Poseł Konfederacji zamieścił w serwisie X nagranie, w którym zwraca uwagę na nieproporcjonalnie wysokie dopłaty do emerytur obywateli Ukrainy.
"1539 zł. Tyle co miesiąc będziemy dopłacać pewnej obywatelce Ukrainy, która w Polsce wypracowała sobie emeryturę o wartości 13,86 zł miesięcznie. Jeszcze musimy zapłacić wyrównanie wstecz, jednorazowe, 73 130 zł" - mówi.
I zaznacza, że jego ugrupowanie od kilku lat zwraca uwagę na skutki finansowe tego mechanizmu.
"Od kilku lat trąbimy, że mamy feralną umowę między Polską a Ukrainą z 2012 roku, która właśnie powoduje to, że po jednym nawet przepracowanym dniu w Polsce, jeżeli ktoś nabył prawo do świadczeń emerytalnych, może dostać polską emeryturę. W zasadzie to jest wyrównanie do minimalnej polskiej emerytury. I tutaj mamy właśnie taką decyzję Zakładu Ubezpieczeń Społecznych na temat przyznania emerytury obywatelce Ukrainy, która w Polsce wypracowała ze składek emeryturę, która wynosiłaby 13,86 zł, ale polskie państwo, polski podatnik, będzie dopłacał do kwoty minimalnej. Na 1 marca 2026 roku kwota ukraińskiego świadczenia, czyli ukraińska emerytura, wynosi 371,14 zł. Emerytura polska wynosi 13,86 zł. Dopłata do minimum wynosi 1539,49 zł, by mieć emeryturę minimalną, czyli 1607,35 zł" - mówi Wilk.
"To jest naliczone wyrównanie, potrącenie i odliczenie. Czyli naliczono to wstecz i jednorazowo wypłacono tej pani 73 130,79 zł" - wylicza poseł Wilk na X.
I tłumaczy, że to efekt dwustronnej umowy o zabezpieczeniu społecznym pomiędzy Polską a Ukrainą, z 2012 roku podpisanej przez rząd PO-PSL.
Jak działa dopłata do minimalnej emerytury
Jak tłumaczy poseł Wilk, ZUS zlicza staż przepracowany w Polsce i staż przepracowany w Ukrainie. Jeżeli ktoś osiągnął wiek emerytalny, czyli 60 lat kobieta, 65 lat mężczyzna, bez względu na to, gdzie ma nabyte prawo do emerytury, wylicza się taką emeryturę. Liczy się część polską i część ukraińską. - Problem w tym, że część ukraińska to często 200, 300 zł, tak jak w omawianym wcześniej przypadku, a część polska jest wyrównywana do wysokości minimalnej emerytury (obecnie 1978,49 zł brutto - red.).
Interia zapytała ZUS, czy rzeczywiście tak w praktyce działa mechanizm wyrównywania do minimalnej emerytury.
Zakład zastrzega, że do indywidualnych przykładów się nie odnosi, ale przyznaje, że tak działają zasady dotyczące ustalania dopłaty do kwoty polskiej najniższej emerytury lub renty.
"Z polsko-ukraińskiej umowy o zabezpieczeniu społecznym wynika, że ustawodawstwa obu państw-stron umowy określają warunki nabycia prawa do emerytury lub renty. Osoba, która pracowała i podlegała ubezpieczeniom w Polsce i na Ukrainie, emeryturę może uzyskać zarówno z Polski, jak i z Ukrainy, o ile spełni warunki wymagane do nabycia prawa do emerytury lub renty w tych państwach (na podstawie przepisów obowiązujących w każdym z tych państw). Zakład wyjaśnia, że polsko-ukraińska umowa o zabezpieczeniu społecznym nie zawiera postanowień dotyczących dopłaty do kwoty najniższej polskiej emerytury (tzw. dopłaty do minimum). Umowa jedynie wprowadza pewne zasady (reguły) ułatwiające nabywanie prawa do polskich i ukraińskich emerytur przez osoby migrujące, a więc podejmujące w czasie swej aktywności zawodowej pracę zarówno na Ukrainie, jak i w Polsce. W szczególności umowa wprowadza zasadę sumowania okresów ubezpieczenia przebytych w Polsce i na Ukrainie".
Warunki nabywania prawa do polskiej emerytury oraz dopłaty do minimum reguluje ustawa z dnia 17 grudnia 1998 r. o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych.
"Zgodnie z art. 85 ust. 4 i art. 87 ust. 1 ww. ustawy o emeryturach i rentach z FUS, w przypadku gdy kwota emerytury jest niższa od kwoty najniższej polskiej emerytury, podlega podwyższeniu do kwoty najniższej emerytury pod warunkiem, że osoba zainteresowana udowodni polskie okresy ubezpieczenia (okresy składkowe i nieskładkowe), wynoszące 20 lat dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Podwyższenie to jest niezależne od obywatelstwa i państwa zamieszkania emeryta. Natomiast na podstawie art. 85 ust. 5 i art. 87 ust. 1 ww. ustawy w przypadku osób, które warunek posiadania okresu składkowego i nieskładkowego w wymiarze odpowiednio 20/25 lat spełnią z zastosowaniem przepisów umów międzynarodowych o zabezpieczeniu społecznym, ustalana jest dopłata do kwoty najniższej emerytury. Zgodnie z wymienionym przepisem osobom zamieszkałym w Polsce, którym świadczenie przyznano z zastosowaniem przepisów umów międzynarodowych o zabezpieczeniu społecznym, świadczenie podwyższa się w taki sposób, aby suma świadczenia przyznanego na podstawie polskiej ustawy i świadczenia zagranicznego nie była niższa od kwoty polskiego najniższego świadczenia" - wyjaśnia ZUS.
I zaznacza jeszcze jeden warunek.
"Kwota dopłaty jest więc zależna od wysokości przyznanej emerytury polskiej oraz wysokości emerytury zagranicznej oraz uzależniona jest od zamieszkiwania w Polsce. Dodatkowo każdy wzrost emerytury zagranicznej skutkuje rewizją kwoty podwyższenia (jej zmniejszeniem). W przypadku zmiany państwa zamieszkania z Polski za granicę dopłata do minimum nie przysługuje" - podkreśla ZUS.
Co istotne, podobne umowy mamy zawarte także z innymi krajami spoza UE, w tym z Mongolią, Izraelem, Turcją, USA, Kanadą i innymi, przy czym umowy były zawierane w różnych latach.
Konfederacja chce zmienić zasady dopłat
Poseł Wilk tłumaczy, że umowa z Ukrainą jest problematyczna ze względu na różnicę w wysokości emerytur. Ukraińska emerytura to często 200, 300 czy 400 zł. Polska minimalna to prawie 2 tys. zł. To powoduje automatycznie gigantyczne dopłaty.
- Umowa była podpisana w 2012 roku. Migracja z Ukrainy była wtedy minimalna. Nikt nie przewidział masowej migracji zarobkowej po 2016 roku i później po wybuchu konfliktu - uzasadnia poseł. Jak dodaje, łączna kwota dopłat wynikająca z tego mechanizmu będzie rosła.
Zapowiada projekt ustawy zmieniającej ten mechanizm.
- Bierzemy sprawy w swoje ręce i jesteśmy już na końcówce przygotowywania nowelizacji ustawy. Tak, aby zmienić nieco kryteria wyrównywania do minimalnej emerytury. Prawo nie działa wstecz, więc w przypadku każdego, kto nabędzie te prawa emerytalne, później nie będzie możliwe cofnięcie. W związku z czym przygotowujemy projekt ustawy, która mam nadzieje zostanie przegłosowana w parlamencie - mówi.
Zastrzega przy tym, że nie chodzi o to, żeby komuś coś odbierać, ale aby zasady były bardziej symetryczne.
- Nie jest sprawiedliwe, żeby polscy podatnicy dokładali się do emerytur kogoś, kto przepracował całe swoje życie gdzieś indziej, a do naszego systemu ubezpieczeń społecznych, tak jak było widać na przykładzie, dołożył raptem kilka groszy - podkreśla poseł Konfederacji.
Zapowiada, że dopracowywane są już tylko szczegóły i projekt zmian niedługo powinien zostać złożony do laski marszałkowskiej.
Monika Krześniak-Sajewicz
















