- Gdyby ministrowie i posłowie nie mieli prawa do odpraw, to przez ostatnie pół roku zajmowaliby się poszukiwaniem nowej pracy - uważa Grażyna Kopińska z Fundacji im. Stefana Batorego. Byliby przy tym bardziej podatni na naciski różnych grup.
Grażyna Kopińska przyznaje jednak, że stanowisko podsekretarza stanu powinno się znajdować w korpusie służby cywilnej. Wówczas zatrudnionego na nim urzędnika nie można byłoby tak łatwo zwolnić. W tym rządzie funkcję taką pełnią 52 osoby. Ile przetrwa zmianę, nie wiadomo. Niekoniecznie stanowisko podsekretarza, ale pracę w Ministerstwie Polityki Społecznej na pewno zachowa Agnieszka Chłoń-Domińczak, która pozytywnie przeszła postępowanie kwalifikacyjne i została urzędnikiem mianowanym.
- Wysokiemu urzędnikowi, zwłaszcza pracującemu dla jednej ekipy, trudno jest znaleźć pracę w sektorze publicznym podporządkowanym już nowej władzy - mówi Krzysztof Pater, były minister polityki społecznej. Prywatny też niechętnie przyjmuje byłych ministrów. Dlatego jego zdaniem odprawy są uzasadnione. 50 razy zmieniali się ministrowie za rządów Marka Belki.
Inaczej jest jednak z parlamentarzystami. Na czas kadencji, zgodnie z ustawą o wykonywaniu mandatu posła i senatora, mogą oni wziąć urlopy bezpłatne w miejscu zatrudnienia. Po jej zakończeniu pracodawca jest obowiązany zatrudnić ich na tym samym lub równorzędnym pod względem płacowym stanowisku pracy, a przez dwa lata na rozwiązanie umowy musi otrzymać zgodę Prezydium Sejmu lub Senatu. Sejm jednak nie prowadzi statystyki wydanych w tej sprawie decyzji. - W rzeczywistości jest tak, że byli posłowie nie mają dokąd wrócić - oponuje Grażyna Kopińska.
Jednak Józef Skowyra ponownie obejmie stanowisko dyrektora ZUS w Pile, a Stanisław Janas - szefa Związku Zawodowego Przemysłu. Problem mogą mieć tylko wieczni posłowie, jak Józef Oleksy, Alicja Murynowicz czy Czesław Śleziak. Wydaje się jednak, że jest to problem czysto teoretyczny. Wielu z nich może bowiem zostać wykładowcami, np. Krzysztof Janik ubiega się o etat w Wyższej Szkole Zawodowej w Tarnowie.
Większe zamieszanie i koszty od wymiany "erki" i składu parlamentu może spowodować POPiS-owska miotła wymiatająca urzędników zatrudnionych na wyższych stanowiskach w administracji rządowej. Im także przysługują odprawy, czasami nawet sześciomiesięczne. Grażyna Kopińska spodziewa się dużej roszady kadr.
Krzysztof Pater liczy, że zamiatanie utrudnią przepisy ustawy o służbie cywilnej, które m.in. pozwalają powierzać obowiązki tylko na 9 miesięcy, a do konkursów na wyższe stanowiska dopuszczają tylko urzędników mianowanych.
Zarówno PiS, jak i PO mówią dużo o reformie administracji, likwidowaniu czy reorganizacji urzędów, ale w istocie to idealny sposób na pozbywanie się urzędników. Od października 2001 r. do maja 2004 r. aż 41 dyrektorów generalnych urzędów przestało zajmować swoje stanowiska. Niektórzy z nich stracili pracę właśnie w wyniku likwidacji lub przekształcenia urzędu. Tak naprawdę to jednak nie wiadomo, ile osób traci pracę w wyniku zmiany rządów, bo nikt nie prowadzi takiej statystyki. Służba cywilna w liczbach
Obecnie w administracji rządowej jest 3618 urzędników mianowanych oraz 1662 stanowisk wyższych, nie licząc 31 wojewódzkich lekarzy weterynarii i ich zastępców. 1058 dyrektorskich foteli obsadzonych jest przez osoby wybrane w konkursie. Nie wszystkie z nich posiadają mianowanie, a co za tym idzie - stabilność zatrudnienia. Konkursy ogłoszone przed 30 czerwca ubiegłego roku mógł wygrać każdy, kto spełniał określone kryteria. 558 stanowisk ciągle zajmują osoby pełniące obowiązki. Zastąpienie ich nowymi nie będzie trudne.
Jolanta Góra
OPINIA
prof. Witold Kieżun, Wyższa Szkoła Zarządzania i Przedsiębiorczości im. Leona Koźmińskiego
Jesteśmy jednym z najbiedniejszych krajów UE i musimy nauczyć się oszczędzać każdy grosz. Trzymiesięczne odprawy dla "erki", a zwłaszcza parlamentarzystów, to rozrzutność. Każdy, kto podejmuje się pełnienia funkcji publicznej, ma świadomość, że po upływie kadencji będzie musiał zmienić pracę.
Gdy pracowałem za granicą, byłem zatrudniany na kontraktach. Wiedziałem, kiedy one się kończą, i odpowiednio wcześniej szukałem pracy, bez zaniedbywania właśnie wypełnianej. Ponadto w Europie Zachodniej w administracji publicznej rządzą apolityczni urzędnicy, a zmiana rządu nie prowadzi do nowego podziału łupów. Dlatego i podsekretarze stanu, i wojewodowie powinni być urzędnikami służby cywilnej gwarantującymi ciągłość wykonywania zadań.







~Adam_Chicago
Ciesze sie z tego, ze mieszkam od roku w USA i
place miare niskie podatki (rzeczywista stopa =
ok...
~STUFF
A kto kaze Ci wracac?? Jak Ci tam dobrze to sobie
tam zyj. Serio wszyscy rządzący to zlodzieje?? ...
~Jolanta
zgodnie z kodeksem pracy, jak sami wymyślili, za
czas określony odprawa się nie należy
~obserwator
placimy na nich wszyscy a oni niewiele robia dla
nas...dla porownania ilu mamy senatorow w
naszym...
~zocha
Mało kto idzie pracowac do parlamentu z wyższych
pobudek.Tłumaczenie, że muszą dostawac tyle
kasy...
~rot
nie mielibysmy zadnego posla, bo jak mozna
naciskac guzik tak, nie lub wstrzymuje sie od
glosu za...
~tomek
Po to wszystko drożeje paliwa itp.żeby znależć
kasę dla odchodzących karierowiczów i zwrócić
kasę...
~Piterek
Jeśli w pracy mam umowę na czas określony (a taką
mają psłowie, ministrowei itd.) i umowa się kóń...
~Mr. Ed.
Podoba mi sie system amerykański. Jest o wiele
tańszy.
~dyz
Stanowiska zajmują dzieci mniejszych komuszków ,
rozejrzyjcie sie po sąsiadach ...
~ds
Urzedy pracy czekaja [niema pracy niema zasiłku
dołacz do swoich braci bezrobotnych to ty
stworzy...
~hrum.
Koszt odpraw plus wiele innych dobrodziejstw to
będzie o wiele więcej.Rozwiązać senat,
zlikwidowa...
~Łowca idiotów
ze swoją ekipą to nikt tego pytania nie zadał.
dodaj komentarz »wszystkie wątki »