Wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej Sebastian Gajewski w rozmowie z Interią Biznes przyznał, że przeciętne emerytury kobiet są niższe niż przeciętne emerytury mężczyzn. Wskazał, że jednym z mechanizmów ograniczających ten problem są wspólne dla obu płci tablice średniego dalszego trwania życia.
- Dzięki temu kobiety mają trochę wyższe emerytury. Większość kobiet też korzysta z prawa do przeliczenia swojej emerytury w wieku lat 65 i rzeczywiście jest to mechanizm, który umożliwia bardzo istotne podwyższenie emerytur kobiecych - dodał.
Zobacz również: Zachęty do pracy na emeryturze. "One się seniorom opłacają"
Ponowne przeliczenie emerytur dla pań
Mechanizm ponownego przeliczenia emerytur dotyczy pań. W ich przypadku wiek emerytalny wynosi 60 lat i wówczas świadczenie liczone jest po raz pierwszy. Ponowne przeliczenie następuje pięć lat później. ZUS przyjmuje wówczas założenie, że panie te nie pobierały emerytur.
- Kiedy kobieta osiągnie 65 lat, jej stan konta, jaki miała w wieku 60 lat, dzieli się przez dalsze trwanie życia dla osoby w wieku 65 lat - mówił wiceminister w Karpaczu, cytowany przez "Fakt".
Wyjaśnił, że średnio taka podwyżka wynosi około 900 zł, dzięki czemu luka emerytalna między obiema płciami się zmniejsza. W tym roku dotyczy to kobiet urodzonych w 1961 roku, kończących 65 lat. Jednak to nie wszystko.
Nowa wysokość emerytury, ale pod warunkiem OFE
"Fakt" podkreśla, że nie wystarczy osiągnąć odpowiedniego wieku. Prawo do przeliczenia mają te kobiety, które przystąpiły do OFE. To powoduje poczucie niesprawiedliwości u tych pań, które nie zdecydowały się na ten krok.
Jak tłumaczy MRPiPS kobietom, które były w OFE między 60. a 65. rokiem życia wypłacana jest tzw. emerytura kapitałowa. Po ukończeniu 65 lat ustalana jest docelowa wartość świadczenia.
Ministerstwo wskazuje, że obecnie jest około 2,72 mln kobiet z roczników 1949-1968, któ których nie było w OFE, ale wpłacały do ZUS składki.










