Szef Strabaga: Czas na inwestycje kolejowe

O tym, jak taniej budować drogi zachowując ich wysoką jakość, o dużym znaczeniu polskich podwykonawców, wątpliwościach międzynarodowych inwestorów i nadziejach, że rząd nie pójdzie na konfrontację mówi Interii Alfred Watzl, członek zarządu Strabag Polska, w rozmowie z Pawłem Czuryło.

Paweł Czuryło, Interia: Gdzie dziś na budowlanej mapie Polski znajduje się Strabag i jak firma może rozwijać się w następnych latach?

- Alfred Watzl, członek zarządu Strabag Polska: - Strabag swoją działalność opiera na kilku filarach. Jako grupa zatrudniamy około 5 tys. osób. Nasz obrót roczny to prawie 4,0 mld zł. Około 70 proc. naszego portfela stanowi budownictwo drogowe - obecnie mamy podpisanych 18 kontraktów z GDDKiA o wartości 6 mld zł brutto. Pozostałe obszary działalności to budownictwo kubaturowe (22-25 proc.) i kolejowe (5 proc.). Z tym ostatnim wiążemy spore nadzieje, bo już dziś posiadamy bardzo drogi specjalistyczny sprzęt wykorzystywany w całej Europie. W Polsce wciąż czekamy na rozstrzygnięcia przetargów kolejowych. Ponadto działamy lokalnie - posiadamy 31 wytwórni mas bitumicznych i jesteśmy największym ich producentem w Polsce (2,5 mln ton rocznie). Naszą główną konkurencją w budownictwie drogowym jest Budimex i Skanska.

Reklama

- Gdzie chcemy być w 2020 roku? Planujemy wzmocnić każdy filar, zdajemy sobie bowiem sprawę z faktu, że niedługo zmniejszy się poziom finansowania z Unii Europejskiej, co wpłynie na spadek dużych zamówień państwowych. To wyzwanie dla każdej firmy w Polsce, która realizuje kontrakty dla GDDKiA. Na chwilę obecną jednak to jeszcze odległa przyszłość. Chcemy na pewno wzmacniać nasze fundamenty.

Co pan przez to rozumie?

- W budownictwie drogowym odgrywamy wiodącą rolę. Ale również w budownictwie kubaturowym czy przemysłowym widzimy potencjał rozwoju i realizacji nowych projektów. Chociażby w przetargach publicznych np. na budowę szpitali. Rynek w tym obszarze jest bardzo konkurencyjny, jednak dla nas to spore wyzwanie i szansa.

- Wracając do budowy dróg, to warto podkreślić, że branża prowadzi dialog z przedstawicielami rządu o tym, jak można budować taniej zachowując dobrą jakość. To rozsądne podejście, mamy kilka pomysłów, co można zrobić. Jesteśmy bardzo zainteresowani tym, żeby po 2020 r. Polska nadal budowała drogi. Dziś Polska jest największym placem budowy w Europie.

To co można zrobić by budować taniej z dobrą jakością?

- Widzimy różne możliwości, m.in. wraca temat wysokich ekranów akustycznych, które mogłyby być niższe lub mogłoby ich być mniej. Tematem do dyskusji jest także rezerwa drogowa na trzeci pas ruchu czy charakter systemu "projektuj i buduj". Jesteśmy już 30 lat w Polsce - mamy spore doświadczenie, z którego wynika, że system "projektuj i buduj" pozwala na wykorzystanie naszej wiedzy w celu optymalizacji kosztów. W rozstrzygniętych niedawno przetargach cena stanowi 70 proc. budżetu inwestora - to efekt m.in. projektuj i buduj.

Nie grozi to mimo wszystko słabszą jakością?

- Nie, w optymalizacji kosztów bardziej chodzi o to, żeby znaleźć rozwiązania techniczne, a nie korzystać z tańszych materiałów. Warto podkreślić, że w Polsce mamy bardzo ostry nadzór, GDDKiA posiada swoje laboratoria, więc staramy się być jak najlepsi. Nie możemy sobie pozwolić na żadne eksperymenty.

Jaki udział w realizacji kontraktów Strabagu mają polscy podwykonawcy?

- Na chwilę obecną mamy podpisane umowy z podwykonawcami o wartości około 2 mld zł. Warto podkreślić, że są to spore firmy o dobrej kondycji finansowej, nieraz stanowią wręcz naszą konkurencję na lokalnych rynkach. W budownictwie kubaturowym udział podwykonawców dochodzi do 80 proc., w drogowym jest mniejszy, ale są też takie oddziały STRABAG, gdzie realizujemy kontrakty tylko siłami własnymi. Dzięki temu STRABAG zapewnia pracę dla ok. 5 tys. Polaków, a biorąc pod uwagę ich rodziny, gwarantujemy dochód dla ok. 15 tys. osób.

Czy można powiedzieć, że czasy bankructw firm budowlanych już nie wrócą?

- Upadki w takiej skali, jak widzieliśmy kilka lat temu przed Euro 2012, nie wrócą. Trzeba też powiedzieć, że firmy, które upadły miały takie same warunki i tego samego inwestora jak ich konkurencja, która jednak przetrwała. Te firmy chciały realizować jednocześnie zbyt wiele projektów, nie mając jednocześnie wystarczającego doświadczenia. Poza tym dziś różnice w cenach nie są już tak duże, jak kilka lat temu. Oczywiście są na rynku cały czas firmy bardzo głodne sukcesu, z mniejszym doświadczeniem w Polsce, które mogą dokładać do interesu.

- Sektor jest na pewno mocniejszy niż kilka lat temu. W 2015 r. żaden z naszych oddziałów nie zanotował straty- w przeciwieństwie do sytuacji jaka miała miejsce 5 lat temu.

A jak wyglądają marże w porównaniu do poprzednich kontraktów?

- W czasie poprzedniej perspektywy unijnej odnotowaliśmy ujemne marże i straciliśmy ogromne pieniądze. Poprzednie umowy były bardzo brutalne, nie do wykonania, jeśli np. chodzi o brak indeksacji cen. Dziś jesteśmy o krok dalej, ponieważ w ostatnich trzech latach udało się poprawić jakość tych umów. Myślę, że GDDKiA wie, iż kontrakty mają sens, gdy firmy generują 2-3 proc. zysku. W tej branży pracuje 2 mln osób, ona odpowiada za około 10 proc. PKB - to jest silny element gospodarki. Dlatego liczę na to, że tych sensacji na rynku będzie już mniej niż w poprzedniej perspektywie.

Wicepremier Morawiecki mówi, że chciałby, żeby rola polskich firm budowlanych rosła ...

- Popieram plan wicepremiera...

...mówi pan to, bo może pan na nim zarobić?

- Uważam, że to jest plan dla każdego kraju. Mógłby być spokojnie prezentowany w Niemczech czy w Anglii. Zawiera on bardzo ważny aspekt, czyli rozwój gospodarki. Oczywiście, nasuwa się pytanie - skąd brać pieniądze? Ale w generalnej ocenie chodzi mi o pomysł i filozofię myślenia. Premier Morawiecki powiedział też, że potrzebujemy międzynarodowego kapitału, banków, sojuszy i równolegle chcemy rozwijać polski kapitał oraz firmy.

- Jako firma funkcjonująca już od 30 lat na polskim rynku budowlanym jesteśmy zainteresowani rozwojem małych i średnich firm. W głównej mierze są naszymi podwykonawcami. Dlatego uważam, że przedsiębiorstwa te zasługują na specjalny program, zwłaszcza w zakresie ułatwień w finansowaniu i otrzymywaniu gwarancji bankowych. Takie programy w Niemczech funkcjonują od trzydziestu lat.

- Chciałbym jeszcze w tym miejscu odnieść się do jednej z ostatnich wypowiedzi pani premier Beaty Szydło dla "Pulsu Biznesu", w której podkreśliła, że najważniejsze jest to, by firmy z kapitałem zagranicznym trwale były związane z Polską, tutaj płaciły podatki i wspierały rozwój polskich pracowników. Strabag jako polska firma zapłacił w ciągu ostatnich 5 lat ok. 2 mld zł podatku i co roku przeznacza 1,5 mln zł. na szkolenia swoich pracowników.

Z jednej strony mamy plan wicepremiera Morawieckiego, a z drugiej niższy rating S&P, obniżoną perspektywę u Moodys'a, gorsze opinie na zewnątrz o Polsce. Inwestor strategiczny dzwoni? Pyta o to, co dzieje się w Polsce?

- Przez ten medialny szum oczywiście jesteśmy teraz w centrum uwagi. Od stycznia otrzymujemy coraz więcej pytań od prywatnych inwestorów. "Czy moje inwestycje w Polsce są bezpieczne? Czy ta stabilność polityczna utrzyma się? Czy jako angielski czy niemiecki fundusz inwestycyjny mogę być pewny, że za 5 lat będę jeszcze właścicielem? Czy nagle okaże się, że obcy kapitał będzie obciążony specjalnym podatkiem?" To są realne obawy. Widać, że międzynarodowi inwestorzy wycofują pieniądze z polskiego rynku finansowego. Odczuwamy to, ponieważ przesuwane zostają inwestycje, które planowano od dawna.

- Mniejsze dofinansowanie z funduszy unijnych i prywatnych inwestorów będzie mocno odczuwalne dla branży. Dodatkowo zauważalna jest sprawa problemów dotykających branży bankowej, co negatywnie odbije się na mniejszych firmach. Stąd nadzieje pokładane w planie Morawieckiego i współpracy poszczególnych resortów.

- Najważniejsze, aby rząd nie szedł na konfrontację, zwłaszcza w zakresie gospodarczym. Cel musi być wspólny: rząd jest odpowiedzialny za pieniądze i tworzy warunki działalności dla przedsiębiorców, żeby oni mogli rozwijać się, generować zyski i równolegle konkurować w uczciwej rywalizacji. To powinien być motyw przewodni działalności każdego rządu.

Postulat 12 zł na godzinę jako minimalna stawka to problem dla branży?

- Absolutnie nie, tak czy inaczej my płacimy więcej. Bardzo istotne jest to, by ludzie dobrze zarabiali, by mieli pieniądze na konsumpcję i inwestycje. Ważne jednak, żeby takie zmiany dokonywały się krok po kroku.

- W branży budowlanej nie jesteśmy już krajem taniej siły roboczej, stawki są dziś wyższe niż w innych państwach. Mogę powiedzieć, że np. dziś w Niemczech polscy pracownicy są postrzegani jako pracowici, lojalni i dokładni fachowcy. To cechy, które kiedyś były przypisywane Niemcom. Ten obraz zmienia się. A Niemcy mają problem ze znalezieniem pracowników, stąd wolniejszy rozwój tamtego rynku.

Wracając na nasze podwórko, mamy trio liderów rynku: Budimex, Strabag, Skanska, dalej mniejsze firmy. Można spodziewać się ciekawych przejęć na tym rynku?

- My nie musimy przejmować innych firm, chcemy rozwijać się organicznie. Dla nas najważniejsza jest wyspecjalizowana kadra i sprzęt - dysponujemy jednym i drugim. Przejęcie może zdarzyć się wśród firm specjalistycznych, ale to nie będzie wielka skala. Nasi konkurenci też pewnie mają podobną argumentację, stawiając na rozwój poprzez tworzenie nowych miejsc pracy.

Budimex zapowiada zatrudnienie 700 osób. A Strabag?

- Strabag w swoich strukturach posiada wykwalifikowaną kadrę, której potencjał wykorzystywany jest w obecnie realizowanych projektach. Co do dalszego zatrudnienia, to codziennie publikujemy ogłoszenia o naborze pracowników i nie wydaje się, żeby miało to ulec zmianie. Natomiast trudno przewidzieć czy zatrudnimy 400 czy 700 osób, ponieważ wszystko zależy od akwizycji nowych kontraktów.

A co dzieje się z cenami usług? Płacicie więcej za materiały i usługi?

- W Polsce cały czas rosną pensje, staramy się też pozyskać wykwalifikowany personel, co nie jest łatwe - ci najlepsi już mają pracę. Na razie wzrost cen usług i materiałów jest pod kontrolą. Z ciekawością obserwować będziemy wydarzenia w nadchodzącym czasie, bowiem w latach 2017/2018 spodziewamy się kumulacji realizacji nowych kontraktów.

Rozmawiał: Paweł Czuryło

INTERIA.PL
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »