Niektórzy turyści Sky Club wypoczywają bez zakłóceń

Turyści z biura podróży Sky Club, którzy przebywają na Cyprze, mogą wypoczywać bez zakłóceń. Mimo upadłości biura, większość z nich spędzi wakacje zgodnie z planem.

Turyści z biura podróży Sky Club, którzy przebywają na Cyprze, mogą wypoczywać bez zakłóceń. Mimo upadłości biura, większość z nich spędzi wakacje zgodnie z planem.

Około 50 osób z wykupionymi w Sky Clubie przebywa obecnie na Cyprze. Jak zapewnia Anna Szczygieł, która jest rezydentką między innymi Sky Clubu, osoby, które przyjechały na miejsce wczoraj, mogą pozostać w hotelach do następnego wtorku. Kilka osób prawdopodobnie będzie musiało jednak wrócić z wakacji wcześniej. Według informacji rezydentki, są to turyści, którzy wykupili dwutygodniowy pobyt.

Anna Szczygieł przyznaje, że w niektórych krajach turyści są w gorszej sytuacji i czekają już tylko na powrót do kraju. Rezydentka podkreśla jednak, że osoby, które wykupiły urlop na Cyprze, mają zapewniony pełny pakiet usług.

Reklama

Biuro podróży Sky Club złożyło w sądzie w Warszawie wniosek o upadłość. Według wstępnych, szacunków poza granicami Polski jest kilka tysięcy turystów, którzy skorzystali z jego oferty.

Dziś rozpoczęła się awaryjna procedura sprowadzania ich do Polski. 22 59 79 544 - to infolinia dla klientów biura Sky Club.

Marszałek województwa mazowieckiego powołał specjalny zespół, który stara się umożliwić powrót do kraju tysiącom osób, które wyjechały za granicę ze Sky Clubem.

Co dalej z turystami Sky Club? Dołącz do dyskusji na Forum INTERIA.PL

Turyści wracają z Krety

Grupa około 200 turystów z Krety, poszkodowanych przez firmę Sky Club powróciła do Polski. Samolot wylądował o 2.15 w nocy na lotnisku Chopina w Warszawie. Dla nich urlop na Krecie zakończył się po dwóch dniach. Po ogłoszeniu upadłości przez biuro podróży, część właścicieli hoteli potraktowała turystów z Polski jak intruzów.

Polacy, którzy przebywali w hotelu w okolicy Heraklionu opowiadali, że właściciel hotelu, gdy dowiedział się o niewypłacalności firmy turystycznej, zażądał od nich, by zapłacili za pobyt lub natychmiast opuścili hotel. Nie dostali też posiłku.

Nie we wszystkich hotelach było tak dramatycznie - właściciel hotelu w miejscowości Kavros nie żądał zwrotu kosztów i turyści mogli spokojnie poczekać na odlot do Polski.

Turyści zamieszkali na stałe poza Warszawą, którzy wylądowali w nocy, na stołecznym lotnisku Chopina spodziewali się, że będzie dla nich zorganizowany transport. Między innymi rodzina z Nowego Targu z kilkorgiem dzieci w godzinę po przylocie wciąż stała przed budynkiem lotniska.

Jeszcze dziś, według informacji Mazowieckiego Urzędu Marszałkowskiego, mają do Polski powrócić kolejne grupy turystów , między innymi z Turcji, Tunezji i Ibizy.

IAR/PAP
Dowiedz się więcej na temat: biuro podróży | Sky Club | upadłość | turyści | upadłości
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »