Spis treści:
- W jakich miesiącach najlepiej przechodzić na emeryturę?
- Czy opłaca się przechodzić na emeryturę miesiąc później?
- Odroczenie emerytury - ile można zyskać?
Osoby, które decydują się na dalszą aktywność zawodową po osiągnięciu wieku emerytalnego, zyskują szansę na zauważalnie wyższe świadczenie. Jak informuje Zakład Ubezpieczeń Społecznych każdy dodatkowy rok pracy może podnieść wysokość emerytury nawet o kilkanaście procent. Wynika to z zasady zdefiniowanej składni - im więcej zgromadzonych środków i im późniejszy moment przejścia na odpoczynek, tym wyższa wypłata.
W jakich miesiącach najlepiej przechodzić na emeryturę?
Miesiąc może sporo zmienić, szczególnie jeśli pozwoli on na przejście na emeryturę w korzystniejszym czasie. Najlepiej składać wnioski w lipcu lub lutym. Wybór zależy od tego czy danej osobie bardziej zależy na maksymalnej podstawie kapitału w ZUS, czy na nabyciu praw do corocznych dodatkowych świadczeń (np. 13. emerytury).
Wielu doradców emerytalnych wskazuje, że lipiec jest najkorzystniejszym miesiącem w roku do złożenia wniosku. W czerwcu ZUS przeprowadza coroczną roczną waloryzację składek i kapitału początkowego za poprzedni rok. Waloryzacja ta potrafi podnieść zgromadzony kapitał o kilka lub kilkanaście procent. Wniosek złożony w lipcu powoduje, że ZUS przelicza świadczenie od kapitału po nowej, wyższej waloryzacji rocznej, łącząc ją dodatkowo z waloryzacją kwartalną.
Luty to również stosunkowo dobry okres. Złożenie wniosku i przejście na emeryturę w lutym oznacza, że od razu w marcu nowo przyznane świadczenie zostanie objęte marcową waloryzacją emerytur. Ponadto chcąc otrzymać 13. emeryturę, trzeba mieć ustalone prawo do świadczenia i jego wypłaty na dzień 31 marca. Przejście na emeryturę najpóźniej w lutym gwarantuje otrzymanie dodatkowej wypłaty w danym roku.
Czy opłaca się przechodzić na emeryturę miesiąc później?
Przejście na emeryturę o miesiąc później - z punktu widzenia samych zasad wyliczania świadczenia - zawsze podnosi jego kwotę. Przyszły emeryt zyskuje na tym z dwóch powodów. Jeśli nadal pracuje, na jego konto w ZUS wciąż wpływają nowe składki, a cały zgromadzony kapitał podlega waloryzacji. Ponadto choć ZUS w swoich analizach skupia się głównie na korzyściach w ujęciu rocznym, to każdy pojedynczy miesiąc zmniejsza tzw. dzielnik. Zakład dzieli bowiem zgromadzony kapitał przez średnie dalsze trwanie życia wyrażone w miesiącach (według danych GUS). Każdy dodatkowy miesiąc życia oznacza mniejszy dzielnik, co automatycznie podnosi kwotę co miesiąc wypłacanego świadczenia.
Decydując się na zwłokę o miesiąc, dana osoba rezygnuje z jednej bieżącej emerytury na rzecz nieco wyższej wypłaty w przyszłości. Jest to rozwiązanie szczególnie korzystne dla osób, które w tym czasie pozostają aktywne zawodowo. Pracując na etacie, nie tracą one bieżącego dochodu, ponieważ otrzymują wynagrodzenie od pracodawcy, a w ZUS pracują na ich korzyść nowe składki oraz niższy dzielnik. W takim wariancie odłożenie decyzji o miesiąc przynosi czysty zysk. Z kolei osoby niepracujące zyskują na tym mniej - rezygnują z pełnej miesięcznej emerytury jedynie na rzecz niewielkiego wzrostu świadczenia wynikającego z niższego dzielnika i waloryzacji, nie zasilając w tym czasie konta nowymi składkami z pensji.
Odroczenie emerytury - ile można zyskać?
Mechanizm wyliczania świadczenia premiuje każdy dodatkowy rok pracy, a łączny efekt odłożenia tej decyzji w czasie przynosi zauważalny przyrost co miesiąc wypłacanej kwoty. Na końcowym etapie pracy to nie nowe składki, ale waloryzacja dotychczas zgromadzonych środków buduje największy przyrost. Jak pokazuje ZUS przy kapitale 450 tys. zł roczna waloryzacja z 2025 r. (14,4 proc.) podniosła sumę zgromadzoną na koncie o 64,8 tys. zł, podczas gdy nowe składki od przeciętnego wynagrodzenia dałyby ok. 20 tys. zł.
Ponadto każda kolejna wypłata stale zasila konto i subkonto w ZUS. Dodatkowo odroczenie w czasie sprawia, że ZUS dzieli zgromadzony kapitał przez mniejszą liczbę miesięcy. Jak wskazuje zakład taki (nawet bez składek i waloryzacji) podnosi wysokość emerytury o ok. 3,7 proc. do 4,1 proc.
Ponadto Zakład wskazuje, że odroczenie o 1 rok może zwiększyć świadczenie nawet o niemal 20 proc. Dotyczy to sytuacji, w której mężczyzna urodził się w 1959 roku i zgromadziła kapitał początkowy na poziomie 75 tys. zł a jego zarobki są na poziomie na poziomie 60 proc. średniej krajowej. Mógł on przejść na emeryturę już w 2024 roku, ale postanowił przepracować jeszcze jeden rok. Dzięki temu zyskał 4623 zł zamiast 3882 zł, tym samym świadczenie wzrosło o 19,1 proc.














