W ujęciu historycznym to potwierdzenie następowało, choć nieraz trzeba było się uzbroić w cierpliwość. Główny wpływ na relatywną słabość WIG-20 miały w moim odczuciu powiązania z rynkiem walutowym oraz poprzez rynek terminowy z parkietami zagranicznymi. Zarówno rynek kasowy jak i terminowy generowały sygnały zapowiadające wzrost do nowych maksimów, aczkolwiek wyższe poziomy były wykorzystywane przez sprzedających.
Można odnieść wrażenie, iż główne giełdy czekają na przełamanie oporów w rejonie 1010-1020 przez S&P 500, a bez tego nikt nie chce się wysuwać przed szereg, myślę tu zarówno o DAX-ie jak i naszym WIG-20. Jeśli spojrzymy na zachowanie walut to ewidentnie widać związek z dolarem, gdzie umocnienie złotego sprzyja scenariuszom wzrostowym, natomiast osłabienie złotego generuje fale podaży. W minionym tygodniu WIG-20 w ujęciu dolarowym dość precyzyjnie wyprzedzał o kilka czy kilkanaście minut ruch na rynku kasowym, co zazwyczaj dawało okazję zajęcia bardziej obiecującej lub też zabezpieczenie posiadanych pozycji.
W Polsce trwa sezon publikacji wyników finansowych za 2 kw. br. i bez wątpienia musi cieszyć fakt, iż dokonania spółek w większości przypadków przekraczają rynkowy konsensus. Problemem pozostaje reakcja rynku na dokonania spółek, która pozostawia wiele do życzenia. Można domniemywać, iż lepsze dokonania zostały już przez rynek zdyskontowane w ostatnich tygodniach czy nawet miesiącach. W gronie największych spółek najlepiej spisały się papiery TVN, które zyskały 18,2% w skali tygodnia. Do spadku WIG-20 w największym stopniu przyczyniły się walory PGNiG, PKO BP oraz PKN Orlen. Oczywiście "szlagierami" były akcje małych i średnich spółek i to przede wszystkim te spółki rozpalały wyobraźnię inwestorów. Jak zwykle trudno doszukać się źródeł wzmożonego zainteresowania akcjami spółek, ale na pierwszy plan wysuwały się walory spółek deweloperskich takich jak Immoeast, Orcogroup czy też Echo Investment.
Z innych spółek moją uwagę przykuły papiery Wieltonu czy Polnordu. Generalnie sytuacja wygląda w ten sposób iż WIG-20 nie może zdecydować w którą stronę chce podążać, a taka sytuacja sprzyja rynkowym średniakom czy maluchom, które jak wiadomo są domeną krajowych inwestorów instytucjonalnych. Cały czas się liczę z ryzykiem silniejszej korekty, szczególnie na akcjach dużych spółek (ze względu na dolara i podaży ze strony inwestorów zagranicznych), ale myślę, że warto nie ustawać i szukać takich spółek na które zagranica nie spogląda, bo apetytu na ryzyko zaspokoić nie można. A chyba ten czynnik najbardziej stymuluje wzrosty na spółkach rozwojowych.
Tomasz Jerzyk







Twój komentarz może być pierwszy!