Przejdź do głównej części strony

Nawigacja

Górne menu

Teraz tonie Grecja. Kto następny?

Grecja stoi przed bardzo znaczącymi wyzwaniami gospodarczymi i fiskalnymi. Nie dziwi, że wiarygodność kredytowa słonecznej Hellady spadła do najniższego poziomu w strefie euro. Dziwi natomiast niekonsekwencja Komisji Europejskiej i Europejskiego Banku Centralnego - powszechnie wiadomo, że Grecy fałszowali dane statystyczne i skutkiem ich kreacji dostali się do strefy euro, za co nie zostali w żaden sposób ukarani. Skoro byli bezkarni, nadal zadłużali się, powiększając deficyt budżetowy i doszli do krawędzi plajty. Trudna sytuacja w jednym kraju strefy euro jest przedmiotem powszechnego zaniepokojenia dla tej strefy jako całości. Także dla Polski, która chce przyjąć wspólną walutę za kilka lat.

Dlaczego Grecy sprzeciwiają się reformom

Zdaniem ekonomisty Bohdana Wyżnikiewicza, najprostsza odpowiedź brzmi: bo wydaje im się, że są zbędne. "Europa chce odebrać Grekom ich osiągnięcia socjalne", mówi mieszkanka Aten. Ktoś inny dodaje: "Bez 14. pensji nie da się przeżyć". Dlatego, chociaż kraje strefy euro gotowe są wiele zrobić, postęp w reformach w Grecji jest niewielki.

Grecy nie rozumieją konieczności przeprowadzenia reform
Grecy nie rozumieją konieczności przeprowadzenia reform /© Panthermedia

Miałem okazję spędzić trochę czasu w Atenach w grudniu, rozmawiać z ludźmi i przekonać się na własne oczy, jak wygląda kraj, na którym skupia się teraz uwaga świata finansowego.

Pobierz: program do rozliczeń PIT

czytaj również

  • Greckie związki zawodowe wezwały do dwudniowego strajku generalnego - w piątek i w sobotę - w proteście przeciwko kolejnym posunięciom oszczędnościowym rządu, które są warunkiem uzyskania przez Grecję drugiego pakietu ratunkowego (130 mld euro). więcej »

Kryzys bezlitośnie ujawnił narastające przez lata słabości gospodarki i państwa greckiego. W Grecji przejawy szarej gospodarki widoczne są gołym okiem. Lekceważone jest prawo nakazujące wydawanie faktur fiskalnych, co powoduje, że uszczuplane są dochody z podatku VAT. Taksówkarze, jak mi mówiono, tylko przez krótki czas wydawali faktury po wprowadzeniu takiego obowiązku, potem przestali. Opłata za kurs jest negocjowana, na czym w oczywisty sposób korzystają obie strony, ale traci budżet państwa.

W ramach dyscyplinowania producentów i podatników rząd wprowadził regulację wymuszającą zbieranie faktur VAT. Jeżeli ktoś zarabia rocznie np. 10 000 euro, jest zobowiązany do przedstawienia fiskusowi faktur VAT za 1000 euro. Jeżeli tego nie zrobi, zapłaci podwyższoną stawkę podatku dochodowego. Oburzenie społeczne z tego powodu jest ogromne. Argumenty, jakie słyszałem od urzędniczki szczebla dyrektorskiego, były takie, że jest to nadzwyczaj kłopotliwe i co kogo obchodzi co, kto i za ile kupuje.

CZYTAJ RÓWNIEŻ

  • Nie możemy pozwolić Grecji zbankrutować - oświadczył w piątek szef greckiego rządu Lukas Papademos. Podkreślił, że trzeba zrobić wszystko, by zaaprobować porozumienie ws. nowego pakietu ratunkowego, gdyż w przeciwnym razie krajowi grozić będzie katastrofa. więcej »

Działania władz prowadzące do większej dyscypliny w ściąganiu podatków są mało skuteczne. Nową inicjatywą jest publikowanie w internecie przez ministra finansów listy 4 tysięcy osób uchylających się od płacenia podatków.

Dotychczas prowadzona polityka zaciskania pasa najbardziej dotknęła nadmiernie rozbudowaną i mało wydolną, jak oceniają to zagraniczni obserwatorzy, sferę budżetową. Urzędnikom obcięto już pensje o 30 proc. i ograniczono liczbę rocznych wynagrodzeń do dwunastu. Moje pytanie o zasadność 13. i 14. pensji w roku spotkało się z odpowiedzią, że przecież w Atenach, gdzie mieszka jedna trzecia ludności Grecji, życie jest tak drogie, że 12 pensji nie wystarcza.

czytaj również

Nie zmienia to jednak stałego widoku w centrum Aten: sklepy, restauracje i kawiarnie pełne są ludzi w środku dnia, w większości urzędników, którzy powinny być w pracy.

Nawet szeroka elita Grecji nie zdaje sobie sprawy z powagi kryzysu i jego przyczyn. Najpewniej nikt wiarygodny nie potrafił im tego jasno wytłumaczyć, a dialog społeczny jest mało skuteczny. Zresztą wiedza ekonomiczna przeciętnego, nastawionego roszczeniowo obywatela, podobnie, jak gdzie indziej w świecie, jest niewielka. W migawce telewizyjnej z Aten oburzona kobieta twierdziła, że "Europa chce odebrać Grekom ich osiągnięcia socjalne".

Nikt w Grecji nie przyjmuje do wiadomości, że owe "osiągnięcia socjalne" to opłacane z kredytów zagranicznych podarunki od "świętych Mikołajów", jak prof. Leszek Balcerowicz określa polityków rozdających bez opamiętania pieniądze publiczne.

Demonstracje są częste i z wielu źródeł słyszałem, że raczej nie są spontaniczne, lecz organizowane i wspierane przez siły polityczne i związki zawodowe. Ja trafiłem na strajk dziennikarzy! W radio nadawano muzykę poważną w najlepszych wykonaniach z przerwami na komunikaty o powodach strajku.

czytaj również

Rozmawiałem też z zagranicznymi wykładowcami na greckich uczelniach. Podkreślali małą aktywność i samodzielność greckich studentów. Dowiedziałem się, że usunięcie studenta ze studiów jest praktycznie niemożliwe. Małe szanse na wzmocnienie przez nowe wykształcone kadry ma zatem grecka gospodarka.

Niedowład i niską efektywność greckiej gospodarki dobrze ilustruje wiele danych statystycznych. Wartość eksportu na 1 mieszkańca w dolarach w 1990 roku wynosiła w Grecji 796 i była ponad dwa razy wyższa niż w Polsce. W 2010 roku grecki wskaźnik był już ponad dwa razy mniejszy niż w Polsce (4184 dolarów). W ostatnich sześciu latach (2004-2010) relacja BIZ do PKB w Grecji była na ogół mniejsza niż 1 procent, a w Polsce w tym samym okresie na ogół przekraczała 3 procent. Niska atrakcyjność Grecji dla inwestorów zagranicznych nie jest zatem nowym zjawiskiem. Rodzimy sektor prywatny, który radzi sobie nie najgorzej, też ma wyraźną niechęć do inwestowania w kraju - widać skłonność do transferu pieniędzy za granicę.

Czytaj raport specjalny Biznes INTERIA.PL "Teraz tonie Grecja. Kto następny?"

Dziennikarze pytali mnie o opinię, dlaczego nikt ze świata nie chce kupować prywatyzowanego greckiego majątku, który rząd zobowiązał się sprzedać dla podreperowania budżetu. Moja odpowiedź, że Grecja utraciła wiarygodność na arenie międzynarodowej i w związku z tym ryzyko prowadzenia interesów jest większe niż gdzie indziej, spotkała się z niedowierzaniem i niezrozumieniem.

Grecy naprawdę nie wierzą, że ich gospodarka jest w głębokiej zapaści.

Bohdan Wyżnikiewicz

Biznes INTERIA.PL jest już na Facebooku. Dołącz do nas i bądź na bieżąco z informacjami gospodarczymi

Źródło informacji: Obserwator Finansowy

Więcej o:
Obserwator Finansowy,
Bohdan Wyżnikiewicz,
kryzys gospodarczy,
Grecja

Dodatki

Ankieta

Czy problemy Grecji to początek końca strefy euro?




Czy problemy Grecji to początek końca strefy euro?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

TAK

 
%

NIE

 
%

TRUDNO POWIEDZIEĆ

 
%Głosów: 53083

Zagłosuj w innych ankietach »



Informacje dodatkowe