
Kabriolet kabrioletowi nierówny. Nowe auto ze składanym dachem można mieć za mniej niż 100 tys. złotych. Jazda nim dostarczy sporo frajdy, ale w niedrogich modelach pęd powietrza nigdy nie będzie budził szczególnych emocji, a praca silnika pozostanie najczęściej po prostu nieciekawym mechanicznym pomrukiem. Jeśli ktoś oczekuje czegoś więcej, musi pomyśleć o autach z wyższej półki.
Chociażby o najmocniejszych wersjach kabrioletów zbudowanych na bazie popularnych limuzyn klasy średniej. Te warte uwagi produkują Audi, BMW i Mercedes. Gdy mowa o odmianach z mocnymi silnikami, marki te nie mają sobie równych. Sił w tej klasie próbuje na przykład Saab, niemniej ze swoim 255-konnym 9-3 Cabrio nie ma wśród trójki najpotężniejszych konkurentów czego szukać. Podobnie jak 230-konne Volvo C70 T5. To szybkie auta, lecz jednocześnie - zupełnie inna klasa.
Szkoda, że w naszym kraju nie jest oferowane 420-konne Audi RS4 Cabrio, osiągające "setkę" w 4,9 sekundy i wyposażone w stały napęd na cztery koła. Chętni na przejażdżkę tym autem muszą się wybrać po nie do Niemiec, gdzie zapłacą nieco ponad 85 tys. euro.W Polsce dostaną tylko 255-konne A4 Cabrio za przeszło 230 tys. złotych.
Podobnych ograniczeń nie czynią ani BMW, ani Mercedes. Za 332 tys. zł można się stać właścicielem 420-konnego BMW M3 Cabrio - z metalowym dachem i napędem na tylną oś. Jazda nim to prawdziwa przygoda. I to taka, o jakiej marzą duzi chłopcy. Ale uwaga! M3 nie wybacza błędów - tak samo jak motocykl. Prowadzone przez wprawnego kierowcę potrafi pokonać zakręty niczym wyścigowy bolid, ale wystarczy jedno zbyt mocne muśnięcie pedału gazu, by wprowadzić je w poślizg. Nieco mniej narowisty jest Mercedes CLK 63 AMG. Ma wprawdzie więcej koni (jest ich aż 481) i większy silnik (6,3-litrowy V8), tyle że zamiast manualnej skrzyni - automat, który sprawia, iż auto zyskuje nieco mniej sportowy, a bardziej komfortowy charakter. Nie znaczy to jednak, że nie da się nim poszaleć. Można - po wybraniu ustawienia "sport" zawieszenia i przełączeniu skrzyni w tryb manualny. I jeszcze jedno. Po otwarciu dachu warto ściszyć muzykę po to, by wsłuchać się w klang silnika. Trudno o bardziej dopracowany dźwięk (tak, teraz odgłosy pracy motoru to rezultaty setek godzin pracy inżynierów), łącznie z przywodzącymi na myśl prawdziwe wyścigówki "strzałami" z wydechu. Tyle tylko, że za przyjemność bycia właścicielem takiego cudeńka trzeba zapłacić jeszcze więcej niż za sportowy kabriolet z Bawarii - mianowicie aż 415 tys. złotych.
Można jednak pojeździć efektownym kabrioletem i szybko, i sporo taniej. Jak? Gdy się kupi nieco mniejsze auto tej kategorii. W niej znowu dominują Niemcy. Do wyboru jest kilka tzw. roadsterów: Audi TT (z napędem 4x4) oraz BMW Z4 i Mercedes SLK (tylnonapędowe). Audi w tej chwili nie oferuje nic, co mogłoby wzbudzić wielkie emocje. Czyż bowiem 272 KM z 2-litrowego silnika może kogokolwiek przyprawić o gęsią skórkę? Jeśli porównać to do możliwości, jakie mają modele MZ4 i SLK 55 AMG - na pewno nie. Cóż, koncerny z Monachium i Stuttgartu zdystansowały w tej klasie Audi, któremu nie pomoże zapewne nawet zaprezentowany ostatnio TT Clubsport z 300-konnym motorem.
Mercedes proponuje 360-konnego roadstera z 5,4-litrowym V8 i 7-biegową automatyczną skrzynią biegów. Za okrągłą sumkę 300 tys. złotych. Sporo, ale w zamian otrzymuje się auto rozpędzające się do "setki" w 5 sekund. Nie osiągi są jednak najważniejsze. Wielu bardziej doceni to, jak SLK się prezentuje - jego sylwetka przywodzi na myśl samochód o wiele droższy: supersportowego SLR McLarena. Za to całkiem indywidualny styl ma BMW MZ4 - szczególna odmiana Z4. Beemka w tej wersji - za 265 tys. zł - ma 343 KM, bardzo efektowny, choć specyficzny wygląd, i sztywne, niczym w wyścigowym bolidzie, zawieszenie. O komforcie można zapomnieć.
Na zamkniętych torach dobrze czują się także inne rasowe auta. Te, które można by określić mianem kultowych, a dostępne również w wersjach ze składanym dachem. Jako pierwsze w tej grupie wypada wymienić Porsche 911 Turbo Kabriolet, które w Polsce kosztuje prawie 180 tys. euro; w Niemczech - nieco ponad 150 tys. euro. Kłopot w tym, że nie da się go kupić od ręki. Chętnych jest po prostu zbyt wielu.
A osiągi? Znakomite: 480 KM i czas rozpędzania do 100 km/h w 4 sekundy. Co więcej, akurat to auto jeździ stabilnie i bezpiecznie również po śliskiej nawierzchni, na przykład podczas deszczu. Powód? Stały napęd na obie osie.







~jjk
przecież to strata czasu piszącego, drukarni, o czytelnikach nie wspominając
~28-latek
Na takie glupoty.
~wojtek
kabrioletach, ty jesteś za młody.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »