Na Campusie Polska 2026 prof. Joanna Tyrowicz zapytała publiczność, "kto wierzy w to, że dostanie pieniądze z zabezpieczenia publicznego z ZUS". Wiele osób nie podniosło ręki. Wtedy padło pytanie, czy mowa o "godnej emeryturze".
- Po co mamy system emerytalny, do czego on służy? [...] Problem jest taki, że jak jesteśmy starzy, to nawet jeśli mamy ogromny kapitał, to ze względu na to, że nie wiemy, kiedy umrzemy, nie wiemy, jak tę kwotę pieniędzy podzielić na każdy dzień. Jak idziemy do sklepu, to nie wiem, czy możemy wydać dzisiaj milion z miliarda, który mamy czy złotówkę. Jedynym zabezpieczeniem tego problemu, którego nigdy nie będziemy w stanie rozwiązać, jest albo podzielenie się ze wszystkimi innymi [...] ci co umrą późno będą żyli z pieniędzy tych, którzy odłożyli wcześniej - powiedziała prof. Joanna Tyrowicz.
Prof. Tyrowicz: Żaden instrument nie rozwiązuje problemu, że umrzemy szybciej, niż skończą nam się pieniądze
Jak potem dodała, "żaden instrument zabezpieczenia emerytalnego" nie rozwiązuje problemu ryzyka, że "umrzemy szybciej, niż pieniądze nam się skończą". Tymczasem system emerytalny gwarantuje nam do końca życia świadczenia.
- System emerytalny w Polsce nie rozwiążę problemu godnego życia na emeryturze. [...] Ale mamy w naszym systemie emerytalnym gwarancję emerytury minimalnej - powiedziała prof. Tyrowicz.
Fragmenty nagrania z wypowiedzią prof. Tyrowicz zaczęły w krytycznym tonie krążyć po X. Pojawiły się komentarze krytykujące członkinię RPP za obronę ZUS, ale część ekspertów stanęła po jej stronie.
"Dobra wypowiedź Tyrowicz, która tłumaczy, po co jest emerytura z ZUS. A jest ona wypłatą ubezpieczenia - żyjesz dłużej, zyskujesz. Alternatywa to odkładanie na dożycie do 100 lat, bo po wyczerpaniu kapitału np. w wieku 80 lat pacjent umarłby z głodu" - wyjaśniał na X ekonomista Bartłomiej Orzeł z think tanku Project Tempo.
Prof. Tyrowicz powiedziała gorzką prawdę? "Świadczenie z ZUS jest wypłacane dożywotnio"
Zapytaliśmy o opinię na temat tej wypowiedzi Oskara Sobolewskiego, eksperta emerytalnego i rynku pracy w HRK. Jak zauważył, stopa zastąpienia, czyli relacja emerytury do wynagrodzenia wynosi ponad 50 proc., do 2050 roku spadnie już do 34 proc.; a do 2080 roku nawet do 24,5 proc. A to będzie oznaczać mniejsze świadczenia.
- Oczywiście trzeba pamiętać, że to świadczenie z ZUS-u jest tym, które jest wypłacane dożywotnio. Jest ono również waloryzowane co roku (marcowa waloryzacja), co utrzymuje jego wartość. Bez względu na to, ile będziemy żyli - choć oczywiście mamy te szacunkowe tablice dalszego średniego trwania życia, ale to jest pewnego rodzaju średnia - jeżeli ktoś żyje dużo dłużej, to to świadczenie cały czas będzie otrzymywał w tej samej wysokości, rozumianej jako wartość utrzymana przez waloryzację. - mówi Sobolewski w rozmowie z Interią.
Nie warto pomijać składek ZUS. Ale trzeba również samemu zadbać o przyszłą emeryturę
Jak jednak podkreślił ekspert emerytalny, należy pamiętać o tym, żeby budować dodatkowy kapitał, poprzez instrumenty takie jak PPK, PPE, IKZE, IKE, czy OPIE.
- Warto regularnie oszczędzać, ale również ta emerytura z I filaru wypłacana przez ZUS jest świadczeniem, o którym warto pamiętać i na które składki odprowadzamy w każdym miesiącu, zarówno będąc pracownikiem, jak i przedsiębiorcą - mówił Sobolewski.
Jak podkreśla ekspert, składki na ZUS i ich wysokość mają znaczenie. Dodaje jednak, że obecnie mamy relatywnie niski wiek emerytalny, co się przekłada na wysokość przyszłych emerytur.
- Mamy dość niski wiek emerytalny, a do tego jest różnica pomiędzy kobietami a mężczyznami [wiek emerytalny mężczyzn wynosi 65 lat, a kobiet 60 lat - red.] - stąd też emerytury kobiet są niższe, bo pracują krócej. Natomiast w perspektywie kolejnych dekad ten wiek emerytalny również ulegnie w pewnym momencie wyrównaniu i podwyższeniu, co też się będzie przekładało na wysokość świadczeń - ocenia Sobolewski.













