Ukraina ostro głosuje przeciw układowi

Zakładając, że Ukraińcy zagłosowali przeciwko układowi, to "wybór telewizyjnego komika, który dotychczas nie miał nic wspólnego z polityką, jest jak najbardziej racjonalny" - konstatuje konserwatywny dziennik "Frankfurter Allgemeine Zeitung".

"Zawodowa przeszłość przyszłego prezydenta nie oznacza, że nie był on traktowany poważnie" - uważa gazeta.

Zdaniem "FAZ" rozpoznawalność i programowa mętność Zełenskiego nie zapewniłyby mu zwycięstwa, gdyby jednocześnie nie symbolizował konsensusu prawie wszystkich sił politycznych, który od "rewolucji 2014 roku" jest coraz bardziej solidny.

Sprowadza się on do życzenia, żeby "Ukraina stała się państwem prawa zwróconym ku Zachodowi". "W odróżnieniu od poprzednich głosowań to nie dotyczyło wyboru kierunku" - wskazuje "FAZ".

Lewicowo-liberalny "Tagesspiegel" docenia działanie demokracji nad Dnieprem. Uwypukla różnicę między Ukrainą a Rosją czy Białorusią, gdzie wybory są jedynie inscenizacją, a wynik jest z góry przesądzony i znany.

Reklama

Jednocześnie dziennik bardzo ostrożnie ocenia szanse Zełenskiego na dokonanie realnych zmian. "Komik zdobył zaufanie obywateli, bo są oni rozczarowani politykami z establishmentu. Nic poza tym. Ukraina nie stała się w ciągu jednej nocy innym krajem.

Jej problemy, wewnętrzne sprzeczności i zewnętrzni przeciwnicy nie są ani trochę mniejsi" - wymienia gazeta.

Według "Tagesspiegla" przyszły prezydent rozbudził nadzieje, które będzie trudno mu spełnić. "Ukraińcy oczekują od niego innej polityki. Ale kraj ten nie ma innych polityków, którzy czekaliby gdzieś w ukryciu. Zełenski chce złamać władzę oligarchów, ale sam jest skazany na możnych ze świata gospodarki, jeśli nie chce, by Ukraina pogrążyła się w chaosie. I równie ważne: ludzie muszą nie tylko zagłosować za zmianą, ale naprawdę jej chcieć. Ta różnica może być decydująca" - puentuje dziennik.

"Stuttgarter Zeitung" nie ma natomiast wątpliwości, że wybór Zełenskiego to katastrofa. "Oznacza to zagrożenie dla pokoju i stabilności w Europie Wschodniej" - pisze wpływowy regionalny dziennik ze stolicy jednego najbogatszych krajów związkowych Niemiec, Badenii-Wirtembergii.

"Nie potrzeba dużej wyobraźni, żeby uświadomić sobie, że (prezydent Rosji Władimir) Putin i jego kremlowscy stratedzy przygotowali najrozmaitsze scenariusze tego, jak wykorzystać do własnych celów wygraną kompletnego amatora w sferze polityki" - obawia się gazeta.

Wyobraźnią postanowił zająć się również "Hannoversche Allgemeine Zeitung" oceniając, że u władz Niemiec że pozostawia ona wiele do życzenia.

"Nie tylko wygrana (Donalda) Trumpa, ale najwyraźniej również sukces Zełenskiego były zbyt dużym wyzwaniem dla wyobraźni rządu. Angela Merkel bardzo długo czekała, zanim w poniedziałek pogratulowała zwycięzcy" - przypomina gazeta, w której znaczące udziały ma socjaldemokratyczna SPD. "Tymczasem pośpiech byłby wskazany" - podkreśla "HAZ", wskazując, że przyszły prezydent Ukrainy nie ma zaplecza eksperckiego, który wspierałby go przy podejmowaniu ważnych decyzji.

"W Moskwie już zdali sobie z tego sprawę. Berlin nie powinien zachowywać dobrych rad dla siebie. Stabilność Ukrainy leży w interesie Europy" - apeluje "HAZ".

Oficjalne wyniki wyborów na Ukrainie mają być ogłoszone do 4 maja. Według wyników wstępnych na ubiegającego się o reelekcję Petra Poroszenkę zagłosowało 24,5 proc. Ukraińców. Jego rywala Zełenskiego poparło 73,1 proc. głosujących.

Najważniejsze, żeby po wyborze na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego jego kraj nie zrezygnował z kursu zachodniego i go utrzymał - podkreślił we wtorek rzecznik prezydenta Błażej Spychalski. Wyraził nadzieję, że Zełenski z pierwszymi wizytami również uda się na Zachód.

W niedzielę showman Wołodymyr Zełenski pokonał w drugiej turze wyborów prezydenckich na Ukrainie ubiegającego się o reelekcję Petra Poroszenkę. Ostateczne wyniki wyborów nie są jeszcze znane. Po podliczeniu 95 proc. protokołów z głosowania Centralna Komisja Wyborcza w Kijowie poinformowała, że Zełenski otrzymał 73,17 proc. głosów. Jego rywal, ubiegający się o reelekcję - 24,5 proc.

Spychalski we wtorek na antenie TOK FM wyraził nadzieję, a zarazem przekonanie, że po wygranej Zełenskiego Ukraina nie zrezygnuje z kursu zachodniego i "nie będzie powrotu do wschodniego kursu w polityce ukraińskiej". "Najważniejsze jest to, żeby ten kurs zachodni został utrzymany" - oświadczył rzecznik prezydenta.

"Ukraina ma ogromnie dużo kłopotów i problemów. To jest kraj, który ucierpiał, który cały czas cierpi na skutek regularnej wojny, która toczy się na wschodzie. To jest kraj, którego terytorium zostało zagarnięte siłą. Sytuacja gospodarcza też nie jest za specjalnie ciekawa" - mówił Spychalski. Ocenił, że przez Zełenskim jest "ogromnie dużo wyzwań".

Pytany, gdzie prezydent-elekt Ukrainy uda się w swoją pierwszą wizytę, Spychalski wskazał, że prezydent Andrzej Duda w niedzielę wieczorem zaprosił Zełenskiego do Polski. "Mam nadzieję, że zachodni kurs, a jednocześnie wizyty zachodnie będą zdecydowanie przeważały" - zaznaczył.

Według Spychalskiego, wygrana Zełenskiego została "bardzo chłodno" przyjęta przez Rosję. - Tam chyba nawet gratulacje nie padły. To pokazuje nastawienie do Ukrainy - zaznaczył rzecznik prezydenta.

W niedzielę zwycięstwa Zełenskiemu pogratulował m.in. prezydent Andrzej Duda. W depeszy gratulacyjnej do prezydenta-elekta podkreślił, że Polska jest gotowa do dalszej wszechstronnej pomocy Ukrainie w sferze bezpieczeństwa i reform państwowych. Wyraził też przekonanie, że wybór Zełenskiego potwierdzi zakotwiczenie Ukrainy na szlaku ku wspólnocie euroatlantyckiej.

PAP
Dowiedz się więcej na temat: dostawy gazu | dostawy energii | oligarchowie | Ukraina
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Strona główna INTERIA.PL
Polecamy
Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »