Przejdź do głównej części strony

× m.interia.pl

Korzystasz z urządzenia mobilnego? Wybróbuj wersję Interii,
zaprojektowaną specjalnie dla Twojego urządzenia.

×

Treść dostępna również w wersji mobilnej
na m.interia.pl oraz w aplikacjach na iOS i Android

Rynek samochodowy wciąż w kryzysie

Ten artykuł możesz przeczytać również w wersji mobilnej »

2012 rok okazał się być kolejnym trudnym rokiem dla branży motoryzacyjnej w całej Unii Europejskiej, w tym także w Polsce. Systematycznie od kilkunastu miesięcy spada sprzedaż nowych samochodów. Kurczy się również rynek pojazdów używanych oraz części zamiennych i akcesoriów. Problemy mają przede wszystkim małe salony i serwisy, którym coraz trudniej jest dziś skutecznie walczyć o klienta.

Grzegorz Błachnio, ekspert Euler Hermes
Grzegorz Błachnio, ekspert Euler Hermes /Newseria Biznes

Według danych Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Samochodów, w okresie od początku stycznia do końca listopada tego roku w całej Unii Europejskiej zarejestrowano ponad 11,2 mln aut, czyli o 7,6 proc. mniej w porównaniu z analogicznym okresem roku 2011.

- Początek roku, pierwsze miesiące to był jeszcze nieznaczny, ale jednak wzrost w stosunku do roku ubiegłego. Natomiast druga połowa roku, obecny czas, jesień, to już są spadki - mówi Agencji Informacyjnej Newseria Grzegorz Błachnio, ekspert firmy ubezpieczeniowo-doradczej Euler Hermes.

W listopadzie sprzedaż nowych pojazdów spadła w Polsce o prawie 7 proc. Podobnie jest z częściami samochodowymi oraz serwisem. Według przewidywań tegoroczne wyniki sprzedaży będą zbliżone do ubiegłorocznych. W Polsce zarejestrowano wówczas niespełna 275 tysięcy nowych pojazdów, o 12 proc. mniej niż w 2010 roku. Znacznie szybciej spada jednak produkcja samochodów. W okresie od stycznia do listopada z taśm montażowych zjechało ich niespełna 600 tysięcy. To o ponad 20 proc. mniej niż przed rokiem.

Ograniczony popyt, zarówno wśród klientów indywidualnych. jak i firm, które nie tak chętnie jak wcześniej odnawiają swoją flotę, przekłada się na wyniki finansowe dealerów i serwisów samochodowych. Specjaliści Euler Hermes szacują, że ich obroty spadły w tym roku o 30-40 proc.

- Wynika to także z tego, że marże spadły, wojna cenowa się nasiliła, w związku z tym też bezpośrednie dochody spadły w sposób większy niż sama sprzedaż - wskazuje Grzegorz Błachnio.

Cierpią przede wszystkim drobni dealerzy i niewielkie serwisy, specjalizujące się głównie w obsłudze klientów indywidualnych. Większe sieci dealerskie wygrywają dziś na rynku zdywersyfikowaną, znacznie bogatszą ofertą. Mogą sobie pozwolić na sezonowe obniżki i promocje. Mają większe możliwości w zakresie obsługi klientów flotowych, oferują więcej produktów dodanych, serwisowych i ubezpieczeniowych. Dzięki wyższym obrotom mogą sobie pozwolić na ograniczanie kosztów, zachowując tym samym wyższą marżę.

- Sytuacja sprzyja konsolidacji rynku, czyli temu, z czym mieliśmy do czynienia w roku ubiegłym, połączeniu się dealerów w większe grupy - mówi Grzegorz Błachnio.

Specjaliści Euler Hermes przewidują, że rok 2013 będzie pod tym względem podobny.

Biznes INTERIA.PL na Facebooku. Dołącz do nas i czytaj informacje gospodarcze

Źródło informacji: Newseria Biznes

Więcej o:
produkcja,
problemy,
rynek,
sprzedaż,
rynek samochodowy,
w
 

Ankieta

Czy jesteś za wprowadzeniem darmowych podręczników do szkół?





Czy jesteś za wprowadzeniem darmowych podręczników do szkół?

Dziękujemy. Twój głos został już zarejestrowany
WYNIKI

Tak

 
72%

Nie

 
24%

Trudno powiedzieć

 
3%

Nie mam zdania

 
1%Głosów: 475

Zagłosuj w innych ankietach »


Skomentuj artykuł:

Wasze komentarze (253)

Dodaj komentarz

~Jachu -

Taki Volkswagen czy Audi - produkcja kosztuje tyle ile kosztuje , a Kulczyk zarabia 100%, fiskus 23% czyli wszyscy na tym jeszcze zarabiają, A TY TO WSZYSTKO GŁUPCZE ZAPŁACISZ ZA TO NOWE AUTO. Wole rzęcha na gazie co go sam naprawie na podwórku.

~RICO -

Najlepiej podnieść ceny samochodów,będą sprzedawali mniej ale i tak zarobią a podnosząc cene kredytu zyska tylko rząd.To teraz w modzie !

Załączniki:

~Patriota -

Grupa która kupuje najczęściej samochody w Polsce ,to ludzie aktywni zawodowo między 25 a 35 rokiem życia .Problem w tym ,że ich najwięcej jest w UK i tam pracują i kupują samochody .

~sgf -

pytanie do kompetentnych pracowników salonów samochodowych: ile, średnio salon ma marży na jednym aucie w cenie około 60k zł?

~art -

W Polsce jest bieda. Ludzie kupują samochody w znacznej większości na kredyt. Ponieważ dostęp do kredytów jest utrudniony, a sytuacja na rynku pracy niepewna, nikt rozsądny nie będzie dobrowolnie zakłądał sobie pętli na szyję w postaci kredytu. Dodajmy ZŁODZIEJSKIEGO, LICHWIARSKIEGO KREDYTU. To nie producenci i dilerzy powinni na tym cierpieć, za ten stan rzeczy powinny upaść prywatne (zagraniczne) banki (wypompowujące nasze pieniądze na zachód) i powinno się obalić ten rząd.

~spec -

GOSPODARKA DŁUGU i kominów płacowych okazuje się równie absurdalna jak realnego socjalizmu.

~:P: -

Nowe auta są nie na kieszeń Polaków . Po 25 latach pracy zarabiam 2400 netto. nie stać mnie na nowe auto . Wiele osób zarabia jeszcze mniej ode mnie . Jak przestaniecie produkować samochody tylko dla biznesu dajcie znać może zajrzę do salonu .

~ryś -

Ja mam 30 letnie buty Relax limitowana wersja złota po jednej wymianie zelówek i śmiga teraz w nich mój wnuk , a przed nim mój syn to żaden diler mnie nie zaskoczy to magiczne buty mają moc

~adaś -

Znajoma kupiła 2 lata temu na wyprzedaży Astrę III Enjoy za niecałe 48 000 zł. Normalna cena tego auta wynosiła około 63 000 zł. Dodam, że chodzi o Astrę III, która była do kupienia w kilku wersjach, a nie obecną Astrę III Classic. Czyli rabat to około 15 000 zł. Więc można? MOŻNA. Ale te sępy chcą jak najwięcej zarobić. Głupi przegląd (wymiana oleju, sprawdzenie filtrów i jakieś smarowanie zawiasów) to prawie 600 zł. Niech zbankrutują wszystkie salony samochodowe. W Niemczech dopłaty były po 2500 Euro a i salony jeszcze coś dodawały. A przy naszych zarobkach zaproponowali 7000 zł. Śmiech na sali.

~dzika polska -

i jak to zawsze o pieniądzach mowa zaraz krytykujących pasożytów przybywa, chcą żeby wszyscy sprzedawali towar i usługi z 0 marżą a jak sąsiad poprosi o wniesieni wersalki to zaraz 100zł. by chcieli i taka mentalność mendy polaka !!!!