Mocny szeroki rynek
O ile piątkowy handel dość wyraźnie obnażył naszą krótkoterminową słabość względem rynków zagranicznych w sektorze największych spółek, o tyle dzisiaj można było odnieść wrażenie, że gracze zdali sobie sprawę z tego, że piątkowa słabość była nieco na wyrost i próbowali zmniejszać powstałe dysproporcje, co widać było zwłaszcza w drugiej części dnia, gdy rynek podnosił się po słabszym początku, przy czym ruch miał charakter wewnętrzny, a nie oparty na zmianach w Eurolandzie, czy Wall Street.
Niestety dzisiejsze zmiany nie szły już w parze z wysokimi obrotami, przez co wiarygodność tego podejścia jest już nieco mniejsza. Ostatecznie handel na WIG20 zakończył się obrotem niecałych 470 mln złotych. O ile w sektorze największych spółek połączenie sesji piątkowej i dzisiejszej daje nam interesujący ząbek na wykresach, o tyle jednomyślność co do dalszego kierunku dalej zachowana jest w sektorze małych i średnich spółek, których indeksy zyskały dziś odpowiednio 1,48% i 1,23%. Ten segment jest już od dłuższego czasu odporny na globalne wahania na rynkach bazowych i wydaje się, że dopiero jakiś poważniejszy problem, istotnie zwiększający awersję do ryzyka na rynkach naszego regionu, miałby prawo rykoszetem trafić w szeroki rynek.
Póki co podejście prowadzone jest tam bardzo sukcesywnie, natomiast aktywność podaży na poszczególnych walorach ogranicza się albo do płytkich korekt, albo zatrzymań przy maksimach wcześniejszego podejścia. Jak na razie zatem nie pojawia się tak powszechnie oczekiwana przez uczestników rynku korekta. Im dłużej gracze będą na nią czekali, tym większe szanse, że rynek będzie się przesuwał na wyższe limity, nie dając możliwości zakupu papierów po niższych cenach. Tomasz Gessner
Nadal stabilnie
Co więcej, takie zatrzymanie po kolejnej, mocniejszej sesji dość dobrze wpisuje się w strukturę budowanego obecnie kierunku, którego dynamika wciąż trzymana jest jeszcze w ryzach, a to z kolei sygnalizuje, że rynek ma prawo w takim stylu dalej wspinać się na coraz wyższe poziomy, testując zeszłoroczne szczyty, co część indeksów amerykańskich już robi.
Pierwsze światło ostrzegawcze miałoby się prawo zapalić w sytuacji, w której indeksy bazowe zaczęłyby w sposób bardziej dynamiczny przyspieszać, przybliżając w ten sposób moment przesilenia. Póki takie zachowanie się tam nie pojawia, nasz rynek powinien z zewnątrz dalej dostawać wsparcie.
To pojawia się także ze strony krajowej waluty, która wciąż pozostaje mocna, czego zasługą jest mniejsza awersja do ryzyka na rynkach wschodzących naszego regionu. Jeśli nic nie pokrzyżuje nam planów, a więc sytuacja zewnętrzna pozostanie przynajmniej stabilna, na naszym rynku popyt powinien w przypadku indeksu WIG20 przynajmniej spróbować przetestować okolice 2433 pkt., stanowiące obecnie główny opór o charakterze średnioterminowym. Jego przekroczenie otworzyłoby drogę w kierunku 2600 pkt., co miałoby prawo wlać kolejną porcję optymizmu na rynek, ale też zwiększyć ryzyko przyspieszenia trendu, a co za tym idzie pojawienia się w jego ramach korekty. Póki takie przyspieszenie się nie pojawia, wspinaczka po ścianie strachu ma prawo być kontynuowana.
Tomasz Gessner






Twój komentarz może być pierwszy!