Zamach na pieniądze w OFE

Prezydent podjął decyzję ws. OFE: 16 milionów rodaków ma problem

Prezydent RP Bronisław Komorowski podpisał ustawę zmieniającą OFE i w trybie następczym skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Ogłosili to na briefingu prasowym ministrowie prezydenta: Irena Wóycicka oraz Krzysztof Łaszkiewicz.

W uzasadnieniu Krzysztof Łaszkiewicz, powiedział. - Prezydent podpisując ustawę, ważył różne racje konstytucyjne; z jednej strony kwestie zrównoważonego budżetu, który jest konstytucyjną wartością, z drugiej strony te wszystkie zasady konstytucyjne, które ostatnio były bardzo szeroko omawiane przez prawników - mówił.

Łaszkiewicz dodał, że z dyskusji i wątpliwości ekonomistów i prawników wynikało, że zdania są bardzo podzielone, a niektóre z przedstawionych opinii całkowicie się wykluczają.

Łaszkiewicz zaznaczył, że dlatego prezydent uznał, że należy skierować ustawę do Trybunału Konstytucyjnego, bo tylko ten organ może rozstrzygnąć te wątpliwości.

Reklama

- Pan prezydent dostrzega konieczność szerokiego spojrzenia na sprawę własności. Zamierza zadać takie pytanie Trybunałowi, ale dotyczy to nie tylko ustawy nowelizującej, ale też ustawy matki, gdzie ta kwestia nie została nigdy do końca dookreślona. Nasuwa się więc pytanie, czy państwo ma prawo przejąć obligacje z OFE - mówił minister z Kancelarii prezydenta.

Dodał, że Trybunał miałby się zająć też kwestią modelu funkcjonowania funduszy emerytalnych. - W sytuacji, gdy OFE inwestowały w papiery skarbowe, były to fundusze zrównoważone. W sytuacji, gdy gros aktywów będzie inwestowanych w akcje, to zrównoważenie będzie wyglądało inaczej, a OFE będą funduszami określonego ryzyka. To może podważać zaufanie do państwa i stanowionego prawa przez ubezpieczonych - mówił Łaszkiewicz.

- Prezydent zamierza we wniosku do TK podnieść kwestie zakazu inwestowania w obligacje, nakaz inwestowania większej części aktywów w akcje, jak również zbyt daleko idące ingerencje w swobodę działalności gospodarczej. To są kwestie zaufania do państwa, do ochrony interesów w toku, do nieingerowania nadmiernego w działalność gospodarczą, do pozyskiwania informacji - dodał.

- Te kwestie mogą naruszać konstytucyjne wartości, takie jak: zaufanie państwa i stanowionego przez nie prawa, do ochrony interesów w toku, do nieingerowania w sposób nadmierny w działalność gospodarczą, jak również do przedstawiania i pozyskiwania informacji - dodał.

Łaszkiewicz powiedział, że zgodnie z ustawą regulującą działanie Trybunału Konstytucyjnego, ma on dowolność, jeśli chodzi o termin rozpoznania wniosku. "Trudno, żeby organ wykonawczy w jakiś sposób wpływał na szybkie rozstrzygnięcie.

Oczywiście, jestem przekonany, że Trybunał rozumie, iż jest to szczególnie istotna kwestia, która wywołuje bardzo wiele różnego rodzaju emocji, a jednocześnie ważna dla systemu emerytalnego" - powiedział Łaszkiewicz. Minister wyraził przekonanie, że w związku z tym TK "w miarę szybko" rozpatrzy wniosek prezydenta. "Natomiast nie ma takiej możliwości, by prezydent narzucił jakiś termin Trybunałowi Konstytucyjnemu" - wyjaśnił. Dodał, że zgodnie z prawem prezydent może złożyć do TK w trybie następczym dopiero po opublikowaniu ustawy.

Minister z Kancelarii Prezydenta Irena Wóycicka zaznaczyła, że prezydent Komorowski od początku mówił, iż nie jest zadowolony z tak głębokich ingerencji w funkcjonowanie OFE. "Uważał i uważa nadal (prezydent - PAP), że jest to krok wstecz w stosunku do planowanych reform systemu emerytalnego" - powiedziała.

Pytana, czy jedyną przyczyną podpisania ustawy jest kwestia przyszłorocznego budżetu, Wóycicka powiedziała, że chodziło nie o budżet, ale o kwestie finansów publicznych jako całości. Wskazała, że zarówno w kontekście krajowych progów ostrożnościowych, jak i w kontekście procedury nadmiernego deficytu i konieczności przedstawienia przez rząd do kwietnia tego roku reform strukturalnych, których część związana jest ze zmianami w OFE.

- To są te dwa elementy, które wynikły w trakcie rozmów pana prezydenta z ministrem finansów Mateuszem Szczurkiem. Pan prezydent również spotykał się niedawno z panem premierem. Wielokrotnie na ten temat rozmawiali - dodała.

OPINIE

Minister pracy i polityki społecznej Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił, że dobrze się stało, że prezydent podpisał ustawę o OFE i skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego. Jego zdaniem po kontroli TK okaże się, że zmiany są zgodne z konstytucją. - Dobrze, że pan prezydent podpisał ustawę. Skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego przetnie wszelkie spekulacje. Nikt nie będzie miał wątpliwości, że zaproponowane przez rząd zmiany są zgodne z konstytucją - poinformowało o wypowiedzi ministra w piątkowym komunikacie biuro prasowe MPiPS.

Główny ekonomista BCC prof. Stanisław Gomułka powiedział z kolei PAP, że nawet jeśli TK uzna zastrzeżenia prezydenta, to da rządowi do 18 miesięcy na zmiany, jednak w tym czasie drugi filar będzie rozmontowywany. W jego ocenie, odwrócenie skutków działania tej ustawy wraz z upływem czasu będzie coraz bardziej kosztowne, a może być wręcz niemożliwe.

Ustawa od samego początku budziła sprzeciw wielu ekonomistów oraz prawników oraz autorów reformy emerytalnej z 1999 r. Przewodniczący fundacji FOR prof. Leszek Balcerowicz mówił, że przejęcie oszczędności zgromadzonych w OFE pozwoli w przyszłym roku finansom publicznym uzyskać nadwyżkę, ale w 2015 r. deficyt powróci. "Polsce bez dalszych reform grozi spowolnienie wzrostu gospodarczego przez najbliższe długie lata" - przestrzegał Balcerowicz.

Swój sprzeciw wobec zmian w systemie emerytalnym eksperci wyrazili w liście, który niedawno został skierowany do prezydenta Bronisława Komorowskiego. Podpisało się pod nim 115 ekonomistów oraz 31 niezależnych prawników.

_ _ _ _ _

Ustawa dotycząca Otwartych Funduszy Emerytalnych została uchwalona przez parlament przed dwoma tygodniami. Prezydent od tego czasu odbył szereg konsultacji, także z przeciwnikami rozwiązań przyjętych przez Sejm i Senat. Ustawa przewiduje, że ponad 50% oszczędności zgromadzonych w Otwartych Funduszach Emerytalnych ma być przekazane do ZUS-u. OFE nie będą mogły inwestować w obligacje Skarbu Państwa, będą mogły natomiast kupować inne papiery wartościowe, między innymi akcje.

Przyszli emeryci będą mieć cztery miesiące na decyzję, czy chcą by ich środki na przyszłe świadczenia gromadzone były i w OFE i w ZUS-ie czy tylko w ZUS-ie. Na 10 lat przed emeryturą środki z OFE mają być stopniowo przekazywane na subkonto w ZUS-ie. (IAR)

- - - - -

Prof. J. Stępień o ustawie ws. OFE:

- B. prezes Trybunału Konstytucyjnego Jerzy Stępień uważa, że najistotniejszym problemem ws. OFE jest to, czy samo przesunięcie środków z OFE do ZUS jest konstytucyjne czy nie. - Wmawianie społeczeństwu, że środki w OFE są publiczne, to hucpa - stwierdził.

Jak powiedział w piątek PAP prof. Stępień, jeśli wniosek prezydenta do TK będzie dotyczył jedynie zakazu reklamy OFE czy nakazu inwestowania w akcje, a nie fundamentalnej sprawy, jaką jest przejęcie zgromadzonych w OFE obligacji przez ZUS, a także zasady tzw. suwaka, który de facto likwiduje system OFE, nie przyniesie to dużego efektu.

- Samo zadanie pytania do TK, jaki jest charakter tych środków, bez jednoczesnego zaskarżenia przepisów, które przesuwają obligacje do ZUS i je umarzają, to po prostu koronkowa prawnicza robota, która nie będzie miała większego znaczenia" - powiedział Stępień. "Najistotniejszą kwestią jest to, czy samo przesunięcie tych środków było konstytucyjne czy nie - podkreślił. Prof. Stępień był jednym z tych ekspertów, którzy skierowali do prezydenta list ws. wątpliwości konstytucyjnych dotyczących zmian w OFE. W czasie spotkania z prezydenckimi ministrami prof. Stępień - podobnie jak ekonomiści - przekonywał, by w związku z licznymi wątpliwościami prezydent przekazał ustawę do TK przed jej podpisaniem.

W piątek w rozmowie z PAP prof. Stępień nie krył rozczarowania, że prezydent zdecydował o skierowaniu ustawy do TK w trybie kontroli następczej, czyli po jej podpisaniu. - Jestem głęboko rozczarowany tym stanowiskiem prezydenta, który z jednej strony stwierdza, że są wątpliwości konstytucyjne, a z drugiej strony mówi +no dobra, ja to podpisuję, niech to wejdzie w życie+, a później Trybunał się nad tym pochyli - powiedział PAP były prezes TK.

- Prezydent musi być samodzielnie strażnikiem konstytucji i samodzielnie oceniać wszelkie za i przeciw, dlatego pozostaję głęboko rozczarowany - dodał. Przypomniał, że po podpisaniu jej przez prezydenta ustawa wejdzie w życie 31 stycznia 2014. - Do chwili, gdy TK nie wypowie się i nie zakwestionuje jej przepisów będzie działała, ze wszystkimi skutkami - zostaną przejęte obligacje, zostanie wprowadzony suwak, wejdzie w życie zakaz reklamy, wejdzie w życie zakaz kupowania obligacji skarbowych, przez co ogranicza się popyt na te rządowe obligacje- tłumaczył.

- Jeśli parlament i rząd nie widzą w tym fundamentalnego działania na szkodę państwa, to stawia pod znakiem zapytania całą zasadność rozumowania, które prowadziło do tych zmian w OFE - dodał. W jego ocenie teza, że środki zgromadzone w OFE pochodzące ze składek z naszych wynagrodzeń są środkami publicznymi jest nie do obrony. - To są środki prywatne; gdyby były publiczne nie można byłoby ich inwestować na giełdzie, bo jest taki ustawowy zakaz" - tłumaczył. "Są też przepisy dotyczące m.in. dziedziczenia tych środków i tego, że stanowią wspólny dorobek małżonków, co jasno przemawia, że to środki z domeny prywatnej, a nie publicznej - argumentował.

Zdaniem Stępnia fundamentalny błąd argumentacji zwolenników zmian polega na stwierdzeniu, że OFE jest finansowane z długu publicznego. - To jest błąd. OFE jest finansowanie tylko i wyłącznie ze składki obywateli, a nie z żadnego długu publicznego. Dług publiczny finansuje ZUS, a nie OFE - mówił.

- W OFE nie ma żadnych środków publicznych. Są środki pochodzące z wynagrodzenia osób fizycznych, które przez ZUS trafiają do OFE. Ale ZUS jest tylko pośrednikiem przekazania składki, za co zresztą bierze z niej 0,8 proc. za operację przeksięgowania do własnej kieszeni- przypomniał.

- Gdybyśmy powiedzieli, że środki w OFE są tak samo publiczne, jak i te w ZUS, to musielibyśmy powiedzieć, że nie ma żadnej różnicy między tymi w ZUS i w OFE. A kto widział żeby środki publiczne mogłyby być inwestowane na giełdzie - przecież jest zakaz ustawowy. Środków publicznych nie wolno używać jako kapitału, który podlega grze rynkowej, grze na giełdzie. To jakieś kompletne nieporozumienie - to jest bazowanie na głębokiej niewiedzy naszego społeczeństwa na temat gospodarki rynkowej, czyli tak zwana hucpa - ocenił b. prezes Trybunału Konstytucyjnego.

Dyskutuj na FORUM INTERIA.PL: Jaka jest przyszłość systemu emerytalnego w Polsce?

Moim zdaniem trzeba się naprawdę dobrze zastanowić, kto ostatecznie ma wypłacać emeryturę. To musi być jedna emerytura, czy może powinna przypływać z dwóch różnych źródeł, żeby ludzie jednak mieli cały czas kontrolę nad tym, co przypływa z systemu repartycyjnego, a co przypływa z systemu kapitałowego - uważa prof. Jerzy Stępień. (Newseria)

- - - - -

PAP/IAR
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »