Wiesława Ziółkowska - wywiad

Konrad Piasecki: "Rada Polityki pieniężnej to ciało, które siedząc w swej wieży z kości słoniowej, zachowuje się jak ślepiec, którego ortodoksja graniczy z obłędem" - to piękny obraz RPP według Marka Belki. Co pani na to?

Wiesława Ziółkowska: Chciałabym być tym słoniem siedzącym w tej wieży, po to chociażby, by zapełnić obecny budżet. Nie mogę podzielić poglądu, który wyraził pan profesor Belka w swoim artykule odnośnie RPP, ponieważ Rada rozpoczęła swoją działalność w 1998 roku od obniżenia stóp procentowych aż o 11 punktów procentowych. Teraz, z perspektywy mogę powiedzieć, że to była zbyt szybka obniżka - byliśmy oczarowani spadkiem inflacji i dlatego ona następowała tak szybko. Natomiast teraz mogę się przyznać do tego, iż uważam, że nieco zbyt późno i nieco za wolno obniżaliśmy stopy w tym roku.

Reklama



Konrad Piasecki: Czyli uderzy się pani w pierś i powtórzy za Markiem Belką, że Rada jest współodpowiedzialna za kryzys finansów publicznych?

Wiesława Ziółkowska: Absolutnie nie. Pan profesor przecenia rolę stóp procentowych w oddziaływaniu ich na wzrost gospodarczy. Jest jeszcze szereg innych czynników, które niestety nie są przez niego zauważane.



Konrad Piasecki: Pani profesor, nawet pani koledzy z Rady piszą, że jeśli obniżyć stopy procentowe o 4 punkty, to by dało budżetowi ponad 8 miliardów. To jest 16 rewaloryzacji przyszłorocznych rent i emerytur. Coś to jest.

Wiesława Ziółkowska: Niewątpliwie jest.



Konrad Piasecki: To obniżajcie.

Wiesława Ziółkowska: Trzeba szerzej patrzeć, jakie to przyniesie skutki dla całej gospodarki - dla oszczędności, dla możliwości wzrostu gospodarczego w dłuższym okresie czasu i dla inflacji także.



Konrad Piasecki: No ale pani powiedziała, że stopy są za wysokie, Dariusz Rosati mówi, że stopy są za wysokie - to przecież od was zależy. Od nikogo więcej.

Wiesława Ziółkowska: Zależy od nas ale także od otoczenia zewnętrznego, bo RPP decydując o wysokości stóp procentowych bierze pod uwagę zarówno czynniki monetarne, te na które ma wpływ, politykę fiskalną, na którą oczywiście wpływu nie ma a także to, co się dzieje w sferze realnej i na co zupełnie nie ma wpływu.



Konrad Piasecki: "Bez obniżenia stóp procentowych nie da się ożywić gospodarki a w tej sytuacji nie widzę się na stanowisku ministra finansów" - tak pisze Marek Belka. Uważa pani, że obniżenie stóp o 4-5 punktów to dobra cena za to, by pan Belka został ministrem finansów?

Wiesława Ziółkowska: To jest dobry kandydat na ministra finansów, dobry partner do dyskusji.



Konrad Piasecki: Poszła by pani na taki układ?

Wiesława Ziółkowska: Jeśli spadłaby inflacja i jeśli rząd przedstawiłby racjonalny i rzetelny program sanacji finansów publicznych i sytuacji całego sektora finansów to oczywiście pole dla obniżki stóp procentowych znacznie się poszerza.



Konrad Piasecki: Ostatnio ekonomiści prześcigają się w pomysłach jak zapełnić dziurę budżetową, skąd wziąć potrzebne budżetowi pieniądze. Ma pani jakieś rewolucyjne pomysły w tej dziedzinie?

Wiesława Ziółkowska: Tutaj już wszystko zostało powiedziane. Tutaj rewolucji nie może być. Obszar wyboru jest niestety stosunkowo mały i każde rozwiązanie ma swoje dobre i złe strony - na przykład wzrost VAT-u może zwiększyć wpływy do budżetu, ale może także spowodować wzrost cen

albo zmniejszenie sprzedaży danego wyrobu i wtedy także spadek zatrudnienia w danej dziedzinie lub nawet spadek sprzedaży w całej branży.



Konrad Piasecki: Pani podobają się pomysły, na przykład wprowadzenia podatku od usług turystycznych, od turystyki zagranicznej - Dariusz Rosati proponuje coś takiego.

Wiesława Ziółkowska: Można wprowadzić takie rozwiązanie ponieważ turystyka zagraniczna jest relatywnie konkurencyjna cenowo w stosunku do turystyki krajowej i korzysta z niej wiele osób. Uderzy to oczywiście w kieszenie tych, którzy wyjeżdżają.



Konrad Piasecki: Myśli pani, że wczorajsze posiedzenie Rady Gabinetowej uspokoiło inwestorów, uspokoiło ekonomistów?

Wiesława Ziółkowska: Było to posiedzenie, które miało wydźwięk bardziej zewnętrzny niż wewnętrzny. Ono, moim zdaniem stabilizuje sytuację w kraju. Natomiast niewątpliwie nie przybliżyło nam rozstrzygnięć, jakie rząd zamierza przedstawić żeby zmniejszyć deficyt, urealnić go do poziomu tych 40

miliardów złotych. Myślę, że rząd to zrobi dopiero po wyborach.



Konrad Piasecki: Wierzy pani w takie rządowo-prezydencko-opozycyjne porozumienie ponad podziałami w sprawie budżetu, czy nie?

Wiesława Ziółkowska: To jest bardzo dobry gest, jeśli weźmie się pod uwagę początek współdziałania tego rządu z prezydentem, kiedy rząd nie udzielił zgody na udział przedstawiciela prezydenta w posiedzeniach rządu.



Konrad Piasecki: A który rząd powinien zaproponować pakiet oszczędnościowy? Ten, czy kolejny?

Wiesława Ziółkowska: Ten musi to zrobić zgodnie z wymogami konstytucyjnymi.



Konrad Piasecki: Ale następny nie musi go posłuchać.

Wiesława Ziółkowska: Następny też będzie musiał trzymać się ostrych rygorów. Nie jesteśmy wyalienowani, musimy podlegać pewnym normom i wymogom i możemy sfinansować tyle deficytu ile faktycznie możemy, więc ten pułap jest ściśle określony.



Konrad Piasecki: Jeśli wszyscy politycy wezwą solidarnie Radę do obniżenia stóp, pękniecie?

Wiesława Ziółkowska: Rada polityki Pieniężnej nie pęka. Rada rzetelnie ocenia sytuację z całą odpowiedzialnością za to, ze świadomością, że żadna decyzja nie jest decyzją jednostronnie dobrą i że ona nie zadowoli wszystkich.

RMF FM
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »