Handel detalicznie zabetonowany

Rynkiem obrotu detalicznego rządzą wielkie podmioty, zależne od zagranicznego kapitału. Dzisiaj dla polskiego przedsiębiorcy start od zera na tym rynku jest z góry skazany na klęskę.

Pobierz darmowy: PIT 2015

Projekt ustawy o podatku od handlu detalicznego zaproponowany przez ministra finansów wywołał lawinę krytyki. Ministerstwo Finansów (MF) zdaniem m.in. sieci franczyzowych zrobiło zamach na polski handel. W mediach pojawiły się reklamy w formie nekrologu obwieszczającego śmierć polskiej franczyzy. Tryb orzekający użyty w ogłoszeniu to zdecydowane nadużycie. Nad ostatecznym kształtem podatku nadal trwają prace i nie jest przesądzone, w jakiej formie ostatecznie wejdzie w życie. Problemem jednak nie jest sama danina, a funkcjonowanie całego rynku handlu detalicznego w naszym kraju.

Reklama

Urodzaj rodzajów

Główna oś dyskusji obraca się wokół sprzedaży artykułów spożywczych. To ogromny rynek - z danych GUS wynika, że sprzedaż ogółem w 2014. w branży spożywczej wyniosła 238,1 mld zł. Dla porównania w segmencie odzieży i obuwia obrót plasował się na poziomie 30,6 mld zł, w branży remontowo-budowlanej (DIY) niecałe 26 mld zł, a w RTV, AGD i IT - niespełna 23 mld zł. Branża spożywcza jest więc najbardziej łakomym kąskiem w "detalu".

Chcąc zaopatrzyć się w produkty żywnościowe, konsumenci mogą skorzystać z pięciu różnych typów sklepów. Można udać się do hipermarketu, czyli sklepu o powierzchni sprzedażowej powyżej 2,5 tys. m2. W palecie są też supermarkety, czyli jednostki, których metraż zawiera się w widełkach 400-2499 m2.

Popularne są także dyskonty, czyli średniej wielkości sklepy samoobsługowe, oferujące niektóre produkty w dużo niższych cenach. Mniejsze zakupy możemy zrobić w sklepach typu convenience, czyli podmiotach o ok. 100 m2, mających w asortymencie jedynie podstawowe artykuły lub w punktach takich jak stacje benzynowe, kioski czy bazary.

Niemal połowa rynku sprzedaży artykułów spożywczych należy do hiper- i supermarketów oraz do dyskontów. Tego typu jednostki zdominowane są przez kapitał zagraniczny. Około 90 proc. hiper- i supermarketów zarządzanych jest przez podmioty spoza naszego kraju. W przypadku dyskontów nie ma ani jednej polskiej firmy, która działałaby w tym segmencie.

Sposoby organizacji struktury sieci przedsiębiorstw handlowych są w segmencie spożywczym wyjątkowo różnorodne. Wynika to m.in. z zasad, którymi rządzi się rynek hurtowy. Lwią część dostawców stanowią niewielkie przedsiębiorstwa z Polski. Takie podmioty w relacji z wielkimi, globalnymi właścicielami dużych sklepów i dyskontów znajdują się na z góry straconej pozycji. Panuje zatem swoisty dyktat ogromnych sieci, które praktycznie ustalają ceny. Takiej możliwości nie mają pojedynczy sklepikarze czy niewielkie sieci.

Do tego dochodzi możliwość "optymalizacji" podatkowej - np. w 2013 r. Lidl nie zapłacił ani złotówki podatku CIT, Biedronka zaś - równowartość 0,92 proc. swojej sprzedaży ogółem. To pchnęło wielu właścicieli niewielkich sklepów do przyłączenia się do jednej z sieci ajencyjnych, franczyzowych lub grupy zakupowej.

Sieci ajencyjne różnią się od franczyzowych tym, że przedsiębiorcy prowadzący poszczególne podmioty nie są ich właścicielami, a - jak sama nazwa wskazuje - ajentami, dzierżawcami. Takie podmioty są zatem w pełni zależne od właściciela i ich autonomia jest bardzo mocno ograniczona. Co warte podkreślenia - sieć sklepów Żabka, wbrew obiegowej opinii, nie jest podmiotem z polskim kapitałem. Obecnie właścicielem osiedlowych sklepików sygnowanych tym logo jest fundusz Mid Europa Partners, należący do kilku menedżerów z różnych krajów. Grupy zakupowe to zrzeszenia przedsiębiorców dokonujących zakupów u dystrybutorów za pomocą jednego podmiotu, w celu zwiększenia efektu skali i zwiększenia swojej siły negocjacyjnej.

Największa część segmentu detalicznego handlu artykułami spożywczymi należy do Jeronimo Martins, właściciela dyskontów Biedronka. Roczny przychód sieci dyskontów w 2014 r. wyniósł niecałe 36 mld zł. Na drugim miejscu jest grupa Eurocash z blisko 17 mld zł. To właśnie między tymi dwoma podmiotami rodem z Portugalii trwa bratobójcza wojna o serca polskich konsumentów. Twórcą obecnego kształtu grupy Eurocash jest Luis Amaral, który wcześniej jako dyrektor generalny Jeronimo Martins budował potęgę Biedronki w Polsce. Kilka lat temu najpierw rzucił pracę dla Biedronki, a potem wyzwanie dominującej na polskim rynku sieci. Wymyślił nietypowy model biznesowy - zrzeszenie sieci niewielkich sklepów i hurtowni. Dzięki temu jest w stanie zaoferować małym sklepom, będącym częścią łańcucha jednej z franczyz, znajdujących się w jego portfolio, atrakcyjne warunki dostawy. Wypowiedział wojnę handlowi wielkopowierzchniowemu i aktywnie lobbuje na rzecz rozwoju sieci małych sklepów, przyczyniając się jednak tym samym do postępującej marginalizacji niezależnych podmiotów.

Branża detalicznego obrotu artykułami spożywczymi w ciągu ostatniej dekady zmieniła się znacząco. Według raportu KPMG rynek sklepów wielkopowierzchniowych jeszcze w 2005 r. miał 46 proc. udział w rynku. W 2015 r. było to już 63 proc. W tym czasie istotnie zwiększyło się znaczenie dyskontów, które dekadę temu stanowiły 8 proc., a obecnie ponad 25 proc. Niestety - kosztem niezależnych sklepów spożywczych. To niezwykłe, ale te jeszcze dziesięć lat temu zajmowały dwie piąte rynku. Obecnie to tylko 15 proc.

Elektro-obrót

Nieco inaczej sprawy mają się w przypadku obrotu elektroniką i AGD. W tej branży ponad 80 proc. podmiotów to nasze rodzime sieci sprzedaży, które nie mają możliwości transgranicznej optymalizacji podatkowej. Sprzedaż detaliczna sprzętów elektronicznych odbywa się w przeważającej mierze właśnie za pośrednictwem sieci sklepów branżowych - 2/3 szacowanego na 22,8 mld zł wolumenu przechodzi przez nie. Stosunkowo duży udział ma w tym segmencie e-commerce - blisko 25 proc. gadżetów kupowanych jest przez internet. Inne kanały sprzedaży, takie jak sklepy indywidualne czy hipermarkety i dyskonty mają marginalny udział w rynku.

Pomimo dominującego znaczenia dużych sieci - w dodatku krajowych - w branży panuje dyktat dostawców. Nawet największe sieci, działające jednak lokalnie z punktu widzenia naszego kontynentu, nie mogą równać się z globalnymi producentami, takimi jak Samsung, Apple czy Sony. W tej branży tylko sieci globalne mają siłę negocjacyjną - w Polsce jest to niemieckie Metro AG, właściciel m.in. marek takich jak Media Markt i Saturn. Należy do nich 18 proc. rynku.

Gałąź obrotu sprzętem elektronicznym jest specyficzna nie tylko pod kątem struktury, ale także.. skali przestępstw podatkowych. Zdaniem wielu ekspertów ciężko znaleźć podmiot, który nie uczestniczy w karuzeli VAT. Organy kontroli skarbowej prowadzą aż 626 postępowań w firmach zajmujących się obrotem sprzętów elektronicznych (stan na dzień 30 września 2015). Powszechność "zarabiania na boku" jest jednym z powodów wyjątkowo niskich marż w tym segmencie. Uczciwym przedsiębiorcom niezwykle trudno jest wygenerować zadowalający dochód.

Specjaliści w odwrocie

Do rynku handlu detalicznego zaliczają się także specjalistyczne sklepy takie jak drogerie, jednostki o profilu remontowo-budowlanym, podmioty z branży odzieżowej, obrót książkami, płytami i prasą czy materiałami rolniczymi.

Zarówno w przypadku branży kosmetycznej, odzieży i obuwia, jak i remontowo-budowlanej zdecydowana większość rynku należy do podmiotów zagranicznych. Drogerie Rossmanna generują 26 proc. obrotu całej branży kosmetycznej, kiedy największy polski podmiot - Polbita, właściciel marki Natura, ma jedynie dwuprocentowy udział w branży. Podmioty spoza naszych granic są w posiadaniu 80 proc. tego rynku.

Jednocześnie dostawcy rynku kosmetycznego są bardzo zróżnicowani. To zarówno ogromne światowe koncerny, jak i drobni przedsiębiorcy z Polski. Nie można zatem obwiniać rynku hurtowego o niekorzystną z punktu widzenia "narodowości" kapitału strukturę rynku detalicznego.

Z kolei w branży budowlano-remontowej, zwanej także DIY (Do-It-Yourself), 22 proc. rynku należy do Castorama Polska, właściciela sieci sklepów Castorama i Brico Depot. Drugie miejsce zajmuje Leroy Merlin i Bricoman z obrotem na poziomie 3 mld zł. Do nich należy ok. 13 proc. sprzedaży w tej branży. Polska Grupa PSB-Mrówka, działająca na zasadzie grupy partnerskiej, zrzeszającej 352 małe, rodzinne firmy, odnotowuje ledwie ponad 1 mld zł przychodów, co stanowi ok. 4 proc. tego segmentu. W tym przypadku łańcuch dostawców jest różny dla każdego sklepu, bowiem wiele towarów jest produkowanych wyłącznie dla danej sieci.

Mamy do czynienia ze stopniowym zanikaniem rynku niezależnych sklepów specjalistycznych. W roku 2005 stanowiły one 16 proc. rynku. W zeszłym roku już tylko 8 proc.

Kulawa legislacja

W ujęciu ogólnym rynek handlu detalicznego w Polsce zdominowany jest przez wielkie podmioty, których centrale znajdują się poza granicami Polski, a więc posiadające możliwość transgranicznej optymalizacji podatkowej. W przypadku branży obrotu elektroniką, pomimo że większość jednostek handlowych należy do naszych rodzimych firm, to i tak skazane są one na dyktat wielkich, globalnych dostawców.

Międzynarodowe koncerny zabetonowały branżę handlową. Obecnie nie jest możliwe wejście na ten rynek, jeśli nie dysponuje się ogromnym kapitałem. Pojedyncze sklepy - zarówno spożywcze, jak i specjalistyczne mają niewielkie szanse w starciu z gigantami, którzy dyktują swoje warunki na rynku hurtowym. W dodatku system podatku dochodowego daje możliwość jego optymalizacji zagranicznym podmiotom. Wystarczy wytransferować zysk za pomocą np. opłaty licencyjnej, dzięki czemu dochód spada do "niezbędnego minimum". Z takiej "ulgi" skorzystać nie mogą rodzimi uczestnicy rynku.

Dodatkowy problem stanowi duża dezynwoltura w gospodarowaniu terenami miejskimi pod budowę wielkopowierzchniowych jednostek handlowych. Na Zachodzie próżno szukać molochów pokroju warszawskiej Arkadii, znajdującej się w jednej z centralnych dzielnic stolicy, gdzieś indziej niż na przedmieściach. We Francji, skąd pochodzi sieć największych powierzchniowo sklepów z ptaszkiem w logo, aby zrobić zakupy w hipermarkecie dwupoziomowym, trzeba wyjechać kilka kilometrów poza miasto.

- Złożone i wszechstronne, a jednocześnie często negatywne skutki rozwoju dużych obiektów handlowych sprawiły, że w większości krajów wysoko rozwiniętych ich powstawanie jest regulowane odpowiednimi przepisami prawnymi - wskazuje dr Dorota Celińska-Janowicz, autorka analizy "Uwarunkowania prawne rozwoju wielkopowierzchniowych obiektów handlowych". - Obejmują one zarówno ograniczenia dotyczące powstawania i funkcjonowania tego typu obiektów, jak i wytyczne w zakresie ich lokalizacji. Decyzje władz publicznych, podejmowane w ramach określonych przepisów prawa, stanowią jeden z elementów polityki handlowej i przestrzennej.

Niestety, w naszym kraju legislacja była i nadal jest pod tym kątem niedoskonała. - W okresie dynamicznego rozwoju handlu wielkopowierzchniowego przepisy dotyczące powstawania i lokalizacji obiektów tego typu były w Polsce bardzo liberalne. Jednocześnie polskim samorządom brakowało wówczas doświadczenia w kontaktach z dużymi inwestorami, jak również wiedzy na temat negatywnych skutków niekontrolowanej ekspansji wielkopowierzchniowych obiektów handlowych. - komentuje dr Celińska-Janowicz i dodaje: - Obowiązujące obecnie przepisy, dotyczące powstawania i funkcjonowania wielkopowierzchniowych obiektów handlowych nie są jednoznaczne i wciąż budzą wątpliwości interpretacyjne. W żaden sposób nie różnicują obiektów handlowych ani ze względu na ich lokalizację (np. w dużym mieście i małej gminie wiejskiej), ani typ czy rodzaj sprzedawanego asortymentu. Z punktu widzenia obowiązującej ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym nowoczesna galeria handlowa z ekskluzywnymi butikami zlokalizowanymi w budynku o wysokiej wartości architektonicznej jest takim samym obiektem handlowym jak hala hipermarketu czy dyskont. Władze lokalne nie dysponują ponadto narzędziami prawnymi umożliwiającymi negocjowanie z inwestorami warunków, jakie powinien spełniać projekt nowego obiektu handlowego, lub też zasad, na jakich będzie on funkcjonował - kwituje ekspert.

Co więcej, nad Wisłą nie ma żadnych ograniczeń w zakresie handlu w weekendy. Sklepy czynne w niedziele to w Unii Europejskiej ewenement. Taka niczym nieskrępowana ekspansja wielkopowierzchniowego handlu wpływa negatywnie nie tylko na rozwój przedsiębiorczości w segmencie, lecz także na jakość życia mieszkańców.

- Z uwagi na swoją wielkość i zakres oddziaływania wpływają one na funkcjonowanie nie tylko najbliższego, ale także dalszego otoczenia np. poprzez modyfikację zachowań przestrzennych konsumentów, zmiany atrakcyjności turystycznej i mieszkaniowej, potencjalne konflikty funkcjonalno-przestrzenne - wylicza dr Celińska-Janowicz.

Cała nadzieja w internecie?

Pomimo wysokiego poziomu rozwoju rynku IT w Polsce, jeszcze w 2014 r. zaledwie 3 proc. rynku handlu detalicznego ulokowane było w internecie. Tymczasem - jak wskazuje raport firmy Deloitte - wartości dla krajów rozwiniętych były 2-3-krotnie większe. Dynamika rozwoju jest jednak duża, bowiem tempo wzrostu dla całego sektora szacowane jest na więcej niż 20 proc. rocznie. Z uwagi na to, że e-commerce to rynek wschodzący, jeśli nie będzie miało miejsca żadne nadzwyczajne zdarzenie, będzie on cały czas rosnąć.

Internet rządzi się swoimi prawami. To duże pole do popisu dla małych, specjalistycznych sklepików. Konsument internetowy ma większe możliwości porównawcze, zarówno w zakresie ceny, jak i asortymentu sklepów.

Oczywiście - siła marki jest ogromna i międzynarodowi giganci rynku, stosując metodę multichannelingu, zdobywają silną pozycję także online. Internet jest jednak medium otwartym i oferującym niskokosztowe środki marketingowe. Wiele sklepów specjalistycznych wspomaganych jest promocyjnie przez blogi czy fanpage na portalach społecznościowych, które przyciągają użytkowników unikatowością. Istnieje zatem potencjał przetasowania na rynku handlu detalicznego wraz ze wzrostem popularności segmentu e-commerce.

Problemem pozostaje jednak odpowiednie skrojenie legislacji pod specyfikę dostawców online. Przede wszystkim chodzi o lokalizację biznesu - oferujący swoje dobra wcale nie musi rejestrować firmy w kraju, będącym jego rynkiem zbytu. Pytaniem otwartym pozostaje, w jaki sposób objąć podmioty działające w internecie i oferujące swoje usługi "na terenie" danego państwa tamtejszą legislacją.

- Lokalne, tzn. krajowe systemy prawne są nieprzystosowane do jednoczesnego rozwiązywania problemów prawnych, technicznych i gospodarczych. Wymóg taki podyktowany jest jednak naturą stosunków zobowiązaniowych cyberprzestrzeni - ocenia w swojej publikacji dr Maria Lewandowicz z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego.

Dr Lewandowicz wskazuje, że wprowadzenie prawa, które skutecznie regulowałoby działalność w internecie wymaga przełamania barier mentalnościowych i dostosowania sposobu myślenia do reguł rządzących cyberprzestrzenią.

- To niedopasowanie to skutek niezrozumienia specyfiki obszaru internetu, który ze swego założenia "przekracza" granice podziału administracyjnego - pisze dr Lewandowicz. - Kryterium dostępu nie może być zatem wystarczające do określenia właściwości, gdyż dalsza praktyka w tym kierunku mogłaby doprowadzić do paraliżu swobodnego rozwoju przedsiębiorczości w sieci. Podmioty, podejmujące działalność gospodarczą w cyberprzestrzeni, musiałyby mieć rozeznanie we wszystkich systemach prawnych świata w celu dostosowania swojej oferty do wymagań poszczególnych ustawodawstw.

Istnieje zatem ryzyko, że to, co doprowadziło do kompletnego zabetonowania naziemnego rynku handlu detalicznego, a więc nieodpowiednia legislacja, stanie się powodem patologii także na rynku e-commerce. Zadaniem rządzących jest więc praca nad jak najlepszej jakości rozwiązaniami prawnymi, które skutecznie regulowałyby gospodarkę w cyberprzestrzeni.

Maria Szurowska

- - - - -

Stanowisko Lidl Polska

chcielibyśmy poinformować, iż Lidl Polska działa zgodnie z obowiązującymi w Polsce przepisami i odprowadza wszystkie wynikające z przepisów prawa polskiego należne podatki. Za rok obrotowy 2014 odprowadzono ponad 1 mld zł podatków - są to podatki CIT, VAT, PIT oraz inne. Jednocześnie chcielibyśmy podkreślić, że firma Lidl Polska nie otrzymała żadnych zwolnień w zapłacie podatku CIT, w tym nie skorzystała i nie korzysta z jakiegokolwiek zwolnienia z podatku dochodowego z tytułu inwestycji w specjalnych strefach ekonomicznych.

Dochody uzyskiwane przez firmę Lidl na terenie Polski podlegają w 100 PROC. opodatkowaniu w Polsce. Zobowiązanymi do zapłaty podatku dochodowego są zarówno spółki kapitałowe (np. Lidl Polska Sp. z o.o.), jak i wspólnicy spółek osobowych (wspólnicy Lidl Polska Sklepy Spożywcze Sp. z o.o. sp.k.). Informacja o wysokości zapłaconego podatku dochodowego Lidl w Polsce wynika ze złożonych deklaracji podatkowych CIT-8. Tylko w ostatnich 2 latach obrotowych, Lidl zapłacił w Polsce łącznie ponad 1,8 miliarda złotych podatków, w tym ponad 105 milionów złotych podatku dochodowego CIT w 2013 roku, oraz ponad 125 milionów złotych podatku dochodowego CIT w 2014 roku. Ponadto w latach 2010-2012 zapłaciliśmy prawie 200 milionów złotych podatku dochodowego CIT.

Dodatkowo chcielibyśmy poinformować, iż rok 2014 zamknęliśmy przychodami netto na poziomie ponad 11,5 mld zł. Jednocześnie tylko w 2014 roku nasi dostawcy, a są to przede wszystkim polscy dostawcy, otrzymali od nas prawie 10 miliardów złotych z tytułu zapłaty za zakupione u nas towary. Ponadto w 2014 r. umożliwiliśmy naszym polskim dostawcom zrealizowanie dodatkowych przychodów w wysokości 2,3 miliarda złotych z tytułu eksportu ich towarów do spółek Lidl w innych krajach europejskich. Dlatego też firma Lidl Polska znalazł się na 15. miejscu Listy 2000 polskich przedsiębiorstw - rankingu dziennika Rzeczpospolita, z czego jesteśmy bardzo dumni.

Z poważaniem,

Anna Biskup, Lidl Polska

Gazeta Bankowa
Dowiedz się więcej na temat: Biedronka | drogerie | Eurocash SA | Lidl | podatek handlowy
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »