Minister funduszy i polityki regionalnej Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz stwierdziła w lipcu, że "być może" kobiety, które nie decydują się na posiadanie dzieci, powinny mieć taki sam wiek emerytalny jak mężczyźni. Pomysł ten nie spodobał się minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszce Dziemianowicz-Bąk, która uznała pomysł za niesprawiedliwy. Sceptycznie odniósł się do niego prezes ZUS Liwiusz Laska.
Czekają nas "głodowe emerytury"
Szefowa resortu funduszy podkreśliła we wtorek na antenie Radia ZET, że "nie wolno milczeć" w sprawie przyszłych emerytur.
"Ten pociąg wjeżdża w ścianę. My jesteśmy - jak sama nazwa wskazuje - Polska 2050, czyli mamy odwagę mówić ludziom o rzeczach, które po prostu się dzieją. Jedną z takich rzeczy jest wjeżdżanie w sprawie systemu emerytalnego w ścianę. Za 25 lat połowa ludzi (pracujących - red.) będzie miała emeryturę poniżej obecnej emerytury minimalnej" - podkreśliła.
Wskazała, że pomysł uzależnienia wieku emerytalnego dla kobiet od posiadania dzieci jest początkiem dyskusji o reformie systemu. Przyznała, że "być może w jakimś momencie" trzeba by zrobić referendum w sprawie wieku emerytalnego, ale powinno być to poprzedzone szeroką debatą.
"Zdecydowanie warto zapytać Polaków, ale nim się pyta w referendach to się rozpoczyna coś, co się nazywa debatą publiczną, po to, żeby ludziom donieść (...) jak się sprawy mają. Dzisiejsi młodzi będą mieli w większości głodowe emerytury, jeżeli nic się nie zmieni, a w międzyczasie będą mieli ogromne obciążenia, ponieważ co roku do cudzych emerytur dopłaca się coraz więcej. W zeszłym roku 130 miliardów zł, w tym roku 160" - powiedziała.
Bezdzietne kobiety z wyższym wiekiem emerytalnym?
W ocenie Pełczyńskiej-Nałęcz "należy dążyć w tym kierunku, żeby wiek emerytalny zrównywać". Przypomniała, jaki był powód jego zróżnicowania.
"Uznawano, że kobiety rodzą dzieci, zajmują się w dużo większym stopniu tymi dziećmi, potem wnukami, więc niech kobiety mają inny wiek emerytalny niż mężczyźni. Dzisiaj po pierwsze uważamy, że jest dobre, żeby mężczyźni się także zajmowali dziećmi, żeby to wyrównywać. Budujemy żłobki, żeby była większa opieka instytucjonalna, ale przede wszystkim bardzo dużo kobiet podejmuje decyzję, że w ogóle nie ma dzieci" - wyjaśniła.
W odpowiedzi na opinię minister pracy, która wskazała, że jest to "okrutne", aby karać dłuższą pracą kobiety, które nie mogą mieć dzieci, odpowiedziała: "A mężczyzna też nie może mieć dzieci i należy go karać wyższym wiekiem emerytalnym? To jest taka logika".












