanizm pozyskiwania uzbrojenia i sprzętu wojskowego składa się wiele elementów, które muszą się zazębiać: identyfikowanie przez siły zbrojne ich potrzeb, mapowanie kompetencji polskiego przemysłu, analiza trendów światowych, prace R&D, offset, zakupy, obsługa, serwis i remonty sprzętu.

- Obecny system jest wadliwy, co stanowi jedną z głównych barier rozwoju sił zbrojnych. Środki finansowe są wprawdzie zagwarantowane w corocznym budżecie, ale mogłyby być wydatkowane znacznie lepiej, gdyby system sprawnie działał. W konsekwencji mamy np. prace B+R, w których kosztem dziesiątek milionów złotych powstają demonstratory technologii lub prototypy niewprowadzane potem do produkcji seryjnej - z uwagi na brak zamówienia z MON-u - mówi Filip Seredyński.

Innym przykładem jest zakup śmigłowców. Rząd realizuje dziś politykę całkowicie odmienną od proponowanej przez Aleksandra Szczygło (w 2007 r. - szef MON-u; 2006-07 - szef Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego; 2009-10 - szef BBN) w Narodowym Programie Śmigłowcowym. Ten dokument - zdaniem Aleksandrowicza - powinien być dla każdego rządu wzorcowy, bo tak przemyślanych i ułożonych projektów właśnie nam potrzeba.

Czy zatem rozwiązaniem mogłoby być powołanie Agencji Uzbrojenia?

- Tak; gdyby Agencja (a nie poszczególne spółki PGZ) nadzorowała projekty, byłoby to z korzyścią dla wojska, chociaż niewątpliwie trudniejsze dla przemysłu - twierdzi Aleksandrowicz.

Komentatorzy wskazują, że do powołania Agencji Uzbrojenia potrzeba teraz głównie woli politycznej. Przyczyną problemów z realizacją zamówień dla wojska pozostają zapewne zbyt duża liczba instytucji i nieprzejrzyste, długotrwałe procedury.

- Receptą jest przede wszystkim przyjęcie mechanizmów zarządzania projektowego z jasno określonym harmonogramem projektu, budżetem i odpowiedzialnością za realizację spoczywającą na kierowniku projektu - stwierdza Filip Seredyński.

Agencja Uzbrojenia od początku powinna mieć pieczę nad projektami przez wszystkie ich fazy, poczynając od analityczno-koncepcyjnej, poprzez wybór, aż po eksploatację. To pozytywnie wpłynęłoby na mechanizm pozyskiwania sprzętu dla armii. Dyskusyjne jednak, czy - ze względu na sprawność - powinna ona działać w kolektywnej formule.

MON nie ma jednak na razie planów powołania Agencji.

- Prowadzone są analizy wewnątrz pionu sekretarza stanu w MON-ie na temat efektywności takiego rozwiązania - powiedziała nam mjr Anna Pęzioł-Wójtowicz, rzecznik prasowy MON-u.

Potencjał i zamiary

- Po raz pierwszy od ponad 8 lat wszystkie środki przeznaczone w budżecie na ten cel zostały wykorzystane, czyli 99,9 proc. pieniędzy przewidzianych na 2016 r. - wskazuje Pęzioł-Wójtowicz i wyjaśnia, że obejmuje to ponad 140 umów związanych z dostawą nowego lub modernizacją już posiadanego wyposażenia. Trwa postępowanie na zakup potrzebnych wojskom specjalnym i Marynarce Wojennej śmigłowców do bojowych misji poszukiwawczo-ratowniczych i maszyn do zwalczania okrętów podwodnych.

Wyposażenie armii w haubice Krab czy rakiety JASSM ER jest według MON-u symbolem nowoczesności polskiego żołnierza.

- Chcemy także, by niemieckie, całkowicie wyremontowane i zmodernizowane czołgi Leopard wkrótce trafiły do użytkowników - twierdzi pani rzecznik. Modernizację czołgów Leopard zaplanowano do roku 2019.

MON przypomina też, że zrealizowano z sukcesem kilkaset może mniej spektakularnych, ale mających wielkie znaczenie dla wzmacniania potencjału SZ umów na uzbrojenie. A "Plan modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP w latach 2017-2022 ze szczególnym uwzględnieniem lat 2017-2019" zawiera zadania dotyczące pozyskania bojowych wozów piechoty Borsuk na podwoziu UMPG i 155 mm dywizjonowych modułów ogniowych Regina. Ze względu na klauzulę projektu (poufne) nie ujawnia się tu harmonogramów zadań.

- Staramy się również poprawić współpracę między przemysłem a wojskiem. Najważniejsze zamówienia zostały skierowane do rodzimego przemysłu oraz do USA - podkreśla przedstawicielka resortu obrony, dodając: - Mamy świadomość, że produkty naszych zakładów mogą się okazać nie tak zaawansowane technicznie jak francuskie, niemieckie czy amerykańskie. Jednak ideą nie jest posiadanie najlepszego na świecie sprzętu z zagranicy, ale tego, który spełnia wszystkie wymagania - z wykorzystaniem potencjału krajowego. Mamy mniejsze możliwości finansowe, ale za to duży potencjał przemysłowy i intelektualny, który chcemy jak najlepiej wykorzystać.

W 2017 r. MON ma do wydania na modernizację 10 mld zł, z tego ok. 2 mld zł pochłoną samoloty dla VIP-ów. Nie wiadomo za to, jakie będą losy śmigłowców i tarczy antyrakietowej, nie mówiąc już o okrętach podwodnych (zakup czterech także przewiduje się w SPO)...

Trudno ocenić, które przedsięwzięcia uda się sfinalizować. Duże szanse ma projekt Homar, czyli wyrzutnia rakietowa i kilka mniejszych zakupów oraz sprzęt dla Wojsk Obrony Terytorialnej.

Zmiany i reformy widać tymczasem jednak raczej fragmentarycznie. Nie ma pewności, czy ministerialne mechanizmy uchronią nas przed wyrzucaniem publicznych pieniędzy na projekty przewlekłe lub chybione.

Podczas wizyty prezydenta Stanów Zjednoczony Donalda Trumpa podpisano memorandum informujące, że rząd Stanów Zjednoczonych wyraża zgodę na sprzedanie Polsce baterii rakiet Patriot w najnowocześniejszej konfiguracji, takiej jakiej używają wojska USA. To ważna deklaracja, bo oczekiwana zarówno przez polski przemysł obronny oraz wojsko.

Katarzyna Walterska

Więcej informacji w portalu "Wirtualny Nowy Przemysł"

Dowiedz się więcej na temat: Wojsko Polskie | nowoczesne | uzbrojenie
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »