Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz o swoim pomyśle, żeby wiek przejścia na emeryturę kobiet uzależnić od rodzicielstwa, mówiła ostatnio w programie "Tłit" Wirtualnej Polski. "Być może, jeżeli kobieta ma dzieci, to wtedy jest inny wiek emerytalny. A jeżeli nie ma dzieci - a dzisiaj co druga kobieta młoda ma taki najczęściej wybór życiowy, że nie ma dzieci - to powinna mieć tak samo ustawiony system emerytalny jak mężczyźni - zasugerowała szefowa resortu funduszy i polityki regionalnej.
Wyższy wiek emerytalny dla kobiet bez dzieci? Ekonomiści komentują pomysł Pełczyńskiej-Nałęcz
Zdaniem Agnieszki Chłoń-Domińczak, ekonomistki i prorektor ds. nauki oraz dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii SGH, propozycja powinna być poważnie przemyślana. "Już teraz płacimy karę za rodzicielstwo, bo kobiety mają niższe emerytury, gdyż korzystają z urlopów macierzyńskich i wychowawczych. (...) Jest to uwzględniane w systemie emerytalnym, ale zebrane składki nie odzwierciedlają tego, co zostałoby zebrane w czasie pracy. Jest to finansowa cena za rodzicielstwo" - powiedziała w rozmowie z money.pl.
"Matki będą skazane na biedę. Kobiety żyją dłużej, są narażone na wdowieństwo i samotność. To wszystko razem może doprowadzić do nierówności i wykluczenia matek" - podkreśliła. Ekspertka dodała jednocześnie, że kobiety powinno się namawiać do jak najdłuższej pracy. "Wprowadzając rozwiązanie proponowane przez panią minister, doprowadzi się do sytuacji, gdy kobiety będą mieć minimalne emerytury. A już dziś istnieje ryzyko, że większość z nich otrzyma minimalne świadczenie" - zaznaczyła.
Emerytura dla kobiet bez dzieci później? "Kontrowersyjny temat"
Przeciwny łączeniu dzietności z emeryturą jest prof. Marek Góra, wykładowca SGH, a także współautor reformy systemu emerytalnego w Polsce wprowadzonej w 1999 r. "To nie ma racji bytu. (...) Jakkolwiek to może się wydawać logiczne, to jest tak bardzo wieloaspektowe zdrowotnie i społecznie, że można wyrządzić wiele złego" - ocenił w rozmowie z portalem.
Podobnie na temat propozycji wypowiedział się prof. Julian Auleytner, pomysłodawca 500 plus. "To kontrowersyjny temat. Jedni powiedzą, że matkom należy się szybsza emerytura, a inni stwierdzą, że dojdzie do braku równouprawnienia kobiet względem siebie. Przecież niektóre kobiety nie mogą mieć dzieci z różnych powodów, a niektóre mają rodziny wielodzietne" - wskazał portalowi.
Dlatego - w jego ocenie - powinno dojść do debaty o polityce społecznej państwa przy okrągłym stole. "Minister Nałęcz-Pełczyńska nie uwzględniła potrzeb osób urodzonych w XXI w., które mają inne niż rodzinne preferencje życiowe" - stwierdził ekonomista.
Money.pl zaznaczył, że poważne problemy rodzi to, kto i w jaki sposób miałby sprawdzać, czy kobieta nie ma dziecka z wyboru, czy np. nie może go mieć z przyczyn zdrowotnych.
"To poniżające dla ludzi oceniających, czy są w stanie mieć dzieci, czy też nie" - podkreślił prof. Góra. Dodał jednocześnie, że samo podnoszenie kwestii wieku emerytalnego jest potrzebne. "To naprawdę ważne, żeby wydłużać okres aktywności ekonomicznej. Żyjemy w dużo lepszym zdrowiu niż starsze pokolenia, a pracujemy krócej lub tyle samo" - skomentował.
W Polsce obecnie obowiązuje powszechny wiek emerytalny wynoszący 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn.













