Amber Gold - koniec złotych zysków

Piramidy finansowe to nie jest tylko polska specjalność

Piramidy finansowe to nie jest tylko polska specjalność - ocenili pytani przez PAP eksperci. Zwrócili uwagę, że ostrzeżenia przed parabankami publikowane na stronach KNF docierają do zbyt wąskiego grona.

Prezes spółki Polskie Doradztwo Finansowe Fryderyk Karzełek powiedział PAP, że pojawianie się piramid finansowych nie jest specyfiką polskiego rynku.

- Takie firmy pojawiają się na całym świecie. Całkiem niedawno mieliśmy do czynienia z piramidą Bernarda Madoffa w USA, który dysponował ogromnymi pieniędzmi (za największe tego typu przestępstwo w historii USA został skazany na 150 lat więzienia), runęła wielka piramida finansowa w Rosji (zgromadziła ponad 20 mln dol. stworzona przez Siergieja Mawrodiego; skazanego wcześniej za podobne oszustwo) - powiedział Karzełek.

Reklama

Prezes PDF wskazał, że z kilkoma piramidami finansowymi mieli do czynienia Niemcy. Niektóre z nich oferowały ponad 70 proc. zysku.

- Albert Einstein powiedział kiedyś, że na świecie dwie rzeczy są nieograniczone: ludzka głupota i wszechświat, aczkolwiek co do tego drugiej rzeczy Einstein miał wątpliwości. Zawsze znajdą się ludzie - trzeba ich żałować - którzy z racji swoich emocji, niewiedzy czy chciwości trafią na firmę jak Amber Gold, mającą dobrą oprawę medialną i świetnie wyglądające logo przypominające pewien bank, czyli atrybuty uwiarygodniające działalność - powiedział Karzełek.

Zwrócił uwagę, że Amber Gold zebrał dużo pieniędzy od swoich klientów, ale jednocześnie dużo zainwestował w reklamę, co - zdaniem Karzełka - odegrało ogromną rolę w sukcesie tej firmy.

Pytany, czy publikowane przez Komisję Nadzoru Finansowego ostrzeżenia przed parabankami są skuteczne, powiedział: "Myślę, że bardzo niewiele osób - przeciętnych zjadaczy chleba - wchodzi na stronę internetową Komisji Nadzoru Finansowego. Uważam, że ogromna większość Polaków prawdopodobnie nie wie nawet o istnieniu takiej instytucji".

Zdaniem Karzełka media powinny częściej informować o podejrzanych instytucjach finansowych, nie tylko wtedy, kiedy upadają, ale przede wszystkim, gdy się pojawiają.

- Ponieważ społeczeństwo ma krótką pamięć potrzebny jest radykalny ruch. Dobrym kierunkiem działań, ale obawiam się, że utopijnym, byłoby wprowadzenie edukacji finansowej na poziomie licealnym czy na studiów - powiedział.

Według Karzełka problem nie leży też w polskim prawie, ono nie daje bowiem przyzwolenia na funkcjonowanie piramid finansowych. Prezes PDF zaznaczył, że prokuratura może wszcząć postępowanie dopiero, gdy ktoś zostanie przez taką firmę poszkodowany. - Gdy nie ma poszkodowanego, dopóki firma wywiązuje się ze swoich płatności, podejrzanej firmie nie można nic zarzucić - dodał.

Także prezydent Centrum im. Adama Smitha Robert Gwiazdowski zwrócił uwagę, że piramidy finansowe są powszechnym zjawiskiem na świecie. -Piramidy finansowe zdarzają się od stuleci, a do tego bardzo często. To pokazuje jak bardzo naiwni są ludzie - wskazał i przypomniał piramidę finansową Madoffa. - W tę piramidę dawali się wrobić nie tylko naiwni prywatni inwestorzy, ale wielkie instytucje finansowe, które profesjonalnie mają zarządzać finansami. Na liście inwestorów funduszu Madoffa znajdziemy wielkie banki, np. włoski UniCredit czy banki francuskie, a także międzynarodowych celebrytów - podkreślił.

Komentarz wideo Roberta Gwiazdowskiego z Centrum im. Adama Smitha:

- To potwierdza tezę, że człowiek lubi być naciągany. To się dzieje na randce, w polityce i w finansach. Właśnie z powodu tej naiwności tyle mamy zawiedzionych kobiet, tylu zawiedzionych wyborców i tylu zawiedzionych inwestorów - mówił.

W jego opinii współczesny świat finansowy oparty jest na jednej wielkiej piramidzie finansowej. - O piramidzie słyszy się jednak dopiero, gdy ta się zawala - wskazał.

Dodał, że za piramidę finansową można uznać np. finanse publiczne, od systemu emerytalnego począwszy. - To też jest piramida - ocenił.

Jak twierdzi, innym przykładem piramid mogą być też banki. - To, że Iksiński przychodzi do banku i dostaje wypłatę, to efekt tego, że w tym samym czasie w innym oddziale danego banku ktoś inny wpłaca pieniądze. Prawda jest taka, że jeśli wszyscy klienci danego banku jednego dnia zażądaliby wypłaty, to okazałoby się, że pieniędzy tam nie ma. Każdy bank upadłby następnego dnia, bo nie ma fizycznie tylu pieniędzy. Dzisiejszy system finansowy opiera się na lewarze, czyli na wirtualnym pieniądzu - mówił.

Gwiazdowski odnosząc się do listy ostrzeżeń KNF stwierdził, że jest ona nielegalna. - Niestety, pod tym względem Amber Gold ma rację. Nie ma podstaw prawnych do publikowania tego typu alertów - stwierdził.

Dodał, że KNF może np. wpisać na tę listę daną firmę tylko dlatego, że z jakiegoś powodu nie spodobała się ona przewodniczącemu Komisji. - Nie ma trybu odwoławczego, nie ma trybu dotyczącego wyjaśnień ani trybu dochodzenia do tego, by KNF zmienił czy wycofał się ze swojej decyzji. To pokazuje, że my jesteśmy państwem bezprawia. Nikt do tej pory nie pokusił się o to, aby unormować tę sprawę prawnie - stwierdził.

W jego opinii, gdy sprawa ostrzeżeń KNF zostanie prawnie unormowana, zamieszczanie ostrzeżeń wyłącznie na stronie internetowej Komisji to za mało. Komisja ma budżet i dlatego mogłaby ogłaszać swoje decyzje też w inny sposób.

PAP
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »