Reklama

Obalamy mity i rozwiązujemy nową emerytalną łamigłówkę

Jest więcej niż pewne, że historia zatoczy koło - obniżony wiek emerytalny, czyli taki, jaki obowiązywał przed 2013 r., stanie się faktem. Osoby oczekujące na przyznanie emerytury będą jednak musiały poczekać na wejście w życie nowych przepisów do 1 października przyszłego roku.

Odwrócenie reformy emerytalnej poprzedniej ekipy rządzącej jest już właściwie przesądzone. Projekt ustawy został przedłożony przez prezydenta i stanowi realizację jego obietnicy wyborczej - jest więc raczej wykluczone, aby mógł nie podpisać uchwalonej ustawy. Andrzej Duda już kilka dni temu - w trakcie spotkania z mieszkańcami Łęcznej w województwie lubelskim - zapowiedział zresztą, że zrobi to w najbliższych dniach (do 7 grudnia 2016 r., tj. do zamknięcia niniejszego wydania to jednak nie nastąpiło).

Nowelizacja obniżająca wiek emerytalny wprowadzi niemałe zamieszanie w przepisach emerytalno-rentowych - m.in. zlikwiduje emerytury częściowe i wpłynie na uzyskanie prawa do innych świadczeń. Na skutek jej przepisów przejściowych niektóre zasady stosowane przy obowiązywaniu podwyższonego wieku emerytalnego zostaną czasowo utrzymane - dotyczy to np. ochrony przedemerytalnej czy warunków wymaganych od kobiet do uzyskania najniższej emerytury. To zaś oznacza, że do osób w różnym wieku będą stosowane odmienne reguły postępowania i to jeszcze bardziej skomplikowane niż dotychczas.

Reklama

Galimatias w przepisach emerytalnych, który nas czeka, już teraz powoduje, że narosło wokół nich wiele mitów i nadużyć. Niektóre słyszymy nawet z ust rządzących - jako niemałe osiągnięcie podkreśla się np. to, że ustawa daje prawo do przechodzenia na emeryturę w obniżonym wieku, ale nie przewiduje takiego obowiązku. To jednak nic nowego - przejście na emeryturę nie jest obligatoryjne również i dziś.

Wiele osób wątpi również w to, czy dłuższa praca będzie miała wpływ na podwyższenie emerytury o znaczącą kwotę. Wydaje się bowiem, że skoro ktoś wypracował np. 1200 zł emerytury, to praca do 67. zamiast do 60. roku życia niewiele zmieni, bo przez ten dodatkowy czas odprowadzi mało składek. Otóż nie jest to prawdą - co pokazujemy na przykładach. W obliczaniu emerytury istotna jest bowiem nie tylko suma zgromadzonych składek, ale przede wszystkim liczba miesięcy, która (statystycznie) pozostała emerytowi do końca życia. A ta jest przecież znacząco inna dla 60- i 67-latka. Emeryturę wylicza się, dzieląc sumę składek przez liczbę tych miesięcy i nie trzeba być świetnym z matematyki, aby wiedzieć, że im mniejsza liczba, przez którą dzielimy, tym wynik (a więc emerytura) większy.

Błędy w interpretacji nowych przepisów zdarzają się także ekspertom. W jednym z ogólnopolskich mediów wskazywano ostatnio np., że wydłużą one ochronę przedemerytalną stosunku pracy dla osób, które będą nią objęte 1 października 2017 r. W skrajnych przypadkach miałyby one korzystać z niej ponad sześć lat zamiast czterech i to nawet wtedy, gdy będą już mogły otrzymać emeryturę. Okazuje się jednak, że w przypadku tych osób ochrona emerytalna nie przekroczy czterech lat, choć faktycznie jej część przypadnie już po osiągnięciu obniżonego wieku emerytalnego.

Na koniec warto rozwiać wątpliwości tych, którzy z powodu uprzedniego podwyższenia wieku emerytalnego czują się oszukani. Ci, którzy między styczniem 2013 r. a październikiem 2017 r. oczekują na osiągnięcie wyższego wieku emerytalnego, nie mają co liczyć na rekompensatę od państwa za miesiące, kiedy osiągnęli już obniżony wiek, ale nie mogli pobierać emerytury. Nie przysługuje im bowiem żadne wyrównanie ani odszkodowanie.

Karolina Topolska

9.12.2016

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Finanse / Giełda / Podatki
Bądź na bieżąco!
Odblokuj reklamy i zyskaj nieograniczony dostęp do wszystkich treści w naszym serwisie.
Dzięki wyświetlanym reklamom korzystasz z naszego serwisu całkowicie bezpłatnie, a my możemy spełniać Twoje oczekiwania rozwijając się i poprawiając jakość naszych usług.
Odblokuj biznes.interia.pl lub zobacz instrukcję »
Nie, dziękuję. Wchodzę na Interię »