Według wiceprezesa Instytutu Jagiellońskiego, Dominika Smyrgały brak decyzji URE ws. podwyżki taryf gazowych od 1 stycznia odbije się na wynikach finansowych spółki.
- To jest błąd systemowy i najwyższa pora coś z tym zrobić - uważa dr Dominik Smyrgała, wiceprezes Instytutu Jagiellońskiego w rozmowie z Newserią.
Instytut podkreśla, że URE jest instytucją państwową, a PGNiG spółką skarbu państwa. Oba podmioty odpowiadają więc de facto przed rządem.
- Sytuacja sama w sobie jest sytuacją typową dla gospodarek realnego socjalizmu, z poprzedniej epoki. Mamy urząd, który odpowiada przed premierem, czyli właściwie przed rządem. Ma swoje zobowiązania prawne, ustawowe, do prowadzenia odpowiedniej polityki cenowej. Zarazem mamy spółkę, której głównym akcjonariuszem jest Skarb Państwa, czyli de facto też odpowiada przed rządem. Musi ona wykazać się odpowiednimi wynikami finansowymi, co ta pierwsza decyzja regulacyjna skutecznie utrudnia - podkreśla dr Dominik Smyrgała.
W poniedziałek ze swojej funkcji zrezygnował prezes PGNiG, Michał Szubki. Swoją decyzję motywował brakiem zgody URE na podwyżki cen gazu od 1 stycznia.
"Jej brak uniemożliwia mi odpowiedzialne kierowanie spółką publiczną, jaką jest PGNiG. Dla spółki oznacza poważne straty ze sprzedaży począwszy od 1 stycznia przyszłego roku, z uwagi na brak pokrycia w taryfie pełnych kosztów pozyskania gazu" - napisał w oświadczeniu wysłanym do mediów Szubski.







~Mad Max
takich warunkach cenowych, wówczas nie trzeba by było podnosić cen gazu w Polsce. A tak, bogata ...
~niesympatyk pis-u
że to wina pis-u, choć w poprzedniej kadencji pis nie rządził.
I podpisują wyrok na Polskę.
Ale ...
~manfred
wszyscy! Jak długo jeszcze?!
~013
zarabia PGNIGE ,prezesi i dyrektorzy.
~dfg
działalność na szkodę państwa i na sybir do swoich.
~zibi
dodaj komentarz »wszystkie wątki »